"Zarząd uwzględnił w swych dyskusjach wszystkie istotne czynniki, w tym wybitne przywództwo dyrektor generalnej Funduszu, powszechny szacunek i zaufanie na świecie do jej przywództwa. W tym kontekście zarząd potwierdza całkowite zaufanie do zdolności dyrektor generalnej wykonywania w dalszym ciągu efektywnie jej obowiązków" - stwierdza komunikat ogłoszony w Waszyngtonie.
Tym samym Christine Lagarde zachowała dotychczasowe stanowisko po potwierdzeniu zaufania do niej przez zarząd reprezentujący 189 krajów członkowskich Funduszu.
Christine Lagarde powiedziała dziennikarzom w siedzibie MFW w Waszyngtonie, że nie będzie składać apelacji. - Uznano, że dopuściłam się zaniedbania, ale bez skazania, bez sankcji, bez wpisania tej decyzji do akt. Nie jestem z tego zadowolona, ale nadchodzi pora, gdy należy zatrzymać się, zamknąć rozdział i przejść do czegoś innego, nadal pracować z tymi, którzy mu ufają.
- Jestem więc bardzo szczęśliwa, że nie będę odwoływać się od tej decyzji i skoncentruję całą moją uwagę, mój czas, moje wysiłki moją energię i mój entuzjazm mojej misji na czele MFW - oświadczyła.
Minister finansów USA, Jack Lew nazwali panią Lagarde silnym przywódcą i dodał: - Mamy pełne zaufanie, że potrafi pokierować Funduszem w trudnym czasie dla światowej gospodarki.
Przewodnicząca składu orzekającego w Paryżu, Martine Ract Madoux wyjaśniła, że nie uznano za zaniedbanie decyzji o pozasądowym porozumieniu z Bernardem Tapie; zaniedbaniem było natomiast niezakwestionowanie przyznania mu 403 mln euro z pieniędzy publicznych.
Komplet sędziów postanowił odstąpić od wymierzenia kary ze względu na zatroskanie Ch. Lagarde kryzysem finansowym w 2008-9 r. szalejącym w okresie wypłaty tej sumy, a także na jej mocną reputację międzynarodową.
Kilka uwag do sprawy
Bernard Tapie, nie lubiany przez lewicę, został ewidentnie okradziony przez państwowy bank, który odkupił od niego udziały w Adidasie i szybko je odsprzedał za znacznie wyższą sumę. Gdyby bank, a potem zarządca jego masy upadłościowej uznał choć część roszczeń Tapiego, suma byłaby mniejsza, a sprawa nie ciągnęła się przez 15 lat.
Nadal nie widać końca, bo b. dyrektor gabinetu minister Lagarde, Stephane Richard i kilka innych osób czekają na odrębny proces w trybie karnym. Sad nakazał Tapiemu zwrócić wypłaconą sumę, z czym może być kłopot.
Zastanawia też, dlaczego lewica będąca u zmierzchu władzy we Francji postanowiła nękać szefową MFW, Francuzkę na najwyższym na świecie stanowisku o coś, zagrożone tak niską karą. Ch.Lagarde przylatywała do Paryża na wielogodzinne przesłuchania, które miały chyba na celu szykanowanie jej za pracę w rządzie za kadencji Nicolasa Sarkozy.