fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Strata CCC wystraszyła giełdę

Wikipedia
Kwartalne wyniki obuwniczej grupy rozczarowały część analityków giełdowych. Zarząd zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą.

Nawet o 6,4 proc., do 204 zł, spadał w poniedziałek na warszawskiej giełdzie kurs akcji obuwniczej grupy CCC, kontrolowanej przez Dariusza Miłka. Tak inwestorzy giełdowi zareagowali na wyniki handlowej grupy za I kwartał br.

Wprawdzie jej przychody napędzane rozwojem sieci sklepów za granicą urosły o blisko 35 proc., ale straty operacyjna i netto były głębsze, niż spodziewali się analitycy.

W I kw. br. przychody Grupy CCC wyniosły 720 mln zł, EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) spadła o 3,5 mln zł, czyli niemal 70 proc. rok do roku, a strata netto zamknęła się 47,4 mln zł.

Informacje te część biur maklerskich od rana przyjęła negatywnie. Słabą wycenę wystawiły CCC zarówno Dom Maklerski BDM, jak i Haitong Bank. Specjaliści podkreślali, że wyniki są słabsze zarówno od ich prognoz, jak i średniej oczekiwań wszystkich biur analizujących perspektywy CCC.

Dobrze oceniono biznes e-commerce, skupiony w spółce eObuwie.pl. Jej przychody sięgnęły w kwartale 111 mln zł. – Wynik finansowy i EBITDA grupy odbiegały plus minus o 1 mln zł od oczekiwań zarządu – zapewniał licznie przybyłych na omówienie wyników Marcin Czyczerski, wiceprezes CCC.

Według niego menedżerów grupy zaskoczył jedynie poziom kosztów finansowych, wynikających ze zmiany kursów walut.

Czyczerski podtrzymał założenia strategii grupy. W tym roku grupa chce powiększyć powierzchnię handlową o 100 tys. mkw. – Metraż ten jest w dużej mierze zakontraktowany – zapewnił wiceprezes. – Niezmiennie chcemy być numerem jeden w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. To kwestia miesięcy, nie kwartałów – mówił.

Celem CCC jest też nadal poprawa rentowności biznesu w Austrii i Niemczech. – W tym roku naszym celem jest utrzymanie poziomu straty na tych rynkach – powiedział.

Wiceprezes nie wykluczył dalszych przejęć w segmencie internetowym. – To, że kupiliśmy eObuwie, nie oznacza, że zamykamy się na projekty pasujące do naszego biznesu – powiedział. Pytany o rozwój asortymentu wskazał m.in. na kolejne elementy galanterii skórzanej, np. paski. – Nie ma przykładów marek, które wycofują się ze współpracy z nami. Na przełomie roku wprowadziliśmy do e-sprzedaży takie brandy jak Michael Kors, Valentino czy Max Mara – podał.

W marcu CCC prowadziła 870 sklepów, o metrażu 471,3 tys. mkw. Od grudnia przybyło jej osiem lokalizacji i 12,7 tys. mkw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA