fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kancelarie kuszą nie tylko frankowiczów, ale i inwestorów

Adobe Stock
Biznes na frankach poczuły kancelarie, które twierdzą, że zyskać mogą nie tylko klienci.

Przybywa frankowiczów pozywających banki. Tylko w trzech kwartałach 2019 r. do sądów wpłynęło 7,5 tys. nowych spraw, czyli więcej niż w całym 2018 r., gdy przybyło ich 7,2 tys. Z tego rosnącego i intratnego rynku chcą skorzystać kancelarie prawnicze. I chwytają się różnych sposobów.

Zaskakująco korzystnie swoją ofertę dla frankowiczów przedstawia np. Polskie Stowarzyszenie Kredytobiorców Frankowych. Przekonuje, że opłat nie pobiera na wstępie, a dopiero po wygraniu sprawy. Na stronie znajduje się sporo materiałów opisujących same korzystne dla frankowiczów sprawy, PSKF chwali się, że jego kancelarie wygrały ponad 100 spraw. Istnieją też dwie inne strony, które powołują się na przynależność do PSKF i których administratorem jest ta sama firma, mają też wspólny telefon. Jednak ze strony głównej stowarzyszenia nie prowadzą do niej żadne linki, natrafiliśmy na nie przez reklamy w internecie. Obie dotyczą inwestycji w roszczenia przeciwko bankom. Pierwsza poświęcona jest kredytom frankowym: inwestorowi oferowany jest nawet 140-proc. zwrot. Inwestycja polega na sfinansowaniu kosztów sądowych sprawy frankowej. „Inwestor partycypuje w zwrocie roszczenia frankowego. Średni zwrot to 72 tys. zł. Inwestycja zabezpieczona" – czytamy na stronie. Mimo że sprawy frankowe w sądach trwają ponad dwa–trzy lata, obiecywany jest zwrot środków już po roku. Druga strona dotyczy zwrotu klientom prowizji w razie spłaty kredytu konsumenckiego przed czasem. Zwrot inwestycji „z zabezpieczeniem praw inwestora" ma sięgać do 60 proc. – czytamy na stronie.

PSKF odpowiada na nasze pytania, że szacunkowy koszt sprawy frankowej to 12 tys. zł, klient akceptuje wynagrodzenie dla inwestora 30 tys. zł w razie sukcesu, a stopa zwrotu wynosi 150 proc. „Inwestor ponosi ryzyko przegranej sprawy. Nie ma zabezpieczenia, jest statystyka. W przypadku 60 proc. wygranych spraw vs 40 proc. przegranych inwestor wychodzi na zero. Powyżej 60 proc. zyskuje. Po roku inwestor może »odsprzedać« prawo do umowy inwestycyjnej innemu inwestorowi z około 50-proc. zwrotem z inwestycji" – deklaruje przedstawiciel PSKF w odpowiedzi na nasze pytania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA