fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Straty w pandemii firm polskich i obcych

Adobe Stock
Podmioty zagraniczne bardziej niż krajowe skorzystały na odbiciu w globalnej gospodarce w drugiej połowie 2020 r. Ale polskie lepiej zniosły pierwszy pandemiczny szok wiosenny.

Kapitał ma narodowość – powtarza premier Mateusz Morawiecki. „Rzeczpospolita" sprawdziła więc, jak kryzys pandemiczny uderzył w firmy w zależności od pochodzenia ich kapitału. Lepiej poradziły sobie polskie czy zagraniczne, a może pochodzenie firmy nie ma znaczenia? Odpowiedź nie jest jednoznaczna – wynika z analizy przygotowanej przez Bank Pekao na podstawie danych Pont Info. To informacja o przychodach i zyskach firm z ponad dziewięcioma pracującymi, po I i II półroczu i po całym 2020 r.

– W całym roku firmy z dominującym kapitałem zagranicznym wypadły minimalnie lepiej pod względem przychodów – komentuje Krzysztof Mrówczyński, szef zespołu analiz sektorowych w Pekao. W porównaniu z końcem 2019 r. wyszły praktycznie na zero, natomiast polskie firmy odnotowały łącznie niewielki spadek przychodów, o ok. 2 proc. Pod względem zaś dynamiki zysków to polskie firmy okazują się być w lepszej sytuacji. W podmiotach z przeważającym kapitałem obcym wynik netto spadł nawet o 14 proc. r./r., a w krajowych – wzrósł o 3 proc.

– Rzeczywiście takie dane nie dają jednoznacznego obrazu – komentuje Jakub Sawulski z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Choć wydaje się, że mimo wszystko nieco lepiej poradziły sobie te zagraniczne. O kondycji biznesu lepiej bowiem świadczy poziom przychodów. Po drugie zaś nie mamy tu informacji o mikroprzedsiębiorstwach o liczbie pracujących do dziewięciu. W tej grupie dużo jest zaś firm usługowych, a więc w branżach najmocniej poturbowanych przez pandemię, a jednocześnie zdominowanych przez rodzimy kapitał – analizuje Sawulski.

– Warto zwrócić uwagę, że kryzysowy rok 2020 można podzielić na dwa okresy, które w bardzo różny sposób dotknęły przedsiębiorstw – zaznacza Krzysztof Mrówczyński. Pierwsze półrocze, a dokładniej II kwartał, to wybuch pandemii i ogromny szok dla gospodarki. Poważnym zakłóceniom uległy w tym czasie globalne łańcuchy dostaw i cały kanał eksportowy, na który siłą rzeczy mocniej zorientowane są firmy zagraniczne. Ich przychody spadły wówczas (na koniec pierwszego półrocza) o ok. 7 proc., a zyski zanurkowały aż o 44 proc. Krajowym firmom też mocno spadły obroty, o 5 proc., ale udało się uniknąć poważniejszego pogorszenia zysków, m.in. ze względu na wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych dla małych i mikrofirm, reprezentowanych głównie przez kapitał polski.

– Drugie półrocze to z kolei okres stopniowej odbudowy światowego popytu, przede wszystkim zaś dostosowań w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Globalne koncerny nauczyły się działać w zaostrzonym reżimie sanitarnym i wkroczyły na ścieżkę ożywienia – opisuje Mrówczyński. W efekcie, gdy wśród polskich firm utrzymywała się stagnacja, filie międzynarodowych koncernów w Polsce wkroczyły na ścieżkę solidnego wzrostu. Ich przychody wzrosły w II półroczu o 6 proc., zyski o 18 proc., w polskich odpowiednio – zero i 7 proc.

– Można przypuszczać, że pakiety pomocowe w większym stopniu złagodziły wpływ pandemii na wyniki krajowych przedsiębiorstw – zauważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Banku. – Natomiast zagraniczne zaczęły dynamicznie odrabiać straty z pierwszej fali dzięki ożywieniu w globalnym handlu. Najważniejsze jednak, że wszystkie firmy, z wyjątkiem dotkniętych obostrzeniami przeciwpandemicznymi, pokazują, że w II półroczu elastycznie dostosowały się do nowej rzeczywistości – podkreśla Maliszewski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA