fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Szczyt w Brukseli: Polska walczy o miliardy i uniknięcie kar

AFP
Unijni przywódcy zjechali na nadzwyczajny szczyt poświęcony budżetowi na lata 2021–2027. Polska walczy o miliardy oraz brak kar za łamanie praworządności.

– Te negocjacje są historycznie najtrudniejsze z dotychczasowych – mówił przed szczytem Mateusz Morawiecki. Główny powód to brexit, którego wynikiem jest ubytek ok. 8–9 mld euro rocznie. – Z drugiej strony część krajów naciska na nowe cele, nową strukturę budżetu i jednocześnie obniżenie wydatków na politykę rolną i spójności – dodał.

Według szefa rządu Polska nie wyrazi zgody na jednoczesną rewolucję w strukturze budżetu (radykalne przesuwanie środków z rolnictwa i polityki spójności na inne cele) przy redukcji całości wydatków.

Batalia o budżet

– Już dziś widać, że nasze rozmowy z Charles'em Michelem (szefem RE) i Ursulą von de Leyen przyniosły rezultat – przekonywał Morawiecki. Chodzi o ok. 6,5 mld euro dodatkowych pieniędzy dla Polski w propozycji przewodniczącego Rady Europejskiej (w porównaniu z projektem KE z maja 2018 r.). Konkretnie, jak szacuje rząd, Polska dostała 1,8 mld euro na politykę spójności, 0,5 mld euro na rolnictwo, do 2,2 mld euro na instrument konwergencji i reform oraz 2 mld euro w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To nie kompensuje cięć dokonanych przez KE, głównie w polityce spójności, w porównaniu z obecnym okresem budżetowym 2014–2020. Polsce przyznano wtedy 64,4 mld euro, czyli 19 mld euro mniej niż dostajemy teraz. Z korektą na poziomie 1,8 mld euro nasz ubytek zostanie ograniczony do 17,2 mld euro.

W sumie Michel zaproponował budżet wysokości 1,074 proc. dochodu narodowego brutto w porównaniu z 1,11 proc. DNB w projekcie KE. To cięcie nie wystarcza jednak grupie płatników netto, którzy początkowo żądali nawet 1 proc. DNB. Obecnie najzagorzalszym zwolennikiem takich oszczędności jest Holandia, o konieczności cięć mówią też Szwecja, Dania, Austria i Niemcy. Tym ostatnim zależy też na wyraźnym zaznaczeniu, że UE będzie wydawać pieniądze na innowacje, badania naukowe, bezpieczeństwo czy migrację. – Z jednej strony są uzasadnione oczekiwania np. rolników. Z drugiej musimy pokazać, że obieramy kurs na nowoczesność – kwitowała kanclerz Angela Merkel.

Dla Polski bardzo ważne jest także osłabienie zaproponowanego przez Brukselę mechanizmu umożliwiającego zamrożenie unijnych funduszy dla państw, których upolitycznione sądownictwo stwarza zagrożenie dla interesów finansowych UE.

Spór o większość

Bruksela chciała głosowania tzw. odwróconą większością, czyli byłaby potrzebna większość państw do odrzucenia wniosku KE o zawieszenie pieniędzy. Natomiast we wcześniejszych konsultacjach Michel zmienił to na zwykłą większość kwalifikowaną, czyli potrzeba byłoby więcej krajów do przegłosowania takiej decyzji. To podoba się Polsce. – Sprawy idą w dobrym kierunku – uznał Morawiecki. Pomysł zmiany zasady głosowania krytykuje Komisja Europejska. – Będzie to bezzębny instrument – komentowała Vera Jourova, wiceprzewodnicząca KE ds. praworządności. Za pozytywne uznała, że mechanizm w ogóle się ostał w toku negocjacji, bo jeszcze w maju 2018 r. nikt nie dawał tej propozycji szans na przyjęcie. Niektóre państwa członkowskie chcą jednak przywrócenia oryginalnych zapisów dotyczących głosowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA