fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Architektura może zmieniać świat

materiały prasowe
Zadaniem architekta powinno być planowanie nie tylko budynków, ale i całych systemów społeczno-kulturowych – uważa architekt Ewelina Jaskulska.

Znalazła się pani na europejskiej liście 40 najzdolniejszych młodych architektów przed 40. rokiem życia.

W konkursie Europe 40 under 40 oceniane jest portfolio architekta, pod uwagę brany jest całokształt twórczości. Na wystawie w Atenach podsumowującej konkurs znalazły się trzy moje projekty. Jedna z tych prac – biblioteka w Szczecinie – była wcześniej odrzucona jako projekt konkursowy w Polsce. Może dlatego, że staram się tworzyć projekty, które są inne od wszystkiego, co znamy w naszym kraju. Za granicą została doceniona oryginalność, dostrzeżono wymiar społeczny mojej architektury, który dla mnie jest szczególnie ważny. Nagrodę traktuję jako kolejny etap w twórczym rozwoju. Nie spoczywam na laurach, staram się dalej podążać wyznaczoną drogą.

Jak z perspektywy światowej ocenia pani polską architekturę?

Projekty polskich twórców są coraz częściej doceniane na świecie, co świadczy o tym, że jest w nas potencjał. Z moich obserwacji wynika jednak, że ten potencjał bywa marnotrawiony i gaszony, szczególnie przez inwestorów, którzy decydują dzisiaj, co i jak będzie budowane. Koncepcje polskich architektów są dobre, ale problemem jest realizacja. Inwestorzy patrzą zwykle krótkowzrocznie, kierują się przede wszystkim krótkofalowym zyskiem. Nie zależy im na nowatorskich rozwiązaniach. Przeciwnie: nalegają, aby stosować utarte schematy. Niejednokrotnie architekt wykorzystywany jest tylko na początkowym etapie inwestycji, później odsuwa się go na bok. Czasem, dążąc do obniżenia kosztów, rezygnuje się z droższych technologii na rzecz tanich. Nie zwraca się uwagi na to, jak cała przestrzeń będzie funkcjonować i jak budynek będzie się starzeć. Efekt jest zły.

Skąd ten brak zaufania i niechęć inwestorów do architektów?

Architekt bywa traktowany instrumentalnie jako kreślarz: ma narysować projekt, często w odgórnie narzuconych ramach, i to wszystko. A przecież dzięki odpowiedniej współpracy z inwestorem architekt może stworzyć przestrzeń spójną i atrakcyjną zarówno dla inwestora, jak i dla społeczności. Teraz bardziej liczy się zysk ekonomiczny niż dobro społeczne. Sądzę, że rolą współczesnego architekta jest odwrócenie tych proporcji lub przynajmniej ich odpowiednie zrównoważenie. Zadaniem architekta powinno być planowanie nie tylko budynków, ale i całych systemów społeczno-kulturowych; architekt może wpływać poprzez kształt tworzonej przestrzeni na proces budowania wspólnoty. Ta społeczna rola architektury jest w XXI wieku warta podkreślania.

Dlaczego w naszych czasach architektura ma być prospołeczna?

Ponieważ stajemy się bohaterami z obrazów amerykańskiego malarza Edwarda Hoppera – samotnymi, izolowanymi, smutnymi jednostkami. Niestety, architektura często dodatkowo potęguje tę izolację i przez to czyni ludzi nieszczęśliwymi jeszcze bardziej. W związku ze zmianami cywilizacyjnymi należy na nowo przeanalizować potrzeby człowieka. Architekturę naszych czasów widzę jako wszechstronną dyscyplinę tworzącą ramy dla rozwoju człowieka i całych struktur społecznych. Architektura nie jest celem samym w sobie, jest raczej przestrzennym instrumentem polityki społecznej. Aby lepiej realizować wyzwania, przed jakimi stoimy, my, architekci, potrzebujemy nowego języka przestrzeni. Przeszczepianie rozwiązań z innych krajów nie jest złe. Jeżeli coś sprawdziło się gdzie indziej, jest szansa, że sprawdzi się u nas. Nie warto jednak bezmyślnie kopiować czyichś rozwiązań, trzeba przepuścić je przez własny filtr.

Czy w swoich projektach dba pani o piękno nowych budynków?

Estetyka budynku jest dla mnie efektem ubocznym. Piękno pojawia się na końcu, gdy wszystkie funkcje przestrzeni są dobrze przemyślane. Kiedy tworzę, nie myślę, co będzie ładne. Obecnie wraz z Joanną Aleksandrowicz i Moniką Nalewajk tworzymy niestandardową pracownię – jest to biuro badawczo-projektowe. W naszej pracowni ważne projekty poprzedzamy badaniami. Razem z psychologami, socjologami, kulturoznawcami badamy rzeczywistość. Rozkładamy na czynniki pierwsze: dla kogo przeznaczony jest obiekt? Komu ma służyć? Analizujemy, dociekamy, czasem nawet edukujemy inwestora. Chcemy tworzyć architekturę przemyślaną i spójną. Prowadząc zaawansowane badania, obniżamy ryzyko trafienia z projektem jak kulą w płot. Unikamy tego, co się nam wydaje, poszukujemy pewnych podstaw.

Jak ocenia pani pozycję kobiet w środowisku architektów?

Odpowiem krótko. Czy zadałby pan takie pytanie mężczyźnie? Chyba nie. Już samo to pytanie może świadczyć o tym, że do stanu idealnej równości między mężczyznami i kobietami – nie tylko w środowisku architektów – jeszcze nam daleko.

W niektórych pani projektach ważną rolę odgrywa drewno. Czy architektura drewniana sprawdza się w XXI wieku?

Tylko w określonych przypadkach. Drewno wykorzystałam na przykład w Domu Lokalnym, który został doceniony kilka lat wcześniej w innym międzynarodowym konkursie. Koncepcja tego domu położonego w polskich górach powstawała rok. Była poprzedzona wnikliwymi analizami lokalnej architektury, ważna była dla mnie historia regionu. Pochodzę z Nowego Sącza. Boli mnie jakość tamtejszej architektury: widziałam wiele nowych domów będących imitacją dworku polskiego z kolumienkami. Nie lubię, gdy budynek udaje coś, czym nie jest. Projekt Domu Lokalnego to ukłon w stronę lokalnej tradycji. Nie jest to jednak replika dawnej architektury drewnianej obecnej na tych terenach od dawna. To raczej twórczy dialog prowadzony z przeszłością. W tym górskim domu czuć ducha współczesności. W Domu dla Dominika, osoby niepełnosprawnej i jego rodziny, który został wyróżniony w międzynarodowym konkursie na stulecie Bauhaus, również zastosowaliśmy drewno, ale tutaj kontekst był już zupełnie inny. Pracując nad tym projektem, przebadałyśmy tradycję rzemiosła japońskiego, gdzie budowanie i wykańczanie za pomocą drewna było zawsze bardzo ważne i doprowadzone do perfekcji. Naszym celem zawsze powinna być doskonałość.

CV

Ewelina Jaskulska, architekt, założycielka pracowni projektowo-badawczej Artectonica. Ma na koncie prace przy dużych realizacjach architektonicznych (m.in. przy stadionie w Gdańsku budowanym na Euro 2012), a także przy wielu mniejszych, innowacyjnych projektach. W 2013 r. jej Dom Lokalny zdobył prestiżową nagrodę World Architecture Community. W 2019 r. Polka znalazła się na liście Europe 40 Under 40, tworzonej przez European Centre for Architecture Art Design and Urban Studies. Mieszka w Warszawie. Jest absolwentką Politechniki Krakowskiej.

akowskiej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA