fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Polski eksport odporny na atak koronawirusa

Adobe Stock
Nie będzie dramatycznego załamania. W 2020 r. spadek zagranicznej sprzedaży towarów ma być ograniczony do ok. 5 proc. Od czerwca eksporterzy notują wyniki lepsze od spodziewanych.

W pierwszym półroczu 2020 r. polski eksport wyniósł 109,7 mld euro. To o 7 proc. mniej niż w tym samym okresie 2019 roku – podał w poniedziałek GUS. Za to czerwiec okazał się lepszy od ubiegłorocznego i od wcześniejszych prognoz: wartość eksportu sięgnęła 19 mld euro zamiast spodziewanych 17 mld. Wiele zatem wskazuje, że wieszczonej katastrofy w handlu zagranicznym zdołamy uniknąć. Jak prognozuje Krajowa Izba Gospodarcza, obecnie należy spodziewać się w 2020 r. spadku eksportu mniejszego niż 5 proc. Z kolei w roku 2021 może nas czekać przeszło 8-proc. wzrost.

Coraz wyraźniejszą poprawę sygnalizują m.in. szczególnie mocno proeksportowe branże, które wcześniej prognozowały na cały 2020 r. spadki sprzedaży na poziomie 25–35 proc.

Meble w kształcie V

Z głębokiego kryzysu szybko otrząsa się branża producentów mebli. Sektor, który wysyła za granicę 90 proc. swojej produkcji, w 2019 r. zwiększył przychody z eksportu do rekordowych 11,2 mld euro i w tym roku liczył na kolejny rekord. Tymczasem po zamknięciu handlu w połowie marca większość firm zaczęła informować o spadku zamówień w granicach 70–90 proc. Szacowano, że spadek obrotów w 2020 roku sięgnie 17 mld zł, tj. 35 proc. r./r., i to w wariancie optymistycznym.

Po uruchomieniu handlu sytuacja zaczęła się jednak dość szybko poprawiać. Czerwiec wręcz zaskoczył dobrymi wynikami – wartość produkcji przekroczyła 4 mld zł i była o 20 proc. wyższa niż w czerwcu 2019 r. – Kryzys w meblach przybiera kształt litery V – ostrego hamowania i dość szybkiego odbicia. Koniunktura utrzymuje się i dobre wyniki powinny być widoczne także w kolejnych miesiącach – informuje Tomasz Wiktorski, właściciel firmy B+R Studio Analizy Rynku Meblarskiego.

Poprawia się sytuacja także w polskim przemyśle motoryzacyjnym, który w 2019 r. wysłał za granicę samochody oraz części i komponenty warte 27,9 mld euro, a w tym roku – jak szacowano w maju – miał przez pandemię zmniejszyć eksport nawet o jedną trzecią. – W czerwcu fabryki produkujące części i komponenty odczuły mocny impuls zakupowy, całkiem niezły okazał się także lipiec i sierpień. Zamówienia sięgają już 80 proc. poziomu sprzed wybuchu pandemii. Jest lepiej, niż zakładaliśmy – podkreśla Paweł Gos, prezes firmy Exact Systems zajmującej się kontrolą jakości produkcji.

Obecna trudna sytuacja na rynkach zagranicznych dla niektórych producentów może okazać się nawet szansą. Przykładowo choć w 2008 r. eksport polskiej żywności do UE spadł o 7 proc., to w czasie kryzysu strefy euro w 2012 r. nieprzerwanie rósł. Według ośrodka analitycznego SpotData kryzys u partnerów handlowych może nie tylko mieć negatywne konsekwencje dla polskich producentów, ale w niektórych przypadkach pomagać im – jak w 2012 r. – wskutek przestawienia się na tańszych dostawców.

Okazja w niszach

W branży motoryzacyjnej szansą może być wzrost inwestycji w technologie napędów alternatywnych. – To ważny trend rozwojowy i zarazem nisza, w której polski przemysł motoryzacyjny mógłby zbudować regionalną specjalizację – twierdzi Mirosław Michna, partner i szef zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce. Dzięki temu Polska miałaby szansę stać się europejskim hubem eksportowym baterii do samochodów elektrycznych. Natomiast branży meblowej w odbiciu od dna pomogło zatrzymanie konsumentów w domach. – Ograniczenie wyjazdów wakacyjnych w całej Europie zwiększyło skłonność do wydawania pieniędzy na remonty i wyposażenie mieszkań – mówi Wiktorski.

Azja na celowniku

Covid zmusza eksporterów do szukania nowych rynków. Według firmy Real Logistics, specjalizującej się w obsłudze przewozów na trasie Chiny–Europa–Chiny, wielu polskich producentów, którym skurczył się rynek zbytu w UE, zwróciło się w stronę Azji. – Tamtejsze chłonne i szybko rozwijające się rynki, szczególnie Chiny i Wietnam, są bardzo zainteresowane towarami z Europy. Widzimy też wzmożoną aktywność samych Chińczyków w poszukiwaniu nowych dostawców z Europy, w tym z Polski – powiedział „Rzeczpospolitej" Paweł Moskała, dyrektor zarządzający Real Logistics. Chińscy przedsiębiorcy szukają zwłaszcza kontaktów z polskimi producentami żywności, kosmetyków, papieru czy maszyn i sprzętu. Real Logistics ocenia, że w tym roku wielkość jej przewozów eksportowych do Chin może być nawet większa niż w roku 2019.

Głównym kierunkiem pozostanie jednak Europa. Według prognoz KIG tegoroczny polski eksport do Niemiec może spaść jedynie o 3,7 proc., ale do pozostałych krajów strefy euro znacznie głębiej, bo przeciętnie o 8,5 proc. W przypadku krajów UE spoza strefy euro przeciętny spadek eksportu można szacować na 5,4 proc., a do pozostałych krajów wysokorozwiniętych spoza UE na 4,2 proc. Bardzo niewielki, 1,5-proc., spadek sprzedaży dotyczyć będzie krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Z kolei eksport do krajów rozwijających się może być nawet o 8 proc. wyższy niż w roku 2019.

Opinia dla „rz"

Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej

Regres poziomu eksportu w marcu, kwietniu i maju był systematycznie płytszy, niż obawiano się na początku kryzysu. A w czerwcu wynik już przekroczył ten sprzed roku. Choć w najbliższych miesiącach może być trudno o ponowne takie przebicie, to i tak cały 2020 r. może się zamknąć tylko niewielkim, kilkuprocentowym, spadkiem. Oznacza to, że na razie jesteśmy odporniejsi na kryzys, niż nam się zdawało. Najprawdopodobniej, podobnie jak w kilku poprzednich kryzysach, trudny czas europejskich i światowych odbiorców wykorzystujemy na wejście z naszą ofertą. Być może jest w tym już trochę wykorzystania tak mocno w ostatnim czasie postulowanej tendencji do skracania łańcuchów dostaw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA