fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Ustawa 447: Ameryka nie szantażuje Polski

Shutterstock
Senat USA odwołuje się do sumienia naszego kraju, aby ostatni uratowani z Zagłady doczekali się sprawiedliwości.

Wizyta Donalda Trumpa 1 września, wybory parlamentarne pięć tygodni później i raport Departamentu Stanu w połowie listopada: fatalna sekwencja terminów mogła doprowadzić do wysadzenia polskiej scenie politycznej i kryzysu w stosunkach między Polską a USA z powodu sporu o zwrot mienia żydowskiego. Waszyngton nie stawia jednak sprawy na ostrzu noża.

Znalazły się w nim także mocne słowa. Bo choć autorzy podkreślają znaczenie polsko-amerykańskiego sojuszu i wskazują, że nasz kraj, ofiara nazistowskiego i komunistycznego totalitaryzmu, nie zabierał majątków żydowskim współobywatelom, to jednocześnie uznają za „głęboko niepokojącą" deklarację premiera Morawieckiego, że sprawa została „rozwiązana". Dlatego, choć sygnatariusze chwalą Pompeo za to, że podczas ostatniej wizyty w Warszawie w lutym podniósł sprawę zwrotu mienia żydowskiego, to ze względu na wiek ostatnich uratowanych z Zagłady uważają, że „należy poprzeć słowa zdecydowanymi działaniami".

Wizy zostaną zniesione

Jakie to mają być działania? Amerykańskie źródła przyznają, że administracja Trumpa nie rozważa z tego powodu jakichś konkretnych kroków. Z pewnością sprawa nie będzie powiązana z najważniejszymi punktami, które mają być podjęte w czasie wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Polsce 1 września: wzmocnienia obecności wojskowej USA w naszym kraju, zniesienia wiz dla Polaków czy zawarcia nowych kontraktów na import gazu skroplonego i budowę elektrowni jądrowych.

– Będziemy utrzymywali dialog z Departamentem Stanu i jeśli pojawią się z jego strony jakieś konkretne inicjatywy, ustosunkujemy się do nich. Ale w piśmie Senatu nie wskazano żadnych potencjalnych sankcji wobec Polski. Nasz kraj został za to po raz pierwszy tak jasno określony jako ofiara wojny. Tę zmianę tonu oceniamy bardzo pozytywnie – mówią „Rz" przedstawiciele polskich władz.

W maju, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, sprawę zwrotu mienia żydowskiego i ustawy 447 przyjętej w tej sprawie przez Kongres w 2017 r. (Just Act) podjęła Konfederacja – sojusz ugrupowań skrajnie prawicowych i ultraliberalnych. Liczyła, że strasząc Polaków koniecznością wypłaty „setek miliardów dolarów" spadkobiercom ofiar Holokaustu, uzyska dobry wynik w wyborach. Tak się jednak nie stało: ugrupowanie zdobyło 4,55 proc. głosów, bez prawa do choćby jednego europosła. W tej sprawie interweniowała ambasador USA Georgette Mosbacher, podkreślając, że deklaracja terezińska, pod którą Polska podpisała się przed dziesięciu lat, nie zobowiązuje do wypłaty kompensat finansowych.

Mienie bezspadkowe

Tym razem sprawa znów mogłaby się powtórzyć: dwa miesiące przed październikowymi wyborami Konfederacja ma w sondażach ok. 4 proc. głosów i przekroczenie przez nią progu 5 proc. mogłoby pozbawić PiS możliwości samodzielnego tworzenia rządu.

W czasie wizyty w Polsce w maju specjalny wysłannik USA ds. walki z antysemityzmem Elan S. Carr powiedział „Rz": „Od 2009 r. Polska nie przyjęła żadnego aktu prawnego, który by ten problem rozwiązał, choć oczywiście cały czas toczą się sprawy w sądach. Polska przeżyła niewyobrażalne cierpienia w czasie okupacji i słusznie chce, aby to zostało uznane. Ale na tej samej zasadzie konieczne jest uznanie krzywdy poszczególnych Polaków, w tym żydowskiego pochodzenia, którym okupanci odebrali majątek".

Radosław Wiśniewski, specjalizujący się w sprawach reprywatyzacji ekspert kancelarii Wardyński i Partnerzy, uważa, że Just Act daje Polsce dużą swobodę w wyjściu naprzeciw oczekiwaniom spadkobierców ofiar Holokaustu i tym, którzy przeżyli Zagładę. Jego zdaniem możliwe jest np. powołanie funduszu zasilanego dochodami ze sprzedaży majątku bezspadkowego, z którego byłyby wypłacane świadczenia socjalne dla bardzo już wiekowych uratowanych z Zagłady.

Przedstawiciele polskich władz, z którymi rozmawiała „Rz", podkreślają jednak, że marginesu na kompromis nie ma. W polskim prawie majątek, który nie ma spadkobierców, jest przejmowany przez Skarb Państwa. Zmiana tego stanu rzeczy spowodowałaby wywrócenie do góry nogami polskiego ustawodawstwa. Zdaniem naszych rozmówców nie ma też możliwości objęcia reprywatyzacją jakieś wybranej z punktu widzenia etnicznego czy narodowościowego grupy polskiego społeczeństwa.

– Nawet niewielkie naruszenie tych zasad oznaczałoby otwarcie puszki Pandory – słyszymy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA