fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Rywal Johnsona: Merkel złożyła mi obietnicę ws. brexitu

AFP
Pretendent do stanowiska szefa torysów i fotela premiera Wielkiej Brytanii, szef MSZ Jeremy Hunt powiedział Sky News, że o ile jego rywal, faworyt wyborów Boris Johnson składa obietnice, o tyle Hunt je realizuje.

- Pozwólcie mi to powiedzieć... Boris obiecał (...) ekstra 350 milionów funtów co tydzień na Narodową Służbę Zdrowia (NHS). Ja zrealizowałem tę obietnicę - mówił w godzinnej rozmowie ze Sky News.

- I Boris obiecał brexit... a ja go zrealizuję - dodał.

Hunt zadeklarował, że pod jego rządami Wielka Brytania będzie wydawać więcej na obronność i pielęgnować specjalną relację z USA. Zapewnił też, że rozpędzi brytyjską gospodarkę, skupi się na edukacji i sprawi, że więcej młodych ludzi będzie głosować na torysów, którzy staną się partią "aspiracji".

Szef MSZ Wielkiej Brytanii stwierdził też, że udało mu się uzyskać zapewnienie od Angeli Merkel, że ta przyjrzy się jego planowi zawarcia nowej umowy ws. brexitu, jeżeli Hunt zostanie premierem.

Hunt mówił, że rozmawiał z Merkel i jest pewien, że nowe porozumienie ws. brexitu może zostać nakreślone do września.

- Oczywiście przyjrzymy się każdej propozycji nowego premiera Wielkiej Brytanii - miała mu powiedzieć Merkel. Według Hunta kanclerz Niemiec "chce rozwiązać ten problem".

Hunt przyznał, że droga do brexitu 31 października może być "wyboista", ale - jak zapewnił - da się ją pokonać.

Ostrzegł jednocześnie, że jeśli negocjacje ws. brexitu pójdą źle, może dojść do "przypadkowych przyspieszonych wyborów".

Hunt w poniedziałek uzyskał poparcie byłego lidera torysów, Williama Hague'a, który stwierdził, że wybranie szefa MSZ na nowego premiera to "najlepsza szansa na uniknięcie katastrofy ws. brexitu".

Partia Konserwatywna zapowiedziała, że 23 lipca poznamy nazwisko nowego lidera torysów a zarazem nowego premiera Wielkiej Brytanii, którego 160 tys. członków partii wybierze spośród dwójki: Boris Johnson (były szef MSZ, były mer Londynu) i Jeremy Hunt (obecny szef MSZ).

Dwójkę kandydatów na stanowisko szefa partii i premiera wyłonili w serii głosowań posłowie Partii Konserwatywnej. Ostatecznego wyboru dokonują jednak wszyscy członkowie partii. Faworytem wyborów jest Johnson.

Boris Johnson zapowiedział, że jako premier Wielkiej Brytanii na pewno doprowadzi do brexitu do 31 października. Johnson jest przekonany, że uda mu się wynegocjować nową umowę ws. brexitu z UE, ponieważ umowa wynegocjowana przez Theresę May jest "martwa".

Johnson zadeklarował też, że jest gotów przeprowadzić tzw. twardy brexit - czyli brexit bez umowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu przeciwna jest jednak część parlamentarzystów Partii Konserwatywnej. Niektórzy z nich deklarują, że gdyby rząd Johnsona zmierzał do twardego brexitu, zagłosowaliby za wotum nieufności dla własnego gabinetu, co oznaczałoby przedterminowe wybory do Izby Gmin.

Do zmiany premiera doszło po tym, jak w związku z impasem ws. brexitu, spowodowanym trzykrotnym odrzuceniem przez Izbę Gmin umowy wynegocjowanej z UE przez Theresę May, Bruksela musiała opóźnić datę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii (pierwotnie miało do tego dojść 29 marca) - najpierw na 12 kwietnia/22 maja, a potem na 31 października.

W tzw. głosowaniach orientacyjnych przeprowadzonych w Izbie Gmin żadne z rozwiązań impasu, alternatywnych wobec umowy Theresy May, nie zdobyło większości. Najbliżej większości była propozycja wejścia przez Wielką Brytanię w unię celną z UE po brexicie.

Umowa wynegocjowana przez May była za każdym razem odrzucana m.in. głosami części posłów Partii Konserwatywnej i popierającej rząd Demokratycznej Partii Unionistycznej. Powodem sprzeciwu polityków partii rządzącej wobec umowy brexitowej wynegocjowanej przez szefową rządu jest zawarty w niej mechanizm tzw. backstopu, czyli tymczasowe pozostanie przez Wielką Brytanię w unii celnej z UE, aby uniknąć odtworzenia regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną, co stałoby w sprzeczności z postanowieniami tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

W związku z drugim przełożeniem daty brexitu na Wyspach musiały odbyć się wybory do PE, które wygrała Partia Brexitu Nigela Farage'a, a torysi ponieśli w nich największą porażkę w wyborach powszechnych w swojej historii.

May podała się do dymisji 7 czerwca. Premierem Wielkiej Brytanii była od 2016 roku, od czasu referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, po którym do dymisji podał się David Cameron.

Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw - 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.).

Źródło: Sky News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA