fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Powiało optymizmem w stronę wiatraków

Fotorzepa, Piotr Wittman
Po trzech latach przestoju pełną parą ruszyła realizacja projektów wiatrowych na lądzie. Na kolejne inwestycje jest duży apetyt, ale do tego potrzebne są zapowiadane od miesięcy zmiany w prawie.

Dla kogo zielone światło

Polscy inwestorzy z nadzieją przysłuchują się kolejnym zapowiedziom odblokowania możliwości budowy nowych farm wiatrowych na lądzie. Dziś prawo zakazuje umiejscowienia turbin w odległości od zabudowań mniejszej niż dziesięciokrotność ich całkowitej wysokości (tzw. zasada 10H). To kompletnie zablokowało rozwój nowych projektów. Rząd deklaruje zmianę przepisów i dopuszczenie możliwości budowy farm bliżej budynków, ale odległość nie będzie mogła być mniejsza niż 500 m.

Aktualnie z impetem ruszyła budowa farm, które pozwolenia uzyskiwały jeszcze przed wprowadzeniem ograniczeń. – Po trzech latach przestoju pełną parą ruszyła realizacja projektów wiatrowych na lądzie, które uzyskały wsparcie w aukcjach przeprowadzonych w latach 2018–2020. W efekcie przybędzie 4,2 GW nowych mocy wytwórczych, które już wkrótce zasilą polski system czystą i tanią energią – podkreśla Janusz Gajowiecki, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

PSEW szacuje, że w 2021 r. zielone światło na budowę zyskają projekty dotyczące kolejnych 900 MW mocy wiatrowych zainstalowanych na lądzie. To jednak już praktycznie wyczerpuje dostępne aktualnie na rynku projekty. – Już nie tylko branża OZE, ale i przemysł, zwłaszcza energochłonny, apeluje o liberalizację zasady 10H blokującej dostęp do najtańszej na rynku energii z wiatru na lądzie. Spodziewamy się, że w pierwszej połowie 2021 r. zostanie usunięta główna bariera blokująca rozwój nowych mocy wiatru na lądzie w Polsce – przekonuje Gajowiecki.

Niewykluczone jednak, że na falę nowych inwestycji będziemy musieli poczekać nawet kilka lat. Jeśli przepisy zostaną zmienione, to w pierwszej kolejności ruszą projekty o pewnym stopniu zaawansowania, choć niemające jeszcze pozwoleń na budowę. Zupełnie nowe inwestycje będą potrzebować około trzech–pięciu lat na zdobycie wszystkich decyzji i realizację.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele branży obawiają się, że odblokowanie potencjału w energetyce wiatrowej może się przedłużyć, bo nie idzie to w parze z interesami kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych. Tania energia z wiatru wyprze drogi prąd z węgla, a także będzie konkurencją dla elektrowni słonecznych, które mają znacznie niższy wskaźnik wykorzystania mocy. Docelowo jednak może pomóc obniżyć ceny energii elektrycznej, które na rynku hurtowym mamy dziś najwyższe spośród naszych sąsiadów.

Konieczne zmiany

Inwestorzy mają też w planach potężne projekty dotyczące budowy farm wiatrowych na Bałtyku. Zielone światło dla tych inwestycji zapaliło się wraz z uchwaleniem ustawy regulującej system wsparcia dla tej branży. Długo oczekiwane przepisy weszły w życie w połowie lutego tego roku, ale już wymagają zmian. Apelują o to przedsiębiorcy, którzy przygotowują się do inwestycji na polskim morzu. Ich postulaty to m.in. skorelowanie czasu wsparcia inwestycji z długością obowiązywania pozwoleń, ograniczenie kosztów wydłużenia pozwolenia po okresie wsparcia, skrócenie procedur wynikających z prawa geologicznego i górniczego, a także uelastycznienie określonego przez ustawodawcę poziomu zabezpieczeń dla inwestycji. Ostrzegają, że bez zmian w ustawie inwestycje w wiatraki na Bałtyku mogą być utrudnione albo wręcz zablokowane. Na szali leży 5,9 GW mocy, które mogą powstać do 2030 r.

Procedury na przeszkodzie

Zagraniczni eksperci twierdzą, że chociaż nakłady na inwestycje w energetykę wiatrową w Europie mocno wzrosły, to potrzeby są znacznie większe. – Technologia jest dostępna, podobnie jak pieniądze. Brakuje jednak odpowiednich polityk, zwłaszcza w zakresie wydawania pozwoleń dla nowych farm, bo procedury są zbyt skomplikowane – podkreśla Giles Dickson, prezes WindEurope. Szacuje, że nowy unijny cel w zakresie redukcji emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. wymaga budowy farm wiatrowych w UE o mocy 27 GW rocznie. Tymczasem zeszłoroczne inwestycje obejmują tylko 13 GW nowych mocy wiatrowych.

Nowe prognozy dla energii ze słońca

Rok 2020 był najlepszy w historii dla fotowoltaiki w Polsce, dlatego Instytut Energetyki Odnawialnej nakreślił dla tej branży nowe prognozy. Moc zainstalowana w fotowoltaice na koniec 2020 r. przekroczyła 3,9 GW, co oznacza wzrost o 2,46 GW rok do roku. Tym samym Polska znalazła się tuż za podium pod względem przyrostu mocy zainstalowanej w instalacjach słonecznych w UE, wyprzedziły nas jedynie Niemcy, Holandia i Hiszpania. Według IEO w najbliższych latach rynek utrzyma dynamikę rozwoju. Już pod koniec 2021 r. moc wszystkich zainstalowanych źródeł fotowoltaicznych może wynieść 6,1 GW. IEO spodziewa się, że w 2025 r. moce te wzrosną aż do 15 GW. Obecnie w krajowej sieci mamy zainstalowanych 49 GW mocy we wszystkich dostępnych elektrowniach.

Opinia dla „rz"

Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej

Musimy mieć świadomość, że samo poluzowanie przepisów nie wystarczy, by uruchomić lawinę nowych inwestycji w farmy wiatrowe na lądzie. Do tego potrzebna jest także zmiana nastawienia decydentów do tej branży, a więc też skrócenie procedur dla inwestorów, umożliwienie realizacji projektów w sposób łatwy i szybki. Energia z wiatru jest dziś najtańsza na rynku, a współczynnik wykorzystania mocy wyższy niż w przypadku fotowoltaiki. Dlatego jest to najlepsza droga do zapewniania bezpieczeństwa energetycznego po 2025 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA