fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Rząd udaje wsparcie dla gastronomii

Mateusz Morawiecki
Fotorzepa, Jerzy Dudek
5 tys. zł dla firm przygniecionych wielkimi kosztami czynszów to żadna pomoc. Sfinks, jeden z liderów sektora, musi rozmawiać z wierzycielami o zadłużeniu.

Rząd ogłosił zapowiadany program wsparcia dla gastronomii, ale trudno powiedzieć, by spełnił oczekiwania sektora najpierw uderzonego wiosennym lockdownem, a teraz ponownie zamkniętym, na razie na dwa tygodnie.

Groszowe wsparcie

Chodzi m.in. o zwolnienie ze składek ZUS za listopad, postojowe i bezzwrotne dotacje 5 tys. zł. Dotyczy to firm, których przychody zmniejszyły się o 40 proc. rok do roku. Premier zaznaczył, że pomoc dotyczy tylko listopada, ale może zostać rozszerzona. –Wartość wsparcia to 1,8 mld zł, dotyczy ponad 170 tys. firm zatrudniających prawie 400 tys. osób – mówił premier Mateusz Morawiecki.

Wpłata zaliczek PIT za trzy miesiące będzie przesunięta o pół roku. Z wyliczeń rządu wynika, że dzięki takim rozwiązaniom na kontach firm pozostanie ok. 300 mln zł.

– Program jest niewystarczający, rok temu mieliśmy jeden lokal, teraz są dwa – de facto przychody nawet nam minimalnie wzrosły. Zresztą 5 tys. zł to kwota śmiesznie niska, nie podjęto zupełnie kwestii czynszów i ich obniżenia – mówi Michał Juda, założyciel Youmiko Vegan Sushi. – Nie liczymy na tę jałmużnę od rządu, tylko na klientów, którzy zamówieniami pozwolą nam przetrwać. Na razie udało się nikogo nie zwolnić, połowa kelnerów pakuje zamówienia, reszta zajmuje się dostawami, kuchnia pracuje. Niestety, spodziewamy się, że zamknięcie potrwa dłużej niż dwa tygodnie – dodaje.

Rząd nie chce włączać się w rozmowy na temat wysokości czynszów, które są głównym kosztem dla firm, i już po wiosennym lockdownie widać było, że centra niechętnie ustępują cokolwiek wynajmującym. – 5 tys. zł to nawet nie jałmużna, to pokazuje, że rząd jest oderwany od rzeczywistości i nie wie, ile restauracje muszą płacić – mówi kolejny restaurator.

Nawet liderzy w dołku

Sytuacja w branży jest fatalna. Sfinks Polska chce rozmawiać z wierzycielami o zadłużeniu. – Próbowaliśmy się podnieść po pierwszym zamknięciu, odbudowując sprzedaż, by w ten sposób nadrabiać straty notowane wiosną. Coraz lepsze wyniki dobrze rokowały na przyszłość. Jeszcze wyniki sprzedażowe września nie wskazywały na taki rozwój sytuacji – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska, spółki, do której należą m.in. marki Sphinx, Chłopskie Jadło i Piwiarnia.

Gastronomia jest skazana na dostawy na miejscu w lokalu lub w dostawie. – Sprzedaż w tak ograniczonym zakresie nie jest w stanie całkowicie zrekompensować skutków wyłączenia sprzedaży na miejscu – mówi Izabela Winsztal, rzecznik AmRest.

– Wyniki ostatniego weekendu potwierdzają, że prawie trzy czwarte sprzedaży jest realizowana z dostawą. Prawie 90 proc. restauracji McDonald's w Polsce jest w rękach lokalnych firm. Czekamy na decyzje rządu dotyczące długofalowego wsparcia dla gastronomii – dodaje Anna Borys-Karwacka, dyrektor ds. korporacyjnych McDonald's Polska.

Kanał dostaw się rozwija. Powołany tuż przed ponownym zamknięciem restauracji serwis Knajp.pl notuje trzycyfrowe liczby zamówień codziennie, ale to nadal kropla w morzu potrzeb, większość restauracji notuje spadki obrotu rzędu 70–90 proc.

– Po zamknięciu zdecydowanie zwiększyła się liczba restauracji, która same się do nas odzywają. Odnotowaliśmy też duży wzrost liczby zamówień z restauracji, z którymi współpracowaliśmy wcześniej – podaje firma Deligoo.

– Liczba zgłoszeń nowych restauracji zwiększyła się od początku października, znacznie przekraczając liczbę zgłoszeń w tym miesiącu w latach poprzednich – mówi Anna Bielecka, rzecznik Pyszne.pl. Serwis wprowadził 25-proc. zniżkę prowizji dla restauracji korzystających z dowozu, zniesiono prowizję dla nowych. Firma podaje, że prowizja dla zdecydowanej większości restauracji wynosi 13 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA