Reklama
Rozwiń
Reklama

Gospodarka rośnie, deficyt niestety też

Polska gospodarka będzie jedną z bardziej dynamicznych w Unii – przewiduje Bruksela. Zdaniem MFW nasz dystans do Europy Zachodniej nie kurczy się jednak wystarczająco szybko.

Aktualizacja: 11.05.2017 19:57 Publikacja: 11.05.2017 19:42

Gospodarka rośnie, deficyt niestety też

Foto: Fotolia

Komisja Europejska przedstawiła prognozy gospodarcze dla UE. Dla Polski są one bardziej optymistyczne niż te z lutego. PKB ma w br. wzrosnąć o 3,5 proc., a w 2018 r. – o 3,2 proc. To szósty wynik w UE. Lepsze od nas są Malta, Luksemburg, Rumunia, Irlandia i Węgry.

Głównym motorem wzrostu pozostaje konsumpcja prywatna, napędzana realnym wzrostem płac i transferami socjalnymi. Ruszają w końcu inwestycje, ale głównie publiczne. W br. będzie już widać efekty zainwestowania unijnych funduszy z perspektywy budżetowej 2014–2020, dodatkowo należy się spodziewać większych inwestycji lokalnych w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi w 2018 r.

Trochę gorzej sytuacja wygląda w inwestycjach prywatnych. Służy im co prawda wysoki popyt wewnętrzny i zewnętrzny, wzrost zysków przedsiębiorstw i niskie stopy procentowe. Ale do decyzji inwestycyjnych zniechęca atmosfera niepewności.

Nakręcony rynek pracy

Cały czas spada bezrobocie i w 2018 r. dojdzie do rekordowo niskiego poziomu 4,4 proc. To dobra wiadomość, ale jej negatywnym aspektem jest spadająca podaż siły roboczej.

Jeszcze w tym roku zatrudnienie będzie rosło, ale w 2018 r. się zatrzyma. Bo nie będzie już kogo zatrudniać. Rynkowi pracy szkodzi obniżenie wieku emerytalnego i negatywne tendencje demograficzne. W 2018 r. nominalnie płace wzrosną o 5 proc. Dynamika byłaby większa, gdyby nie imigranci zarobkowi. W statystykach oficjalnych ich nie widać, ale wypełniają częściowo luki na rynku pracy.

Reklama
Reklama

Zagrożeniem dla projektowanego wzrostu gospodarczego jest przede wszystkim atmosfera niepewności, która może skutkować mniejszymi inwestycjami prywatnymi. Inwestycjom publicznym w niektórych sektorach może natomiast zaszkodzić brak siły roboczej. Pozytywnym zaskoczeniem byłoby, gdyby z rynku pracy odpłynęło mniej osób, niż się przewiduje.

Prognozę dla regionu opublikował też Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Waszyngtońska instytucja podziela zatroskanie KE poziomem inwestycji i problemami z siłą roboczą. Brak odpowiedniego przyrostu naturalnego i emigracja zarobkowa powodują, że zasypywanie przepaści między Europą Wschodnią a Zachodnią zajmie więcej czasu – uważają eksperci MFW. Problemem jest też zbyt niska produktywność.

Pogarsza się sytuacja w finansach publicznych. W 2016 r. deficyt sektora finansów publicznych był najniższy od 2007 r. i wynosił 2,4 proc. PKB. Ale to nie jest dobra informacja, bo głównym powodem obniżenia był spadek inwestycji publicznych, spowodowany zbyt wolnym wykorzystywaniem funduszy UE.

Co z deficytem

W br. inwestycje przyspieszą, co podniesie deficyt. Podbiją go też zasiłki z 500+ i obniżenie wieku emerytalnego. W przeciwnym kierunku będzie działało przedłużenie podwyższonej stawki VAT, wyższe przychody ze składek socjalnych i lepsza ściągalność podatków. Ta jest jednak trudna do oszacowania. KE w prognozach opiera się na założeniach konserwatywnych, nie uwzględnia więc wysokich oczekiwań rządu. Ale jeśli jego wysiłki zwiększenia ściągalności podatków przyniosą lepsze rezultaty, to deficyt będzie niższy. KE przewiduje na razie, że w 2018 r. wyniesie on też 2,9 proc. PKB. To blisko maksymalnego dopuszczalnego w Unii limitu 3 proc., powyżej którego KE uruchamia procedurę nadmiernego deficytu. Jej finałem mogą być sankcje, które dla krajów spoza strefy euro sprowadzają się do zawieszenia funduszy UE.

KE prognozuje wzrost tzw. strukturalnego deficytu budżetowego (hipotetyczne saldo budżetowe oczyszczone z cyklicznych wahań gospodarki): z 2,2 proc. PKB w br. do 3,1 proc. PKB w 2018 r. Zgodnie z zaleceniami KE kierunek ma być przeciwny. Powinniśmy obniżać deficyt strukturalny o 0,5 pkt proc. rocznie, aż do poziomu 1 proc.

Opinia

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao

Reklama
Reklama

Nie podzielam oceny KE, że w 2018 r. wzrost PKB będzie niższy niż w 2017 r. Prawdopodobnie dojdzie wtedy do eksplozji inwestycji sektora publicznego, jest też duża szansa na wyraźniejsze przyspieszenie inwestycji sektora prywatnego. To z kolei może oznaczać jeszcze większą presję płacową, dynamizującą konsumpcję prywatną. Obawiam się natomiast wyraźnego spowolnienia wzrostu w latach 2019–2020, bo wtedy zacznie wygasać napływ funduszy z UE. Gospodarka musi też radzić sobie z narastającym problemem demograficznym, który będzie powodował napięcia fiskalne. Trzeba im przeciwdziałać teraz, w okresie dobrej koniunktury, gdyż później będzie to trudniejsze, a spóźnienie się z dostosowaniami fiskalnymi może wyzwolić znaczące negatywne ruchy na rynkach finansowych.

Dane gospodarcze
Mocne dane z GUS. PKB Polski urósł najmocniej od ponad trzech lat
Dane gospodarcze
Wielka Brytania zwalnia. Inwestycje i budownictwo ciągną w dół PKB
Dane gospodarcze
Adam Glapiński: Marzec dobrym momentem na obniżkę stóp procentowych
Dane gospodarcze
Co ze stopami procentowymi? Wynik lutowego posiedzenia RPP wisi na włosku
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama