fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Festiwal Beethovena

Jak prosto opowiadać o śmierci

Christian Gerhaher
materiały prasowe
Trudno będzie podczas kolejnych dni wznieść się ponad poziom, na jaki festiwal Beethovenowski wywindował podczas inauguracji Christian Gerhaher. Ale nich inni artyści probują.

Podobno część widzów oddała bilety na koncert inauguracyjny, dowiedziawszy się, że z powodu choroby odwołał przyjazd Matthias Goerne i zastąpi go Christian Gerhaher, mniej znany w Polsce, bo nigdy u nas nie był. Niech zatem teraz żałują swojej niewiedzy, bo przegapili szansę uczestnictwa w najbardziej niezwykłym od lat wydarzeniu wokalnym.

Temat koncertu dobrze znany z wielu koncertwych wykonań i ogromnej liczby nagrań – „Podróż zimowa” Franza Schuberta. Słynny cykl 24 pieśni układa się w opowieść błąkającego się po świecie kochanka, który rozpamiętuje utraconą miłość i próbuje znaleźć ukojenie. Ta podróż prowadzi go do jednego celu, bo wybawienie może przynieść tylko śmierć.

Do pełnej dramatyzmu opowieści zawartej w wierszach Wilhelma Müllera Christian Gerhaher podszedł w sposób pozornie nieoczywisty – przekazał ją w sposób najprostszy z możliwych. Ale właśnie dzięki temu tak bardzo ona poruszała. Punktem wyjścia było dla niego słowo, tekst, który wyznaczył mu sposób narracji, także tej muzycznej. Jeśli w niektórych bowiem momentach używał w śpiewie forte, robił to, by podkreślić znaczenie konkretnego słowa.

Christian Gerhaher to baryton liryczny o szlachetnym brzmieniu, nieskazitelnie czystej intonacji i bezbłędnym prowadzeniu głosu. Słuchając go nie śledzimy zatem, jak odczytuje poszczególne nuty, tylko całkowicie skupiamy się na tym, co do przekazania. A jego partnerem od trzydziestu lat jest pianista Gerold Huber, z którym bezbłędnie się rozumieją. Gdy Gerhaher dochodził w śpiewie do forte, Huber kontrapunktował to wyciszeniem. Ten rodzaj porozumienia bezbłędnie służył budowania formy całego, niezwykłego recitalu.

O śmierci opowiadają też pieśni w cyklu „Letnie noce” skomponowane przez Hectora Berlioza do tekstów Teophila Gautiera. Są poetycko bardziej wygładzon na sposób, rzec by można, francuski i mimo dramatyzmu cechuje je pewna elegancja. Może dlatego lubią je śpiewać wybitne mezzosoprany,choć w Polsce można je usłyszeć niezbyt często.

Na Festiwalu Beethovenowskim z Sinfonią Varsovią i niemieckim dyrygentem Lotharem Zagroskiem wykonała je Stephanie d’Oustrac. To czołowa francuska śpiewaczka o ładnej barwie głosu z pogranicza wszakże mezzosopranu i sopranu. Urokliwe były więc w jej interpretacji wszystkie górne dźwięki, gdy głos jednak schodził w dół, tracił blask i matowiał.

Stephanie d’Oustrac odczytała „Letnie noce” też w sposób maksymalnie prosty, bez afektacji, do której prowokują wiersze Gautiera. Momentami brakowało wszakże silniejszych emocji, ale może nie ma ich dostatecznie wiele w muzyce, świetnie, jak zwykle u Berlioza, zinstrumentowanej, ale dość gładko płynącej.

Tego samego wieczoru zaprezentowało się w Koncercie potrójnym Beethovena trzech młodych laureatów ważnych konkursów: tajwański skrzypek Yu-Chien Tseng, hiszpański wiolonczelista Pablo Ferrández i nasz pianista Szymon Nehring. Pierwszy wniósł do tego utworu azjatycką hiperpoprawność, drugi urzekał muzykalnością, a Polak dbał uważnie, by swą grą dostosować się do kolegów i aby dźwięk fortepianu nie zagłuszał delikatniejszych skrzypiec i wiolonczeli. Zważywszy na to, że ci młodzi artyści spotkali się z okazji Festiwalu Beethovenowskiego, należy docenić ich umiejętność wzajemnego słuchania i partnerowania. Sinfonię Varsovię prowadził Lothar Zagrosek, odkrywając z polskimi muzykami beethovenowskie klimaty, choć pełnego porozumienia zabrakło w końcowym fragmencie poprzedzającej Koncert potrójny uwerturze „Coriolan”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA