fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Wielkie firmy pod społeczną presją

123RF
Fiskus zamierza ujawniać podstawowe informacje podatkowe o największych przedsiębiorstwach w Polsce. Problem w tym, że dane te pozbawione szczegółowej analizy mogą piętnować biznes.

Ministerstwo Finansów chce uchylić tajemnicę skarbową i podawać do publicznej wiadomości dane z zeznań podatkowych największych 4500 firm płacących CIT – wynika z projektu ustawy, którą resort przedstawił w środę.

Opinie publiczna ma poznać takie informacje, jak wysokość uzyskanego przez firmę przychodu, kosztów uzyskania przychodów, dochodu lub straty, podstawy opodatkowania oraz kwoty należnego podatku w danym roku podatkowym. Dodatkowo fiskus będzie też mógł przedstawić tzw. efektywną stopę podatkową, liczoną jako relację podatku do zysku brutto.

Mieszane uczucia

Resort finansów nie mówi tego wprost, ale taka lista podatników ma pokazać społeczeństwu, kto w Polsce nie płaci podatków w ogóle albo płaci, ale w wysokości nieadekwatnej do skali swojej działalności. Poprzedni minister finansów Paweł Szałamacha niejednokrotnie podkreślał, że niektóre zagraniczne sieci handlowe od lat nie zapłaciły ani złotego CIT w Polsce i ubolewał, że nie może wymienić ich z nazwy.

Docelowo tworzona przez fiskusa lista (pierwsza ma powstać w 2018 r.) ma ograniczyć zjawisko tzw. agresywnej optymalizacji podatkowej, obniżającej należności dla państwa. I choć nikt nie ma wątpliwości, że system podatku CIT ma w Polsce luki i trzeba go uszczelnić, pomysł resortu budzi mieszane uczucia.

– Podawanie do publicznej wiadomości informacji podatkowych o największych firmach jest interesującym pomysłem. Część firm i tak już sama z siebie promuje takie dane jako element strategii społecznej odpowiedzialności biznesu – zauważa Mikołaj Woźniak, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego PwC.

– Nie bardzo wiem, jaki cel chce osiągnąć Ministerstwo Finansów publikując te dane – komentuje z kolei Michał Borowski, doradca w Crido Taxand i ekspert Business Centre Club. – Na pierwszy rzut oka wygląda to na próbę zaspokojenie niezdrowej ciekawości. Bo to służby skarbowe mają pełny wgląd w deklaracje podatkowe firm i jedynie one są w stanie ocenić, czy w danym przypadku naruszone zostały przepisy – podkreśla Borowski.

Efektywna stopa nie powie wszystkiego

Eksperci nie są też zgodni w kwestii, czy ujawnianie danych z zeznań podatkowych nie jest ujawnieniem danych wrażliwych. Choć spółki i tak mają obowiązek składać swoje sprawozdania finansowe w KRS, te jednak mają one nieco inny charakter.

Największe zastrzeżenie budzi sama idea, by społeczeństwo tylko na podstawie kilku danych wyrabiało sobie opinię, kto jest dobrym, a kto złym podatnikiem.

Chodzi o to, że część firm nawet o ogromnych przychodach, płaci stosunkowo małe podatki ze względu na niską zyskowność prowadzonego biznesu. Poza tym, nie w każdym przypadku niska efektywna stopa podatkowa wynika ze stosowania agresywnej optymalizacji podatkowej.

– Przykładowo firmy, które działają w specjalnych strefach ekonomicznych, korzystają ze zwolnień podatkowych, co obniża ich efektywną stopę grubo poniżej 10 proc. Spore różnice między zyskiem brutto a dochodem do opodatkowanie mogą w danym roku występować u firm, gdzie nie każdy przychód jest przychodem podatkowym – wyjaśnia Mikołaj Woźniak. – Niski podatek w danym roku może wynikać także z rozliczania straty z lat ubiegłych. Proste publikowanie takiego wskaźnika, bez szczegółowej analizy może przekłamywać rzeczywistość – podkreśla Borowski.

Jak wynika z analizy „Rzeczpospolitej" danych ze sprawozdań finansowych za 2016 r. przedstawionych w Liście 500 największych przedsiębiorstw, rozpiętość efektywnej stopy podatkowej jest ogromna. Są takie firmy, których podatek w danym roku w relacji do zysku brutto sięga 30, 40 50 i więcej proc. Ale też i takie, których podatek to zaledwie kilka procent dochodu.

Opinie

Mariusz Korzeb, ekspert Pracodawców RP

Jako organizacja nie przyjęliśmy jeszcze stanowiska w odniesieniu do tego projektu. Wydaje się on jednak dobrym pomysłem. Upublicznienie danych o największych podatnikach może być elementem budowy państwa obywatelskiego, w którym obywatele są informowani także o finansowych aspektach działalności przedsiębiorstwa. Zakładam, że wielu podmiotom zależy na większej transparentności, a także poprawie konkurencyjności na rynku. W końcu unikanie opodatkowania jest naruszeniem zasad uczciwej konkurencji.

Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Firmy mają obowiązek przedstawiać wiele swoich danych w sprawozdaniach finansowych składanych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Zważywszy na to, nie widzę nic złego w tym, że fiskus przedstawi takie informacje w jednym miejscu, o ile nie będzie to ujawnienie danych wrażliwych. Presja społeczna wywierana na przedsiębiorstwa też ma duże znaczenie w procesie uszczelniania systemu podatkowego. Duża część wzrostu dochodów VAT, jaki budżet notuje w ostatnich miesiącach, jest efektem właśnie takiej presji.

Polska nie jest pierwsza

Podawanie informacji podatkowych do publicznej informacji jest stosowane w kilku krajach. W Danii informacje o kosztach, obrotach, dochodach, czy podatkach poszczególnych firm znajdują się na ogólnodostępnej stronie rejestru duńskich przedsiębiorstw. W Szwecji i Finlandii istnieje możliwość uzyskania takiej informacji na wniosek. W Wielkiej Brytanii firmy mają obowiązek publikowania swoich strategii podatkowych, co zdaniem niektórych, jest lepszym rozwiązaniem, niż upublicznianie suchych liczb. Ciekawy wyrok w tym kontekście, choć w odniesieniu do osób fizycznych, zapadł ostatnio w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, który uznał, że upublicznienie takich danych służy tylko zaspokojeniu społecznej ciekawości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA