fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Trudny koniec PPK dla małych i średnich firm

Gdy do PPK przystępowały duże firmy, 90 proc. z nich podpisało umowy w ostatniej chwili
shutterstock
27 października mija termin, w którym małe i średnie firmy muszą podpisać z instytucjami finansowymi umowy o zarządzanie PPK. Duża część zostawiła to na ostatnią chwilę.

Trwa drugi i trzeci etap wdrażania pracowniczych planów kapitałowych. W drugim do programu przystępują średnie firmy, które zatrudniają od 50 do 249 osób, w trzecim małe, które mają od 20 do 49 pracowników. To wedle świeżych szacunków Polskiego Funduszu Rozwoju, który odpowiada za wdrożenie PPK, 60–65 tys. firm.

– W naszym systemie jest dziś zarejestrowanych 40 tys. umów o zarządzanie podpisanych przez małe i średnie firmy. To znaczy, że tyle takich firm ma już umowy – mówi nam Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR. – Ten obrazek jest jednak sprzed kilku dni, może sprzed tygodnia – dodaje. I tłumaczy, że po podpisaniu umowy trafia ona do agenta transferowego, ten zaś przesyła ją do bazy PFR. Wszystko trwa kilka dni.

– Można więc powiedzieć, że na dzień przed terminem na podpisanie umów o zarządzanie w bazie mamy umowy 2/3 małych i średnich firm. W rzeczywistości podpisanych umów jest więcej – mówi prezes Marczuk. – Mam nadzieję, że choć spora część firm zostawiła sobie podpisanie umów o zarządzanie na ostatni moment, to znakomita większość wywiąże się w terminie z tego obowiązku. Jeśli jakaś część z jakiegoś powodu tego nie zrobi, będziemy je wzywali do złożenia wyjaśnień – dodaje.

Przypomina, że w pierwszym etapie wdrażania PPK, gdy do programu przystępowały największe firmy, w ostatnim tygodniu umowy podpisało 90 proc. z nich. Wtedy prawie nie było opóźnień. Teraz zaś powinno być łatwiej, bo szlaki zostały przetarte, wszelkie procedury i zasady są jasno zdefiniowane.

Kłopotem może być jednak pandemia. Lockdown objął niektóre branże, m.in. gastronomiczną, fitness czy eventową. Działają w nich także firmy, które zatrudniają co najmniej 20 osób. – To nie jest tak, że te firmy z dnia na dzień zniknęły. Jeśli mają obowiązek przystąpienia do PPK w drugim lub trzecim etapie, to najprawdopodobniej już wcześniej poczyniły do tego przygotowania. Nawet teraz nie powinny więc mieć problemów z podpisaniem umów – uważa Bartosz Marczuk.

Przyznaje, że branżowe lockdowny i obostrzenia wprowadzane w związku z walką z pandemią wprowadzają niepewność i nie służą dobrze obrotowi gospodarczemu. – Pandemia to trudny moment dla firm. I trudny moment na wdrażanie PPK. To, co się dzieje, może się odbić negatywnie na liczbie uczestników PPK i na poziomie wpłat od pracodawców. Program jednak trwa i chcemy go dokończyć – dodaje.

Podpisanie umów o zarządzanie to jednak nie koniec wyzwań, które stoją przed małymi i średnimi firmami. Mają one bowiem teraz jeszcze dwa tygodnie na zapisanie swoich pracowników do PPK. Muszą w związku z tym zawrzeć w ich imieniu i na ich rzecz umowy o prowadzenie pracowniczych planów kapitałowych. Mają na to czas do 10 listopada.

Pracownicze plany kapitałowe ruszyły w połowie roku. Mają nas zachęcić do dodatkowego oszczędzania na czas emerytury, bo świadczenia wypłacane z ZUS będą bardzo niskie. W PPK pracownicy odkładają co miesiąc od 2 do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dokłada im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Swoją część dorzuca też państwo, które poprzez Fundusz Pracy dopłaca oszczędzającemu 250 zł wpłaty powitalnej oraz dodatkowo 240 zł dopłaty rocznej. PFR przekonuje, że ten trójstronny system wpłat sprawia, iż na rynku trudno o bardziej atrakcyjny produkt oszczędnościowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA