fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Diagnostyka i terapie

Kleszcze - czy jest się czego bać?

Adobe Stock
Na całym świecie borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu -choroby przenoszone przez kleszcze są coraz większym obciążeniem dla służby zdrowia. Zdaniem specjalistów przyczyny rosnącej liczby zakażeń chorób odkleszczowych to między innymi ocieplenie klimatu, wzrost liczby ludności, transport globalny, zawłaszczanie kolejnych terenów przez człowieka.

Nie bez powodu boimy się kleszczy. Choć są one mikroskopijnych rozmiarów (nimfa ma około milimetra) skutecznie potrafią doprowadzić do utraty zdrowia, a nawet śmierci wielokrotnie większej od siebie ofiary. Tylko w 2019 r były przyczyną 20614 zachorowań w Polsce na  boreliozę, zwaną też chorobą z Lyme. Jak wyjaśnia epidemiolog, specjalista medycyny rodzinnej z Medicover, Agnieszka Motyl, choroba może dawać objawy ze strony różnych narządów i tkanek, najczęściej stawów i układu nerwowego, a nieleczona prowadzi do ich nieodwracalnych uszkodzeń. Rzadziej (150- 350 przypadków rocznie) ugryzienie kleszcza może spowodować zakażenie wirusowym zapaleniem mózgu, groźną chorobą neurologiczną. Wirus może trwale uszkodzić nasz układ nerwowy, a skutkiem zakażenia nierzadko jest porażenie splotu barkowego i zanik mięśni. Mimo pomocy lekarskiej kilkudziesięciu pacjentów rocznie przegrywa walkę z patogenem i umiera.

Kleszcze są również nosicielami mniej znanych i dużo rzadszych chorób. Przenoszone przez nie bakterie z rodzaju Rikettsia i Anaplasma  atakują układ nerwowy i naczynia krwionośne wywołując tzw. gorączkę plamistą oraz anaplazmozę, która powoduje silny odczyn zapalny z gorączką i zmniejszeniem liczby białych krwinek i płytek krwi. Na szczęście w Polsce te dwa schorzenia występują sporadycznie

Wyścig z czasem

Jak tłumaczy dr inż Anna Wierzbicka, zoolog, biolog, leśnik z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, największe prawdopodobieństwo zakażenia chorobami odkleszczowymi jest w przypadku ataku dorosłych osobników. - Kolejne stadia rozwojowe kleszcza są nosicielami coraz większej ilości drobnoustrojów. Na ludziach żerują najczęściej nimfy, ale i one mogą być nosicielami na przykład kleszczowego zapalenia mózgu (KZM). Wirusa młodym przekazuje składająca jaja matka kleszcz. Mogą też przekazywać go między sobą, żerując blisko siebie, kiedy dojdzie do zmieszania ich śliny - tłumaczy specjalistka.

Nie w każdym przypadku do zakażenia dochodzi w chwili ugryzienia przez pajęczaka. Kleszczyca zasysa krew, dzięki której dochodzi do pełnej transformacji krętka w jej jelitach z których podczas wyrzucania nadmiaru zasysanych płynów, przenoszony jest do naszego organizmu. Ten proces trwa około doby, dlatego szybkie usunięcie kleszcza minimalizuje ryzyko zakażenia boreliozą - wyjaśnia prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych i neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Wykrytą we wczesnym etapie chorobę można skutecznie pokonać przy pomocy antybiotykoterapii.

Niestety, w przypadku groźnego wirusa KZM wystarczy odrobina śliny pajęczaka, by doszło do infekcji.  - Przebieg choroby nie jest przewidywalny, to wypadkowa organizmu i działania wirusa. W niektórych przypadkach organizm sam zwalczy intruza. Ale w przypadku osób z osłabionym układem immunologicznym, z chorobami współtowarzyszącymi, po sześćdziesiątym piątym roku życia, może mieć przebieg dramatyczny - ostrzega  prof. Joanna Zajkowska. Jak podkreśla, jedynym sposobem by zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby jest szczepienie przeciw KZM.

Inwazja pajęczaków

Według danych przytaczanych przez ekspertów już co szósty kleszcz w Polsce jest nosicielem KZM. Problem narasta lawinowo. Jedna zakażona samica znosi około 3 tysiące jaj, z których wykluwają się zakażone larwy. Jak wyjaśnia prof. Joanna Zajkowska, aktualnie zasięg choroby nie ogranicza się w Polsce do Suwalszczyzny, Podlasia, Mazur i terenów sąsiadujących z Czechami. Z zaprezentowanych przez nią danych wynika, że w Polsce, w zasadzie nie ma już wolnych od kleszczy terenów. - Dotychczasowe „białe plamy” na mapach wynikały z braku narzędzi, by to zbadać - tłumaczyła taki stan rzeczy prof. Zajkowska podczas konferencji „Nie igraj z kleszczem. Wygraj z Kleszczowym Zapaleniem Mózgu”. Jak dodaje rejestrowany nad Wisłą wzrost zachorowań (od 1993 rejestruje się w Polsce od  150 do 350 przypadków KZM rocznie) pokrywa się ze zwiększoną liczbą przypadków choroby w Europie, od Hiszpanii, przez Francję, Holandię, Danię, na Skandynawii kończąc.

Przyczyny tego stanu rzeczy są zdaniem specjalistów złożone, i wiążą się ze zmianami klimatycznymi, wzrostem liczby ludności, zawłaszczeniem przez na coraz większych obszarów naturalnych, częstym podróżom, które sprzyjają rozprzestrzenianiu się i aktywności kleszczy.

Borelioza

Podstawowym objawem zakażenia jest rumień wędrujący, który pojawia się po 1-3 tygodniach od ugryzienia u jednej trzeciej zakażonych. O chorobie mogą też świadczyć występujące naprzemiennie bóle głowy, sztywność karku, stawów. W przypadku podejrzenia wystąpienia choroby lekarz zaleca dwustopniowe badania. Najpierw na obecność przeciwciał IgM lub IgG a później testem Western-blot, potwierdzającym obecność przeciwciał specyficznych dla boreliozy w surowicy krwi.


Leczenie polega na trzytygodniowej kuracji antybiotykami. Im wcześniej zostanie wdrożone, tym lepiej - jeśli na skutek choroby dojdzie do uszkodzenia chrząstki stawowej bądź zmian neurologicznych całkowite odzyskanie zdrowia będzie niemożliwe.

Sposób na kleszcza

Kleszcz reaguje na wydychany przez nas dwutlenek węgla, pot oraz ciepło naszego ciała.- Kiedy biegamy, ćwiczymy, poruszamy się nasz pot kojarzy im się, mówiąc obrazowo, z zapachem obiadu - wyjaśnia dr Anna Wierzbicka. Najczęściej można je spotkać rano od 8 do 12 oraz od 16 do zachodu słońca. - Jest ich mniej, kiedy trawa jest koszona i kiedy jest susza, bo wtedy śpią - podkreśla ekspertka.

Na swoje ofiary czyhają wśród lasów liściastych, w gęstych zaroślach. Najwięcej na granicy łąki i lasu, gdzie łatwo o potencjalnych żywicieli. Ale żerują też w miastach, gdzie trafiają na grzbietach dzikich zwierząt (jeże, dziki, lisy, ptaki), które coraz chętniej zapuszczają się na nowe tereny, lub przywożone są na sierści czworonożnych pupili, wracających z odwiedzonych przez nas dzikich terenów.

Kleszcze najchętniej wgryzają się w nasze ciało na karku, za uszami, w pachwinach, dołach podkolanowych lub zgięciach łokciowych. - Uchronią nas przed nimi długie spodnie, zakryte buty, koszule z długimi rękawami. Stosowanie repelentów również może pomóc, ale niektórzy mogą być na nie uczuleni. Poza tym, należy pamiętać o tym, że preparaty te działają tylko przez ok. 4 godziny, po czym należy powtórzyć ich aplikację - wyjaśnia dr Wierzbicka.

Po powrocie do domu z terenu, na którym mogliśmy spotkać kleszcze warto wziąć prysznic. Woda spłucze je z ciała, zanim zdążą się wgryźć. Po dokładnym wytarciu ciała należy obejrzeć skórę. Jeśli znajdziemy wbitego kleszcza nie panikujmy, zwyczajnie jak najszybciej go usuńmy. Zdaniem specjalistki najlepsza do tego będzie kleszczkarta - Wsuwamy ją delikatnie pod kleszcza, podważamy go i wyciągamy do góry płynnym, prostym ruchem. Nie wykręcamy, nie manipulujemy nim. Pozostała po nim rankę dezynfekujemy - podsumowuje zoolog.

Odkleszczowe zapalenie mózgu

Infekcja może przebiegać w kilku etapach. Początkowe objawy są często mało charakterystyczne. Ból głowy, mięśni, kojarzy się bardziej z infekcją grypową niż ugryzieniem przez kleszcza. Mniej więcej po tygodniu następuje poprawa. U części pacjentów na tym kończy się choroba. Jednak w około 30 proc. przypadków przechodzi w fazę neurologiczną. Następuje zakażenie układu nerwowego, którego objawami są 40-stopniowa gorączka, ból głowy, wymioty. Mogą wystąpić  zaburzenia nastroju, pobudzenie, zaburzenia pamięci, obniżona sprawność intelektualna, drgawki, niedowłady i porażenia mięśni, utrata świadomości i przytomności, w skrajnych przypadkach - śpiączka.


Na chorobę nie ma obecnie żadnego lekarstwa. Uchronić przed nią może szczepienie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA