fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Meble wychodzą z kryzysu i ruszają na podbój Ameryki

W ostatnich miesiącach zdecydowana większość krajowych fabryk mebli pracowała pełną mocą.
ESB Professional/shutterstock
Branża meblowa, jedna z lokomotyw rodzimego eksportu, w imponującym tempie odrabia straty po wiosennym tąpnięciu spowodowanym atakiem koronawirusa.

W czerwcu i lipcu fabryki pracowały znów na pełnych obrotach, a niedawny lockdown prezesi wspominali już tylko jako miniony koszmar.

Czytaj także: Pandemia kruszy polskie meble. Powrót na szczyt będzie trudny

W cieniu pandemii

– U schyłku lata portfele zamówień w większości z 28 tys. spółek meblowych wyglądają nawet lepiej niż w niezłych czasach przed pandemią – twierdzi Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Większość firm ma potwierdzone kontrakty na dwa–trzy miesiące naprzód, a w końcu zeszłego roku, kiedy świętowano w branży zdobywanie eksportowego podium, sukcesem było najwyżej kilkutygodniowe obłożenie linii produkcyjnych. Do tego, wbrew obawom, nie potwierdziły się czarne scenariusze zakładające, że Chińczycy – także na początku 2020 r. dotknięci pandemią – nie przywrócą w porę dostaw okuć, a przemysł płytowy i drzewny będzie potrzebował po lockdownie sporo czasu na rozruch. OIGPM twierdzi, że komponenty i surowce do meblarzy docierały na czas.

Nie wszystko jednak powróciło do stanu sprzed pandemii. Cień koronawirusa wciąż wisi nad polityką zatrudnienia: przedsiębiorcy z widocznym namysłem i ostrożniej przywracają do pracy ludzi odsyłanych do domu w marcu i kwietniu, kiedy firmy i handel zupełnie zamarły. Według niezweryfikowanych wciąż szacunków OIGPM kryzys covidowy mógł „wyciąć" z sektora meblarskiego ok. 11 tys. etatów (przed kryzysem branża zatrudniała 165 tys. pracowników. Zamknięcie sklepów wpierw zmusiło spółki do gorączkowego szukania zbytu w różnych formach e- sprzedaży, ale gdy tylko odblokowano salony meblowe i sklepy wielkopowierzchniowe, nastąpił odwrót od e-handlu. – Znów mamy proporcje 90 do 10 proc. na korzyść handlu w realu. Klienci, zanim podejmą decyzję, chcą dotknąć tapicerki, usiąść na kanapie, wysunąć szufladę czy otworzyć drzwiczki witryny – mówi dyr. Strzelecki.

Czytaj także: Światowa epidemia łamie polskie meble

Wiosenny cios i zamrożenie handlu związane z pandemią solidnie uderzyły producentów mebli, ale spektakularnych bankructw nie było. Także dlatego, że choć na początku zmorą były zatory płatnicze, z czasem sytuacja się unormowała i przedsiębiorców przestała straszyć utrata płynności.

Eksperci trochę żartem zwracają uwagę, że ożywienie w biznesie przyspieszył, paradoksalnie, przymus izolacji. Klienci pozamykani w domach mieli czas, by przyjrzeć się dokładnie swoim zużytym sprzętom, a potem, gdy tylko ograniczenia poluzowano, naród gremialnie zaczął remontować mieszkania, a potem ruszył do marketów po nowe meble.

W środę, podczas targów wyposażenia dla przemysłu drzewnego i meblarskiego Drema w Poznaniu, o nowych trendach w meblowym biznesie i zmianach zwyczajów konsumenckich w czasie obecnej pandemii dyskutowano na forum MTP.

Czytaj także: Polskie meble zamierzają podbić Amerykę

Analityk Tomasz Wiktorski ocenia, że produkcja mebli w pierwszym kwartale tego roku spadła w skali globalnej – najbardziej w Chinach (o 23,7 proc. w stosunku do 2019). Gdy Chiny walczyły z Covid-19, firmy próbowały przenieść produkcję do innych państw azjatyckich. Ale napotkały tam na różnego rodzaju blokady wynikające zwłaszcza z niewystarczającej infrastruktury transportowej, czego skutkiem były opóźnienia w dostawach mebli. Zaburzenie łańcucha dostaw sprawiło, że wielu inwestorów kupuje teraz meble na zapas, chcąc się zabezpieczyć przed ewentualnymi problemami – obserwuje Wiktorski. A ponieważ w świecie brakuje mocy produkcyjnych – dostawcy w ostatnim okresie nie są w stanie obsłużyć zwiększonego popytu.

Wiktorski przewiduje, że w tym roku wartość produkcji sprzedanej polskiej branży meblarskiej wyniesie 51,8 mld zł, czyli więcej niż w 2019 roku. Jednak wzrostu nie odczują firmy produkujące meble dla branży gastronomicznej i hotelarskiej.

Oprócz sygnałów ożywienia w branży (nie tylko w kraju), krzepiące wieści płyną zza Atlantyku, gdzie nasze meblowe firmy szykują się do szturmu rynku w USA.

Na podbój Ameryki

Wiosną plany zorganizowania pierwszej wspólnej prezentacji możliwości branży – na największych w Stanach targach High Point Market w Północnej Karolinie – pokrzyżowała pandemia. Mamy jednak potwierdzenie, że przygotowania idą pełną parą i czołówka polskich firm zaprezentuje swe produkty już w październiku.

Meblowy podbój USA starannie przygotowano: szlak przetrze grupa siedmiu producentów, którzy w Stanach już wcześniej stawiali pierwsze kroki i poznawali amerykańskie gusta. Kształt kolekcji meblowych przygotowano pod amerykańskie gusta. Niektóre sprzęty specjalnie projektowano, w innych dopracowano detale.

Dzięki dofinansowaniu polskich stoisk na High Point przez Polską Fundację Narodową meble będą prezentowane podczas cyklu wystaw, także wiosną i jesienią przyszłego roku. Wystawowej ekspansji ma towarzyszyć kampania medialna i pokazy polskiego designu.

Ofensywa marketingowa w USA to ważny krok w kierunku budowania marki wyjątkowo rozdrobnionej i podzielonej w Polsce branży, która przecież w ostatniej dekadzie osiągnęła niebywały sukces, zajmując drugie po Chinach miejsce wśród największych światowych eksporterów.

Polska mimo szoku w gospodarce związanego z pandemią pozostaje w czołówce światowych liderów produkcji mebli. W przededniu kryzysu w 2019 r. eksport mebli z Polski osiągnął wartość 13,1 mld euro (dane International Trade Centre z maja 2020 r.). Głównymi odbiorcami domowych sprzętów made in Poland pozostają Niemcy (ok. 4,5 mld euro). Spośród czołowych eksporterów mebli w Europie Polska notowała w ostatnich dekadach największą dynamikę wzrostu eksportu. Od 2006 do 2017 r. udało się go podwoić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA