fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Christian Eriksen: zachwycał się nim nawet Cruyff

Christian Eriksen
AFP
Kilka tygodni temu świętował mistrzostwo Włoch z Interem Mediolan. W sobotę wygrał być może najważniejszy mecz w karierze - o własne życie.

Eriksen miał być liderem duńskiej reprezentacji, jej nadzieją na sprawienie w Euro niespodzianki. Kiedy tuż przed przerwą meczu z Finlandią upadł na murawę i został poddany reanimacji, zamarły serca kibiców zgromadzonych na trybunach w Kopenhadze.

Wychowanek Ajaxu nie jest najstarszy w kadrze (29 lat), ale rozegrał w niej najwięcej meczów (w sobotę 109.). Jest też obok bramkarza Kaspra Schmeichela jej najbardziej rozpoznawalną postacią.

Debiutował w reprezentacji w 2010 roku, tuż po 18. urodzinach jako cudowne dziecko duńskiego futbolu. Trzy miesiące później był już na mundialu w RPA, jako najmłodszy uczestnik. Wygrywał plebiscyty na największy talent w Danii i w Holandii, porównywano go do braci Laudrupów, sam inspirował się Andresem Iniestą i Francesco Tottim. Już wtedy interesowały się nim Barcelona, Real Madryt czy Manchester United.

Legendarny Johan Cruyff mówił, że to piłkarz, którego trudno nie kochać. Tak jak on widział na boisku więcej niż inni. Futbolowa edukacja odebrana w Amsterdamie - miejscu słynącym od lat ze wzorowego szkolenia młodzieży - pozwalała mu się odnaleźć w każdej drużynie i w różnych ustawieniach. Był ulubieńcem kolegów, bo jak nikt inny potrafił obsłużyć ich idealnym podaniem i pomagał im poprawiać strzeleckie statystyki. Rozgrywał, asystował, ale sam też zdobywał bramki. Do perfekcji opanował rzuty wolne.

Z Ajaksem trzykrotnie z rzędu sięgał po mistrzostwo Holandii. Kiedy przeszedł do Tottenhamu, już w pierwszym sezonie został uznany za najlepszego gracza i zaczął pracować na status gwiazdy Premier League. Cztery lata z rzędu zbierał na angielskich boiskach więcej niż dziesięć asyst, co wcześniej udało się tylko Davidowi Beckhamowi.

W 2019 roku był kluczową postacią Tottenhamu, który w drodze do finału Ligi Mistrzów eliminował Borussię Dortmund, Manchester City i Ajax. Branżowy portal Transfermarkt wyceniał go wówczas na 100 mln euro, a właściciele londyńskiego klubu zarzekali się, że nie oddadzą go za żadne skarby.

Pół roku później sprzedali go jednak za niecałe 30 mln. Kontrakt Eriksena dobiegał końca, a u Jose Mourinho, który na trenerskim stołku zastąpił Mauricio Pochettino, duński reżyser gry często siedział na ławce.

Nie brak było głosów, że Inter został królem polowania, bo kwota, jaką zapłacił za zawodnika z takimi umiejętnościami, była śmiesznie niska. Antonio Conte też długo szukał mu miejsca na boisku, oczekiwał od niego lepszej gry w defensywie, ale w końcu się do niego przekonał. W maju, po prawie dekadzie, zrzucili z włoskiego tronu Juventus i wspólnie świętowali mistrzostwo. Nikt nie spodziewał się, że wkrótce życie napisze tak dramatyczny scenariusz.

Akcja reanimacyjna na boisku w Kopenhadze trwała kilkanaście minut. Na szczęście skończyło się na strachu. Agent piłkarza przekazał, że jego stan jest stabilny, ale przez kilka dni Eriksen pozostanie w szpitalu. Musi przejść szczegółowe badania. Duńska federacja poinformowała, że to na jego prośbę dokończono mecz z Finlandią (0:1). UEFA symbolicznie wybrała go na zawodnika spotkania.

- Futbol to piękna gra, a Christian potrafi grać pięknie - mówił szef UEFA Aleksander Ceferin, życząc Eriksenowi szybkiego powrotu do zdrowia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA