fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Globalna pogoń za rentownością obligacji skarbowych

pexels.com
Oczekiwania na powrót głównych banków centralnych do łagodzenia polityki pieniężnej napędzają potężną hossę na rynku obligacji skarbowych. Nie omija ona także Polski.

Przekonanie inwestorów, że Fed, a w ślad za nim także inne banki centralne, wkrótce obniży stopy procentowe, narasta od kilku miesięcy. Notowania kontraktów terminowych na główną stopę Fedu obecnie sugerują, że w ocenie inwestorów do jej obniżki może dojść już w lipcu, a nie najwcześniej we wrześniu, jak sądzono ledwie tydzień wcześniej.

Te oczekiwania mają swoje odzwierciedlenie na światowym rynku obligacji skarbowych. W piątek rentowność (porusza się w kierunku odwrotnym do cen) 10-letnich papierów dłużnych USA spadła do najniższego od września 2017 r. poziomu 2,07 proc., a rentowność analogicznych obligacji Niemiec znalazła się najniżej w historii, na poziomie -0,25 proc. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Polski wynosiła w piątek po południu 2,47 proc., najmniej od wiosny 2015 r. – Na światowym rynku obligacji trwa hossa, pogoń za rentownością, która nie omija też Polski – mówi Mikołaj Raczyński, dyrektor działu zarządzania funduszami w Noble Funds TFI.

Sytuacja na polskim rynku długu jest o tyle ciekawa, że cztery lata temu, gdy rentowność obligacji skarbowych Polski była równie niska, okoliczności były zupełnie inne. Utrzymywała się deflacja, a inwestorzy mogli liczyć na to, że RPP, która dopiero co obniżyła główną stopę procentową NBP do rekordowo niskiego poziomu 1,5 proc., zdecyduje się na kolejną obniżkę. Tymczasem obecnie inflacja w Polsce przyspiesza, a o zmianie stóp procentowych nie ma mowy.

– Notowania polskich obligacji są odzwierciedleniem notowań obligacji w USA i strefie euro. Lokalne czynniki mają niewielkie znaczenie, choć dobre wyniki polskiej gospodarki i ograniczona podaż obligacji, będąca skutkiem dobrej sytuacji budżetowej, sprzyjają wzrostowi ich cen – tłumaczy Mateusz Sutowicz, analityk z Banku Millennium.

Według niego możliwa jest przecena obligacji po najbliższym posiedzeniu Fedu, w połowie czerwca. – Jeśli Fed zasygnalizuje, że obniżki stóp są wykluczone, to rentowności obligacji na świecie wzrosną. O ile inwestorzy w to uwierzą, co nie jest jasne – tłumaczy Sutowicz. Zdaniem Raczyńskiego przecenę obligacji może w każdej chwili wywołać zmiana retoryki prezydenta Donalda Trumpa w sprawach handlowych, bo to napięcia na linii USA–Chiny i ich gospodarcze konsekwencje są głównym źródłem oczekiwań na łagodniejszą politykę pieniężną. Raczyński dodaje jednak, że wybiegając nieco dalej w przyszłość, otoczenie makroekonomiczne powinno nadal sprzyjać notowaniom obligacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA