fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Jesteśmy coraz mniej uzależnieni od zagranicy

pexels.com
Im mniej długu emitujemy na zagranicznych rynkach, tym mniej dla finansów państwa kosztowne jest osłabienie złotego. Rosną szanse na podniesienie ratingu Polski.

Ministerstwo Finansów szacuje, że na koniec 2018 r. udało się obniżyć udział zadłużenia w walutach obcych poniżej symbolicznego poziomu 30 proc. Ostatnio tak stosunkowo niski poziom zadłużenia zagranicznego Skarb Państwa notował w 2010 r.

– Pomógł w tym splot kilku czynników. Dobra kondycja budżetu państwa pozwala na obniżenie potrzeb pożyczkowych netto, co oznacza w ogóle mniejszą emisję papierów wartościowych – komentuje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Do tego popyt na obligacje złotowe na krajowym rynku jest bardzo silny, głównie ze strony banków, bo w ten sposób mogą one obniżać wartość należnego fiskusowi podatku bankowego.

– W sumie można powiedzieć, że Skarb Państwa po prostu nie musi emitować długu w walutach obcych, bo z powodzeniem znajduje wystarczające finansowanie na rynku krajowym – zauważa Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – To dla nas korzystna sytuacja, bo zmniejsza naszą zależność od zagranicy, a także ryzyko wahań kursowych – podkreśla Soroczyński.

Im więcej długu w walutach obcych, tym bardziej kosztowne jest osłabienie naszej waluty. Z szacunków Ministerstwa Finansów wynika, że osłabienie złotego o 10 proc. wobec wszystkich walut w 2018 r. (przy zadłużeniu zagranicznym poniżej 30 proc.) kosztowałoby nas ok. 860 mln zł, a cztery lata wcześniej – przy zadłużeniu na poziomie ponad 34 proc. – ok. 1 mld zł.

Rafał Benecki dodaje, że mniej długu w walutach obcych wpłynie także pozytywnie na naszą tzw. międzynarodową pozycję inwestycyjną. Na razie na tle innych krajów UE jest ona dosyć słaba, ze względu na wysokie zadłużenie zagraniczne całej gospodarki, w tym sektora publicznego, sektora przedsiębiorstwa, finansowego i gospodarstw domowych. – Tak liczone zadłużenie jest bardzo wysokie, co jest często wymieniane przez agencje ratingowe jako czynnik blokujący możliwość podwyżki polskiego ratingu – podkreśla Benecki.

Spadek udziału długu Skarbu Państwa w walutach obcych jest jednym z głównych celów rządu zapisanych w strategii zarządzania długiem. Zgodnie z nią udział ten w 2019 r. ma się zmniejszyć do 26,8 proc., a w 2022 – do 23,7 proc. – Taka ścieżka wydaje się rozsądna – komentuje Soroczyński. – Nie ma sensu schodzić z zagranicznym zadłużeniem zbyt gwałtownie i za wszelką cenę. Nie widzę też argumentów, by ograniczać je do zera, choć trudno określić, jaki poziom byłby optymalny – dodaje.

Inną ścieżką podążają Węgrzy, którzy postawili na skokowe odejście od finansowania zagranicznego, stosując w tym celu niestandardowe instrumenty polityki pieniężnej, co jest niestety dla nich czasami dosyć kosztowne.

Sama wartość polskiego długu w walutach obcych na koniec listopada 2018 r. wynosiła 282 mld zł. Najwięcej mamy obligacji w euro (ok. 78 proc. długu zagranicznego), ale sporo jest także w dolarach. Niewielka część jest denominowana we frankach szwajcarskich, jenach oraz juanach.

Oprócz papierów w walutach obcych w rękach inwestorów zagranicznych znajdują się także obligacje złotowe. Na koniec listopada było to 192,2 mld zł, czyli 20,1 proc. całego zadłużenia SP. Tu także widać spadek w porównaniu z końcem 2017 r. (wówczas było to 21,8 proc.), choć w tym zakresie resort finansów ma znacznie mniejsze możliwości oddziaływania. – Inwestorzy zagraniczni kupują obligacje złotowe na wolnym rynku, a wpływ na ich decyzje ma sytuacja w danym kraju, a także na rynkach międzynarodowych – mówi Arkadiusz Urbański, ekonomista Banku Pekao. – W ostatnim roku ich zaangażowanie spadło o ok. 10 mld zł. Nie można jednak mówić o jakiejś panicznej ucieczce, która odbiłaby się niekorzystnie na rynku walut – podkreśla.

W podziale na kraje najwięcej naszych obligacji złotowych na koniec listopada posiadali inwestorzy z Japonii – 23,3 mld zł (o 2,7 mld zł więcej niż na koniec 2017 r.), z Luksemburga – 14,4 mld zł (o 4,7 mld zł mniej) oraz USA – 11,8 mld zł (o 6,8 mld zł mniej niż na koniec 2017 r.).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA