fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Cichocki: Nowa fala demokracji

archiwum prywatne
Nie mam wątpliwości, że obecny okres w dziejach Europy zostanie kiedyś opisany jako wielkie demokratyczne wzmożenie, jako nowa fala demokratyzacji.

Nie sądzę jednak, aby dokładnie to miał na myśli prezydent Francji, który w swoim nowym manifeście ogłosił nadejście europejskiego renesansu. Renesans demokracji, który ja widzę, oznacza bowiem prawdopodobnie koniec szczególnego liberalnego podejścia do demokracji jako kontrolowanego obszaru ściśle sformalizowanych rytuałów.

Jednym z najważniejszych aktów demokracji są wybory. Niespełna 200 lat temu, uznając demokrację w Ameryce jako zupełną nowość w owych czasach, Alexis de Tocqueville pisał o wyborach jako o wielkim święcie, wręcz o wielkim politycznym objawieniu. Danie ludziom wyboru uważał za największe polityczne błogosławieństwo.

Największą chorobą naszych współczesnych demokracji, a jednocześnie przyczyną powszechnego rozczarowania, stało się to, że wybory umożliwiają ludziom oddanie głosu, ale nie dokonanie realnego wyboru. Realny wybór postrzegany jest bowiem jako zagrożenie i ryzyko, jako polityczna nieodpowiedzialność. Dlatego przez lata kazano w Europie chodzić ludziom na referenda tyle razy, aż w końcu podjęli jedyną słuszną wskazaną decyzję, za to w swoich krajach mogli głosować na cywilizowaną prawicę lub lewicę, których programy praktycznie niczym się od siebie nie różniły. Nie dziwi więc, że elity przestały być postrzegane jako reprezentanci i są traktowane jako establishment władzy.

Pod tym względem w ostatnich latach zaszła w Europie ogromna zmiana. Powracamy do demokracji realnych wyborów, dlatego nie zgadzam się z tezą o kryzysie demokracji lub o jej zagrożeniu, widzę natomiast wyraźne demokratyczne ożywienie i powrót do tego, co stanowi o jej istocie – do możliwości dokonania prawdziwego wyboru. Zasadnicze pytanie nie brzmi więc, czy to jest dobrze czy źle, ale czy jesteśmy faktycznie przygotowani, by zaakceptować konsekwencje płynące z takiej zmiany? Dokonywane wybory mogą bowiem nie przebiegać po myśli wielkich politycznych czy biznesowych grup interesu, czego przykładem jest brexit, lub prowadzić do coraz większej polaryzacji wewnętrznej, czyniąc kompromis prawie niemożliwym, co widać w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA