fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Białoruś: Święta zza krat aresztu

Paweł Siewiaryniec (fot.Nadzeja Gacak)
Wikimedia/CCUA 4.0
Białoruskie władze zamykają opozycjonistów i przygotowują się do „głębszej integracji" z Rosją.

Swoje 42. urodziny znany białoruski opozycjonista Paweł Siewiaryniec świętuje w mińskim areszcie śledczym. Tam spędzi też obchodzone przez prawosławnych 7 stycznia święto Bożego Narodzenia.

Białoruski dysydent z powodu swojej działalności przeszedł już przez obozy pracy przymusowej i więzienia. W czwartek został skazany na 15 dni aresztu i jeszcze będzie musiał zapłacić 1275 rubli grzywny (równowartość 2300 zł). To więcej niż wynosi miesięczne średnie krajowe wynagrodzenie na Białorusi (1100 rubli).

Wszystko z powodu grudniowych „nielegalnych protestów" przeciw trwającej od ponad roku „głębszej integracji" Białorusi z Rosją. Siewiarynieca okrzyknięto nawet w lokalnych niezależnych mediach nieformalnym liderem białoruskiej opozycji demokratycznej. W ubiegłym tygodniu nawoływał do kolejnych protestów w niedzielę i prosił, by któryś z uczestników „przyniósł własne głośniki". Przyznał, że organizatorzy protestów „nie mają sił i możliwości".

– Potrzebnych jest około 100–200 gwizdków oraz plakaty z hasłem „Białoruś bez związku z Rosją" – napisał chwilę przed zatrzymaniem. Tym samym dobrze zobrazował stan, w którym znajdują obecnie przeciwnicy rządzącego od ponad ćwierćwiecza prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Zatrzymano go tuż przy wyjściu z klatki schodowej własnego domu, podobnie jak pięciu innych opozycjonistów, którzy w ubiegłym tygodniu trafili za kratki. Ponad 20 uczestników grudniowych manifestacji ukarano bardzo dotkliwą jak na białoruskie realia karą grzywny. W konsekwencji protestować w niedzielę w centrum białoruskiej stolicy odważyło się zaledwie około stu osób. W rękach trzymali zdjęcia więzionych. Próbowano nawet utworzyć żywy łańcuch przy głównej stołecznej alei – Niepodległości. Uczestnicy protestu odwołują się w ten sposób do słynnego „bałtyckiego łańcucha", ale wtedy w 1989 r. ponad 2 mln Litwinów, Łotyszy i Estończyków wzięło się za ręce w obronie swojej niepodległości.

– W ciągu 25 lat rządów Łukaszenko całkowicie wyczyścił polityczne pole. Nie chciał mieć konkurentów i chciał utrzymać władzę. W społeczeństwie zapanował instynkt przetrwania i obojętność, szeregowy obywatel myśli, że jego to nie dotyczy. Pokolenie z mocną świadomością białoruską nie wyrosło, a starsze pokolenie wie, że lepiej się nie wychylać – mówi „Rzeczpospolitej" Franak Wiaczorka, znany białoruski opozycyjny dziennikarz i działacz społeczny. – Nikt dokładnie nie rozumie, co się odbywa za kulisami negocjacji z Rosją. Władze uspokajają, a opozycja alarmuje. Ludzie więc oczekują na wynik rozmów Mińska i Moskwy – dodaje.

W grudniu białoruski przywódca dwukrotnie spotykał się z Władimirem Putinem, by omówić kwestie dalszej integracji Białorusi i Rosji w ramach podpisanego jeszcze w 1999 r. porozumienia „o utworzeniu państwa związkowego Białorusi i Rosji". Oprócz tego, że w trakcie negocjacji powstało 31 map drogowych dotyczących różnych dziedzin integracji, ale nic nie przekazano do wiadomości publicznej.

O tym, że negocjacje się skończyły, Białorusini dowiedzieli się w poniedziałek od premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Oświadczył, że uzgodniono 30 map drogowych i gdy zostaną wykonane, Białoruś i Rosja „będą mogły spojrzeć na 31.". Ta ostatnia, według rosyjskiego premiera, dotyczy „wspólnych, ponadpaństwowych organów władzy, wspólnej waluty i centrum emisyjnego".

W czwartek Łukaszenko potwierdził na antenie radia Echo Moskwy, że 31. mapa drogowa istnieje, ale zapewniał, że wcześniej „umówił się z Putinem", że ten temat nie znajdzie się w ostatecznym porozumieniu, które może zostać podpisane już na początku stycznia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA