Francuski ambasador przy UE miał zapewnić sobie poparcie ambasadorów Hiszpanii i Belgii argumentując, że opóźnienie brexitu powinno być - jeśli do niego dojdzie - krótkie, aby uniknąć natychmiastowego kryzysu finansowego (po twardym brexicie). Dyplomata miał stwierdzić, że UE mogłaby się zgodzić na kilkutygodniowe opóźnienie, aby "przygotować rynki" na wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy.
Wcześniej UE przesunęła datę brexitu na 12 kwietnia, z możliwością wydłużenia okresu wychodzenia z UE do 22 maja, ale jedynie w sytuacji, gdyby do 29 marca Izba Gmin przyjęła umowę May. Obecnie Wielka Brytania może zdecydować się na twardy brexit 12 kwietnia lub po raz kolejny przełożyć datę brexitu. UE już wcześniej informowała, że kolejne przełożenie brexitu wiązałoby się z koniecznością przeprowadzania w Wielkiej Brytanii wyborów do PE w maju.
Francuska sekretarz stanu ds. europejskich, Amélie de Montchalin, odpowiadając na prośbę May stwierdziła, że "Rada Europejska podjęła jasną decyzję 21 marca (wówczas zdecydowano, że jeśli 29 marca Izba Gmin nie przyjmie umowy May, 12 kwietnia dojdzie do twardego brexitu, chyba że UE zgodzi się na kolejne przełożenie daty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii)". - Kolejna prośba o przełożenie wymaga od Wielkiej Brytanii przedstawienia planu z jasnym i wiarygodnym politycznym wsparciem - dodała.
- Jeśli nie będzie takiego planu, przyjmiemy do wiadomości, że Wielka Brytania wybrała opuszczenie UE w sposób nieuporządkowany - dodała francuska minister.
Na spotkaniu ambasadorów krajów członkowskich UE w Brukseli ambasador Francji przy UE miał stwierdzić, że nie znalazł w liście Theresy May "żadnego argumentu za znaczącym przedłużeniem (okresu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE)". Zdaniem francuskiego ambasadora nie ma usprawiedliwienia dla takiego przedłużenia, stwarza ono natomiast zagrożenia dla Unii.
Stanowisko Francji miały poprzeć Hiszpania i Belgia, których ambasadorowie zgodzili się, że May nie przedstawiła uzasadnienia dla znacznego przedłużenia (okresu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE).
- Brak umowy jest wciąż najbardziej prawdopodobnym scenariuszem - podsumował ambasador Francji przy UE.