fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy odzieżowe już zwalniają

Adobe Stock
Nawet kilkanaście tysięcy osób rozstało się z producentami. 27 proc. firm z branży straciło wszystkie zamówienia.

W kontekście problemów rynku odzieżowego wiele mówiono dotychczas o sieciach odzieżowych zaopatrujących się głównie w Azji. Jednak w Polsce działają też tysiące firm produkujących ubrania, które sprzedają je zarówno na rynku krajowym, jak i na eksport – oceniany już na kilkanaście miliardów złotych.

– Sytuacja jest trudna, firmy tracą zamówienia, wiele przestawia się na produkcję np. maseczek ochronnych, co jest oczywiście zajęciem tylko tymczasowym i ogólnej sytuacji sektora nie poprawi – mówi Aleksandra Krysiak, dyrektor PIOT Związek Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego. – Zwolnienia się już zaczęły i szacujemy, że to nawet 10–15 tys. pracowników, którzy może wrócą na swoje stanowiska, choć nie wiadomo, ile czasu przestój potrwa – dodaje.

Branża zaapelowała do Ministerstwa Rozwoju o dodatkowe wsparcie: dopłaty do wynagrodzeń czy bezzwrotną pomoc dla producentów. Ci zostali z magazynami pełnymi kolekcji wiosenno-letnich, a za towar, który na początku marca trafił do sklepów, nie dostali zapłaty.

Problemy sektora potwierdza rodzinna firma Gabriella, która od 1996 r. produkuje wyroby pończosznicze – miesięcznie ok. 1 mln par. – W ostatnich latach zainwestowaliśmy kilkanaście milionów złotych w rozbudowę parku maszynowego oraz wprowadzanie do zakładów produkcyjnych nowych technologii. Rozwój to również zatrudnianie odpowiedniej, wykwalifikowanej kadry. Dziś, w obliczu pandemii, dalszy postęp jest niemożliwy – mówi Dariusz Krajda, prezes firmy Gabriella. – Wszystkie nasze sklepy są zamknięte, a wiosna to jeden z najlepszych okresów sprzedaży dla naszego sektora. Nawet jeśli pandemia skończy się w czerwcu i wszystko wróci do względnej normy, my dalej nie będziemy zarabiać, miesiące letnie to dla nas martwy okres. Niewiele osób kupuje wtedy wyroby pończosznicze – dodaje.

Firma wysyła swoje produkty do blisko 40 krajów na całym świecie – od Nowej Zelandii przez Azję, Bliski Wschód aż po obie Ameryki – to 50 proc. sprzedaży.

Kryzys w związku z epidemią uderza we wszystkich, a ok. 30 proc. firm to przedsiębiorstwa rodzinne. Oznacza to zarówno więcej likwidacji, jak i powrót tematu sukcesji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA