fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

UOKiK wziął na celownik prezesów. Strach w zarządach

Adobe Stock
Dotąd kary za zmowy cenowe i inne nielegalne porozumienia nakładane były na firmy. Teraz mogą je dostawać także bezpośrednio sami menedżerowie, a po pierwszej sprawie tego typu prowadzone są kolejne.

Obecnie przepisy umożliwiają nałożenie nawet do 2 mln zł kary także na osoby zarządzające, które umyślnie dopuściły do zawarcia porozumień ograniczających konkurencję. W grudniu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył pierwszą tego typu karę w sprawie nielegalnego porozumienia PGNiG Termika oraz Veolia, które w sumie otrzymały ok. 120 mln zł kary. Członek zarządu drugiej z tych firm Jacky Lacombe otrzymał także 200 tys. zł kary. PGNiG dzięki współpracy z Urzędem w tej sprawie uniknął kary.

Strach w zarządach

– Odpowiedzialność finansowa menedżerów jest czynnikiem, który może skutecznie powstrzymać ich przed stosowaniem praktyk ograniczających konkurencję lub skłonić do współpracy z UOKiK, jeśli doszło już do naruszenia przepisów. We wszczynanych obecnie postępowaniach szczegółowo weryfikujemy, czy są podstawy, by pociągnąć do odpowiedzialności menedżera – podkreśla Biuro Prasowe UOKiK. – Musimy mieć zawsze pewność, że osoba zarządzająca, stosując praktyki ograniczające konkurencję, działała świadomie, żeby do tego naruszenia doprowadzić. W 2020 r. prowadziliśmy cztery postępowania, w których zarzuty postawione zostały 19 osobom zarządzającym firmami. Niedawno wydaliśmy pierwszą decyzję z karą. Wkrótce można się spodziewać kolejnych – dodaje, podkreślając, iż menedżerowie uwikłani w niedozwolone praktyki mogą uniknąć sankcji i skorzystać z programu złagodzenia kar leniency. – Przykład menedżera PGNiG Termika, który kary uniknął, pokazuje, że warto nas zawiadomić – dodaje UOKiK.

Na firmy padł blady strach. – Zupełnie inaczej traktowana jest kara dla firmy, a inaczej napiętnowanie prezesa w ten sposób. Nawet nie chodzi o kwoty, tylko podanie jej do publicznej wiadomości obok imienia i nazwiska. Dla rynku to ogromna obawa, menedżerowie boją się zszarganej opinii – mówi mecenas jednej z międzynarodowych kancelarii, podkreślając, że takie rozwiązania funkcjonują w UE, choć nie są zbyt często stosowane.

List w obronie firm napisali nawet związkowcy, co nie jest typowym scenariuszem. – UOKiK nie wziął pod uwagę podstawowych kwestii dotyczących specyfiki warszawskiego rynku ciepła systemowego, który wymaga pełnej współpracy wytwórcy i dystrybutora ciepła, oraz faktu, że rynek ten podlega ścisłej regulacji – czytamy w oświadczeniu Veolia.

Nie brakuje głosów zaskoczenia, czemu po takie sankcje sięgnięto teraz, a nie w sprawach, w których poszkodowanych są setki czy tysiące osób, zwłaszcza w przypadku branży finansowej.

Handel na celowniku

UOKiK pod kierownictwem nowego prezesa Tomasza Chróstnego sięga po nowe narzędzia i wchodzi w batalie, które wstrząsają rynkiem u podstaw. Widać to po podejściu do firm handlowych: tylko spółka Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka, w ciągu ostatnich miesięcy otrzymała ponad 800 mln zł kar. Największą, 723 mln zł, za praktykę tzw. wstecznych rabatów, czyli przede wszystkim wstecznego ustalania rabatów i warunków umów z partnerami handlowymi, głównie w odniesieniu do produktów rolno-spożywczych.

To jednak nie koniec. Podobne postępowania wyjaśniające wszczęto w sprawie spółek Kaufland Polska Markety, Eurocash i spółki SCA PR Polska, prowadzącej sklepy Intermarche. Zdaniem Urzędu w niektórych sytuacjach dostawca, zawierając umowę, nie jest w stanie określić, czy i w jakiej wysokości rabat będzie musiał przyznać sieci handlowej oraz na podstawie jakich kryteriów.

– Działanie trzech przedsiębiorców może być przejawem nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej. Sytuacja, w której dostawcy produktów rolno-spożywczych przez kilka miesięcy nie wiedzą, na jakich warunkach finansowych realizują dostawy do sieci handlowej i czy współpraca będzie w ogóle dla nich opłacalna, jest absolutnie nieakceptowalna – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny. – Podobnie nie może dochodzić do sytuacji, gdy w toku współpracy większy przedsiębiorca wymusza dodatkowe rabaty wsteczne, wykraczając znacząco poza uzgodnione pierwotnie warunki. Relacje handlowe muszą opierać się na uczciwości i odpowiedzialności, zwłaszcza w tak ważnym gospodarczo sektorze rolno-spożywczym – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA