fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tanich ofert wakacyjnych będzie jak na lekarstwo

Tunezja będzie jednym z popularniejszych kierunków 2019 r.
shutterstock
Liczba klientów biur podróży ma w tym roku powiększyć się o jedną piątą, głównie dzięki zasobniejszym portfelom polskich rodzin.

Nie ma co liczyć, że na rynku pojawi się tak dużo ofert wycieczek w bardzo niskich cenach. Bo last minute, czyli wyjazdów kupowanych w ostatniej chwili bardzo okazyjnie, ma być jak na lekarstwo. Ceny wakacji kupowanych z wyprzedzeniem pozostają na poziomie z roku 2018 lub mogą być kilkadziesiąt złotych niższe.

Obawy przed dumpingiem

– Rok 2018 był zdecydowanie lepszy dla klientów: pojawiło się dużo ofert po niskich cenach, dostępnych do ostatniej chwili. Dla touroperatorów był on nieco gorszy (zostały niesprzedane oferty – red.) – mówi „Rzeczpospolitej" Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, największego polskiego touroperatora. – Większość biur, w tym Itaka, wyciągnęła z tego wnioski i np. nasza tegoroczna oferta będzie trochę mniejsza (choć wzrost liczby wyjazdów będzie taki jak w ubiegłym roku, kiedy wyniósł 20 proc.). Tak więc popyt z podażą powinny się spotkać. Nie ukrywam też nadziei, że zwycięży rozsądek i nie powtórzy się już walka o miejsce na rynku, jakiej byliśmy świadkami – dodaje Henicz.

Walka o klienta była wyraźnie widoczna zwłaszcza pod koniec zeszłorocznych wakacji, kiedy niemiecki TUI po wpadce z wyjazdem klientów na Dominikanę nagle zalał rynek ofertami po wyjątkowo niskich cenach. Jeszcze w grudniu TUI sprzedawał np. po 2,4 tys. zł dwutygodniowe wycieczki na Wyspy Zielonego Przylądka. Tydzień na Gran Canarii można było trafić za 1,2 tys. zł. U rywali za tygodniowy wyjazd trzeba było płacić kilkaset złotych więcej.

Czytaj także: Idealne wakacje Polaka: "All excuse me" i blisko plaży 

– Ferie zimowe mamy już praktycznie wyprzedane. A sprzedaż wyjazdów na wakacje letnie idzie tak samo jak rok temu, czyli bardzo dobrze – ocenia Małgorzata Stańczyk z My Travel, multiagenta turystycznego. – Ofert na pierwszy tydzień wakacji warszawskich już praktycznie nie ma, na drugi tydzień jeszcze można znaleźć miejsca. A jeśli ktoś chciałby wyjechać jeszcze w styczniu, to w tej chwili jest ostatni moment na upolowanie niskich cen, pod warunkiem powrotu przed 25 stycznia (czyli ostatnim dniem przed feriami zimowymi np. w woj. mazowieckim).

– Rzeczywiście na ten rok mamy dobre prognozy, już potwierdzone sprzedażą. Wakacje 2019 można było u nas kupić we wrześniu 2018 r. I im bliżej lata, tym będzie drożej – mówi Piotr Henicz. – Wszystko jednak zależy od tego, jak się ułoży cały rynek. Jeśli nie będzie takiego dumpingu jak w 2018 r., powinno być dobrze – dodaje Henicz.

Powrót Tunezji, Egiptu i Turcji

Także zdaniem Radosława Damasiewicza, dyrektora marketingu i e-commerce w Travelplanet.pl, w 2019 r. można spodziewać się dalszego wzrostu wyjazdów z biurami podróży. – Wyraźnie widać powrót do kierunków arabskich i Turcji. Turyści zapominają o niekorzystnych dla nich zjawiskach w Egipcie, Tunezji czy Turcji – zauważa.

Czynnikiem makroekonomicznym sprzyjającym korzystaniu z ofert touroperatorów jest wzrost płac na przestrzeni ostatniej dekady, niemal czterokrotnie wyprzedzający wzrost średniej ceny rezerwacji. Znacznie wzrósł też standard wypoczynku.

– Z rezerwacji dokonanych do końca listopada wynika, że wypoczynek w lecie 2019 r. zapowiada się zbliżony do zeszłorocznego pod względem realnych kosztów, jakie ponoszą klienci biur podróży – mówi Radosław Damasiewicz. – Oferty touroperatorów na najpopularniejszych kierunkach w szczycie sezonu zwykle okazują się kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych tańsze od wypoczynku przygotowanego samodzielnie z tanimi przelotami i wyszukiwarkami noclegów.

Wyjazdy na wakacje wyjątkowo często są rezerwowane nie na ostatnią chwilę, co było normą jeszcze kilka sezonów temu, ale na kilka miesięcy przed wylotem. Decyzje turystów przyspieszyło istnienie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, asekurującego w 100 proc. pieniądze na wakacje. Dodatkowy argument to możliwość wyboru wycieczki z katalogu, zarezerwowanie wyjazdu dla większej grupy i stosowane przez biura tzw. gwarancje najniższej ceny przy sprzedaży wielu ofert w systemie first minute, czyli z dużym wyprzedzeniem. Polega to na zwrocie ewentualnej różnicy cen, gdyby kupiona wcześniej wycieczka staniała. Wszystkie te czynniki eliminują coraz bardziej zwyczaj polowania na oferty last minute przez tych turystów, którzy mają w miarę skonkretyzowane plany wakacyjne bądź wybierają się na wypoczynek w kilkuosobowych grupach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA