fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Życie jak z serialu

Rzeczpospolita, Bartosz Jankowski
Rozmowa z Wiesławem Kotem, krytykiem filmowym

Rzeczpospolita: Rekordowa liczba chętnych zgłasza się do pracy w bieszczadzkiej Straży Granicznej. To „efekt »Watahy«", serialu ze strażnikami w roli głównej. Czy produkcje telewizyjne naprawdę mają tak dużą siłę oddziaływania?

Wiesław Kot: Oczywiście. Już w latach 60. i 70. poznańska szkoła wojsk pancernych przeżywała oblężenie, co było bezpośrednim efektem serialu „Czterej pancerni i pies". Młodzi ludzie nawet nie zdawali sobie sprawy, jak ciężka jest służba w wojsku, ponieważ ten serial pokazywał im wojnę jako swego rodzaju sjestę w czołgu.

Skąd ta chęć naśladowania życia bohaterów serialowych?

Inaczej niż w przypadku filmów my te postacie serialowe podglądamy praktycznie codziennie i traktujemy jak sąsiadów. Kiedy kupią sobie nowy samochód, to chcemy dostosować się do ich poziomu. Kiedy Karwowscy z „Czterdziestolatka" zrobili sobie otwór drzwiowy zakończony półokrągłym łukiem, to w Polsce nawet w małych mieszkankach w blokach modne stało się rezygnowanie z drzwi. Ten fenomen nazwano „łukami Karwowskiego". Ludziom wydawało się, że będą żyli jak ten warszawski inżynier.

W latach 80. szalenie popularne stały się bufiaste ramiona żakietów, ponieważ takie nosiła Linda Evans w serialu „Dynastia". Z kolei w latach 90. serwis herbaciany z charakterystycznym wzorem cytryny, który pojawiał się na stole u Lubiczów z „Klanu", stał się ulubionym prezentem na ślub. Dziś bohaterów seriali naśladuje się właściwie we wszystkim, łącznie z tym, jak radzą sobie z trudnymi sytuacjami rodzinnymi.

Wcześniej tak nie było?

Zaczęło się to w latach 90. i dotyczyło wychowania dzieci z zespołem Downa, kwestii pracy za granicą czy chociażby problemu chorych na alzheimera. Kiedy pojawiła się przemilczana wcześniej kwestia raka piersi i jedna z bohaterek serialu poddała się mammografii, już następnego dnia punkty, w których można wykonać takie badanie, zarejestrowały masę nowych pacjentek. Seriale podpowiadają Polakom, jak radzić sobie z seksem nastolatków, narkomanią, sektami. Nauczyły, niestety, również nieustannego ględzenia. Szczególnie o tym, co akurat robią. W serialach bohaterowie też prowadzą takie dialogi, żeby ktoś, kto nie ogląda uważnie, miał jednocześnie komunikat wizualny i foniczny. To jest bardzo przykre, że coraz częściej słyszymy takie serialowe rozmowy w polskich domach.

—rozmawiała Katarzyna Płachta

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA