fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Białoruś: Rozłam w Radzie Koordynacyjnej. Cios w jedność przeciwników reżimu

W niedzielę protestujący w Mińsku trzymali portrety Łukaszenki sugerujące bliski koniec jego rządów, które sprawuje od 1994 roku
afp
W prześladowanej przez władze Radzie Koordynacyjnej dochodzi do rozłamu.

Były prezes rosyjskiego Biełgazprombanku Wiktar Babaryka na początku tegorocznej kampanii wyborczej był uważany za głównego rywala Aleksandra Łukaszenki. Gdy 18 sierpnia został aresztowany i wyeliminowany z wyborów, jego sztab nie zakończył działalności. Wręcz przeciwnie, szefowa jego sztabu Maria Kalesnikowa zaczęła aktywnie wspierać Swiatłanę Cichanouską wraz z Weroniką Cepkało, żoną innego rywala Łukaszenki – Waleria Cepkały. Tak powstało trio walczących z reżimem kobiet.

Najpierw z kraju za mężem wyemigrowała Cepkało, a tuż po wyborach do wyjazdu zmuszono Cichanouską, która przebywa na Litwie. Kalesnikowa została twarzą opozycyjnej Rady Koordynacyjnej, do której zdążyły dołączyć już setki opozycjonistów, działaczy społecznych i przedstawicieli strajkujących zakładów, w tym m.in. wieloletni dyplomata i były już dyrektor Teatru im. Janki Kupały Paweł Łatuszka i jedyna białoruska noblistka Swiatłana Aleksijewicz.

Po trzech tygodniach protestów, których głównym postulatem jest odejście Łukaszenki, Kalesnikowa (przez wielu była uważana za „głowę” sztabu Cichanouskiej) postanowiła całkowicie zmienić zasady gry.

Po co ta partia

– Niezależnie od tego, że nie potrafiliśmy zwyciężyć w wyborach, powinniśmy działać na rzecz rozwoju naszej gospodarki i dać możliwość ludziom realizować swoje inicjatywy obywatelskie – mówi Babaryka w opublikowanym w nocy z poniedziałku na wtorek nagraniu, które prawdopodobnie powstało jeszcze przed jego aresztowaniem. – Przeprowadzenie reformy konstytucyjnej jest dzisiaj naszym najważniejszym zadaniem – oznajmia. Następnie tezy Babaryki podtrzymuje już w świeżym nagraniu Kalesnikowa, która ogłosiła utworzenie partii politycznej Wmieste (Razem). Nie domagała się odejścia dyktatora czy uwolnienia więźniów politycznych.

– Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie zwyciężyliśmy w wyborach. Zwyciężyliśmy, ale nasze zwycięstwo próbują ukraść. To dlatego w kraju trwają masowe protesty i to dlatego robotnicy strajkują – komentowała nagranie Babaryki i Kalesnikowej Cichanouska, która będąc na Litwie, stała się już symbolem walczących o wolność Białorusinów. – Nie zgadzam się też z tym, że głównym naszym zadaniem jest reforma konstytucyjna. To wygląda dwuznacznie, gdyż dzisiaj Łukaszenko próbuje odroczyć swoje odejście, mówiąc o niezrozumianej reformie konstytucyjnej – stwierdziła.

Przypominała, że fundamentalnym celem protestów jest dymisja Łukaszenki i wolne wybory. Jej rzeczniczka Anna Krasulina poinformowała „Rzeczpospolitą”, że Cichanouska nic nie wiedziała o planach swoich kolegów na Białorusi odnośnie do utworzenia partii.

Protesty nie ustają

– To cios w jedność przeciwników Łukaszenki, którzy zjednoczyli się w trakcie tegorocznej kampanii wyborczej w ramach Rady Koordynacyjnej. Inicjatywa utworzenia partii to próba odwrócenia porządku dziennego, nie mówiąc już o tym, że takiej partii i tak nikt na Białorusi nie zarejestruje – mówi „Rzeczpospolitej” Aliaksandr Klaskouski, znany białoruski politolog. – Z jednej strony Rada Koordynacyjna jest obiektem ciągłego ataku ze strony władz (jest oskarżana o próbę zamachu stanu, kilku członków Rady aresztowano – red.), a z drugiej teraz pojawia się ta inicjatywa, która nie powinna mieć miejsca, zwłaszcza w obecnej sytuacji – dodaje.

We wtorek w białoruskiej stolicy doszło do kolejnych protestów, które na Białorusi trwają już od 24 dni. Tym razem na ulice miasta wyszły tysiące studentów najważniejszych uczelni kraju. Dołączyli do nich strajkujący pracownicy kilku mińskich zakładów.

– Dzisiaj niezmiernie ważne jest zjednoczenie wszystkich społecznych i politycznych sił wokół jednego celu – odejścia Łukaszenki i przeprowadzenia nowych wolnych wyborów prezydenckich – mówi „Rzeczpospolitej” Juraś Hubarewicz, lider opozycyjnego Ruchu Za Wolność, który jest członkiem Rady Koordynacyjnej. – Dzisiaj każdy chowa swoje partyjne flagi i jednoczy się wokół jednego celu. Tworzenie nowych partii i dokonanie próby przeciągnięcia kołdry na stronę jednej siły byłoby bardzo niepożądane – tłumaczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA