W środę ministrowie spraw zagranicznych państw grupy G7 w komunikacie opublikowanym po spotkaniu w Londynie wezwali Białoruś do przeprowadzenia "nowych, wolnych i uczciwych wyborów prezydenckich pod międzynarodową obserwacją".
Pytany o to w piątek Aleksander Łukaszanko odparł: - Jestem za. Publicznie to ogłaszam. Jestem za wyborami, których żądają.
Czytaj także:
Łukaszenko: Potomkowie faszystów nie będą mnie sądzić
Rządzący Białorusią Łukaszenko zastrzegł, że nowe głosowanie w kraju odbędzie się, jeśli przedterminowe wybory zostaną także rozpisane w Stanach Zjednoczonych.
- Gdy tylko Stany Zjednoczone ogłoszą przyspieszone wybory prezydenckie, my ogłosimy wybory w Białorusi na ten sam dzień - oświadczył, cytowany przez państwową agencję BiełTA.
- Możemy przeprowadzić te wybory. USA nigdy się nie zgodzą na powtórne wybory - mówił.
Wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się w sierpniu ubiegłego roku. Aleksander Łukaszenko został po nich zaprzysiężony na swą szóstą kadencję. Według opozycji, wybory zostały sfałszowane, a w rzeczywistości wygrała je żona aresztowanego wcześniej blogera Swiatłana Cichanouska. Łukaszenko odrzucał te oskarżenia.