fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Witold M. Orłowski: Triskaidekafobia

Adobe Stock
Finansowanie 13. emerytury jest zapewnione najwyżej na dwa, trzy lata. Potem pieniędzy już nie będzie.

Nie jest łatwo pisać na temat 13. emerytury. Nie jest łatwo dlatego, że temat jest dość smutny. Świadczenia w Polsce są niskie (podobnie zresztą jak pensje), więc jakiekolwiek kręcenie nosem na dodatkową wypłatę musi wywołać oburzenie, zwłaszcza ludzi starszych. Nic dziwnego – utrzymać się za tysiąc złotych, a tyle wynosi netto minimalne świadczenie, to tyle, co żyć w nędzy.

Dwukrotnie wyższa średnia emerytura też zbyt daleko od nędzy nie odsuwa. Nie ma się co dziwić, że w zamian za wypłatę dodatkowego świadczenia rządzący mogą liczyć na wiele głosów wdzięcznych emerytów.

Z drugiej strony 13. emerytura wywołuje u mnie poważny niepokój. Wzorem pewnego polityka, który uwielbia epatować swoich wyborców mało znanymi greckimi słowami, powiem wręcz: wywołuje triskaidekafobię!

Triskaidekafobia to lęk przed liczbą 13. Racjonaliści komentują go wprawdzie wzruszeniem ramion, ale często i oni wolą wybrać inny numer. Skąd się wziął ten strach? Nie wiadomo – jedni przypisują go starożytnym Babilończykom, inni Majom, jeszcze inni winią o to mord na templariuszach. Prawdą jest jednak, że w wieżowcach często nie ma 13. piętra, a wiele linii lotniczych nie ma w samolotach 13. rzędu (bo ludzie nie chcieliby w nim siedzieć).

Dlaczego boję się 13. emerytury? Problemem jest finansowanie. Mówiąc krótko: pieniędzy na wypłatę obiecanego świadczenia nie udało się znaleźć ani w deficytowym ZUS, ani w zrównoważonym budżecie państwa.

W związku z tym rząd zastosował sztuczkę zwaną popularnie „pożyczką na słupa". Dodatkową emeryturę ma wypłacać nie ZUS, ale Fundusz Solidarnościowy, powołany pierwotnie do wspierania osób niepełnosprawnych. Ale tam oczywiście też nie ma pieniędzy na wielomiliardową wypłatę. Więc ma mu je pożyczyć – na wieczne nieoddanie – Fundusz Rezerwy Demograficznej (więc jest tak, jak w przedwojennym dowcipie: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa... itd.).

Ale przecież Fundusz Rezerwy Demograficznej ma pieniądze! Trafiała do niego część składek, część dochodów z prywatyzacji, a teraz także część środków z likwidowanych OFE. Na kontach funduszu jest około 40 mld zł, więc nie ma się czym martwić, można te pieniądze wydawać!

Jest w tym jednak haczyk: Fundusz Rezerwy Demograficznej miał pierwotnie stanowić rezerwę, która miała zostać użyta dopiero w przyszłości, by uchronić ZUS przed katastrofą finansową za 10–20 lat. Dzisiejsze plany sprowadzają się do wydawania wszystkich zgromadzonych tam pieniędzy na bieżąco. Za dwa, trzy lata fundusz będzie pusty.

Co to nam wszystko mówi o sposobie wypłacenia 13. emerytury? Po pierwsze, finansowanie jest zapewnione najwyżej na dwa, trzy lata. Potem pieniędzy już nie będzie. Akurat wtedy – to po drugie – kiedy zabraknie pieniędzy, kondycja ZUS będzie się gwałtownie pogarszać, a przehulanie rezerw tylko sytuację pogorszy.

Więc po trzecie, 13. emerytura (i już obiecywana czternastka) ukrywa tylko rzeczywiste problemy – a w perspektywie najbliższych lat jeszcze je pogłębia. I jak tu się nie bać liczby 13?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA