fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Polska gospodarka rozczarowała. Zadziwiające spowolnienie

Bloomberg
Polska gospodarka w IV kwartale nie zwolniła tak bardzo, jak się dotąd wydawało, choć rozczarował zarówno wzrost inwestycji, jak i konsumpcji. Ale scenariusz, wedle którego dużo bardziej już nie wyhamuje, traci aktualność wskutek epidemii koronawirusa.

Jak podał w piątek GUS, produkt krajowy brutto Polski (w ujęciu nieoczyszczonym z wpływu czynników sezonowych) zwiększył się w IV kwartale o 3,2 proc. rok do roku, a nie o 3,1 proc., jak wstępnie szacował. Już ten wstępny szacunek nieznacznie przebił oczekiwania ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą”.

Rewizja danych nie zmienia faktu, że polska gospodarka wyraźnie straciła impet. Mniejszą zwyżkę PKB odnotowała poprzednio w IV kwartale 2016 r. W III kwartale ub.r. urosła o 3,9 proc. rok do roku, a wcześniej przez 10 kwartałów rozwijała się średnio w tempie 5 proc. rok do roku. A jednocześnie struktura wzrostu gospodarczego pod koniec roku nie napawa optymizmem.

„Struktura PKB w IV kw. wygląda bardzo słabo, w zasadzie same rozczarowania - słabe inwestycje, konsumpcja prywatna, eksport. Punkt wyjścia do obecnych problemów jest zatem kiepski” – skomentował na Twitterze Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers, odnosząc się do epidemii koronawirusa.

Nakłady brutto na środki trwałe, czyli inwestycje, zwiększyły się o 4,9 proc. rok do roku, po 4,7 proc. w III kwartale. Na podstawie wstępnych danych za cały 2019 r., które GUS opublikował już w styczniu, ekonomiści przeciętnie oceniali, że w IV kwartale dynamika inwestycji podskoczyła do 7,2 proc. rok do roku.Zaledwie jeden z 25 uczestników ankiety „Rzeczpospolitej” spodziewał się wyniku poniżej 5 proc.

Mocno rozczarował też wzrost wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych, który zwolnił do 3,3 proc. rok do roku, z 3,9 proc. kwartał wcześniej. Ekonomiści spodziewali się przeciętnie odczytu na poziomie 3,5 proc. Wzrost konsumpcji w rezultacie dodał do rocznej dynamiki PKB tylko 1,6 pkt proc., najmniej od 2015 r.

- Z tych danych można wnioskować, że w końcu 2019 r. wygasł pozytywny wpływ programów socjalnych na wydatki gospodarstw domowych. Pomimo miliardowych transferów i jednocześnie korzystnej z punktu widzenia pracowników sytuacji na rynku pracy, dynamika konsumpcji powróciła do poziomu sprzed wprowadzenia tychże transferów – zauważyła Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

W 2020 r. realny wzrost dochodów gospodarstw domowych będzie już prawdopodobnie wolniejszy niż w ub.r. Z jednej strony ograniczy go wyższa inflacja, z drugiej zaś prawdopodobna stagnacja zatrudnienia. To oznacza, że konsumpcja może jeszcze stracić impet wbrew prognozom ekonomistów z początku br., wedle których zwiększy się ona w tym roku o 3,7 proc.

Przed głębszym spowolnieniem polską gospodarkę obroniły wyniku handlu zagranicznego. W IV kwartale wartość importu towarów i usług zmalała o 0,7 proc. rok do roku, po wzroście o 3,9 proc. w III kwartale. To pierwsza zniżka importu od 2013 r. Eksport zwiększył się o 1,4 proc. rok do roku, najmniej od 2009 r. Mimo to, saldo obrotów handlowych się poprawiło, dzięki czemu tzw. eksport netto dodał do wzrostu PKB 1,1 pkt proc., najwięcej od ponad dwóch lat.

Produkt krajowy brutto oczyszczony z wpływu czynników sezonowych zwiększył się w IV kwartale o 3,7 proc. rok do roku, po 4 proc. w poprzednim kwartale, zamiast o 3,5 proc. jak wstępnie szacował GUS. W porównaniu do III kwartału zwiększył się o 0,3 proc., zamiast o 0,2 proc. To i tak jednak wynik najsłabszy od III kwartału 2016 r.

Na początku br. ekonomiści przeciętnie oczekiwali, że polska gospodarka urośnie w tym roku o 3,3 proc., po 4 proc. w 2019 r. Realizacja tych prognoz oznaczałaby, że gospodarka mocno już nie zwolni względem IV kwartału ub.r. Epidemia koronawirusa rzuca jednak cień na ten scenariusz.

- W 2020 r. spodziewamy się spowolnienia wzrostu gospodarczego do 3,4 proc. przy wolniejszym niż w 2019 r. wzroście konsumpcji oraz inwestycji – napisał w piątkowym komentarzu Adam Antoniak, ekonomista z banku Pekao. Jak jednak podkreślił, wskutek wybuchu epidemii koronawirusa większe jest prawdopodobieństwo, że rzeczywistość będzie gorsza, niż prawdopodobieństwo, że będzie lepsza. - Rosnąca liczba zachorowań może podkopać ufność konsumentów i firm, ograniczając skłonność do konsumpcji i inwestycji. Ponadto działania nakierowane na ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa mogą negatywnie wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw (spadek obrotów w handlu międzynarodowym) – wyjaśnił.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA