fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpłatna pomoc prawna

Koronawirus - tarcza antykryzysowe: bezpłatna pomoc prawna dla przedsiębiorców

Adobe Stock
Z bezpłatnego poradnictwa skorzystają przedsiębiorcy. Budzi to obawy. Prawnicy będą mieli mało czasu na zwykłą pracę.

Zmiany w bezpłatnym poradnictwie prawnym wprowadza ustawa covidowa obowiązująca od 16 maja. Nowe przepisy zezwalają na udzielanie porad w czasie pandemii telefonicznie, mailowo, a nawet z dojazdem do zainteresowanego. Sankcjonują więc obecną praktykę. Z chwilą bowiem ogłoszenia w Polsce stanu epidemii swoją stacjonarną działalność zawiesiły wszystkie punkty. Większość udziela teraz porad zdalnie.

Od ubiegłego tygodnia punkty bezpłatnej pomocy prawnej mogą także udzielać porad osobom prowadzącym działalność gospodarczą. Nie wymagają też oświadczeń w czasie pandemii, że klienta nie stać na płatną poradę.

Nie wszystkim zmiany się podobają. Są obawy, że skomplikowane sprawy przedsiębiorców zakorkują punkty.

Wojciech Tumidalski: Dobra zmiana mogłaby zostać 

Dla mikrofirm i bez oświadczeń

Wprowadzone zmiany chwali dr Jan Winczorek, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

– To bardzo dobre rozwiązania. Od dawna je postulowałem. Szkoda, że dopiero teraz je wprowadzono, przy okazji pandemii – uważa dr Winczorek.

– Dzięki temu samozatrudnieni i mali przedsiębiorcy, którzy ucierpieli z powodu pandemii, będą mogli zasięgnąć fachowej porady. Jestem też po lekturze badań międzynarodowych przeprowadzonych w 50 państwach. Dotyczą tego, jak pandemia wpłynęła na prawo. Wynika z nich, że przepisy rozszerzające pomoc prawną na firmy wprowadziło kilkanaście innych państw – wyjaśnia Jan Winczorek.

Chwali też rozwiązanie, w którym rezygnuje się na okres pandemii z oświadczeń, że klienta punktu nie stać na płataną poradę.

– Te oświadczenia są fikcją. Nikt ich nie sprawdzał. Myślę, że po pandemii nie będzie powrotu do tych oświadczeń – uważa dr Winczorek.

VAT zablokuje proste sprawy

Nie wszystkim nowe rozwiązania dotyczące rozszerzenia poradnictwa prawnego się podobają. Zamknięcie stacjonarnych punktów odcięło od bezpłatnych porad wiele osób.

Duża część przychodzących do mnie po poradę to osoby starsze lub nieporadne życiowo. Zdecydowanie wolą kontakt osobisty z prawnikiem. Często nie potrafią lub nie mają takiej możliwości, by przesłać zeskanowane dokumenty lub ich zdjęcia – tłumaczy Joanna Tkaczyk, adwokatka udzielająca bezpłatnych porad prawnych. I dodaje: – Ci, którzy dzwonią, nie mają w większości na razie problemów związanych z Covid-19, tylko z typowo życiowymi sprawami, jak spadek, sporządzenie testamentu czy rozwód – wyjaśnia mec. Tkaczyk.

Nie jest ona zwolennikiem rozszerzania porad na przedsiębiorców.

– Jestem pełna wątpliwości, czy z pomocy punktów powinni korzystać przedsiębiorcy. Są to przecież profesjonalne podmioty. Każdy z nich musi korzystać z płatnych usług księgowych. Znam również przedsiębiorców, którzy nie zatrudniają pracowników i mają bardzo wysokie dochody. Poza tym sprawy działalności gospodarczej często są bardzo złożone prawnie, np. problemy z VAT czy podatkiem akcyzowym. Trzeba im poświęcić dużo czasu. Obawiam się, że jeżeli przyjdzie po poradę przedsiębiorca, to długo z porady nie skorzystają inni z prostszymi problemami – twierdzi Joanna Tkaczyk.

A skąd pieniądze?

Samorządy chwalą nowe rozwiązania, ale mają też zastrzeżenia, głównie natury finansowej. Niepokoi je rezygnacja z oświadczeń o dochodach. – Punktom dokłada się pracy, a wysokość dotacji z budżetu państwa się nie zmienia. Czyli jak zawsze: państwo przerzuca koszty na samorządy. To nieuczciwe – uważa Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Odstąpienie od konieczności złożenia oświadczenia może z jednej strony powodować nadużycia ze strony nieuprawnionych do nieodpłatnej pomocy, a z drugiej osoby w trudnej sytuacji życiowej mogą nie otrzymać pomocy na czas – twierdzi Karolina Gałecka z warszawskiego ratusza.

Zwraca też uwagę, że wkrótce dadzą o sobie znać nowe koszty prowadzenia punktów.

– W momencie przywrócenia działalności stacjonarnej punktów pomocy prawnej konieczne będzie wdrożenie bezpiecznej i higienicznej realizacji zadań poprzez zapewnienie mieszkańcom i świadczącym pomoc środków ochrony, tj. płynów dezynfekujących, rękawiczek i maseczek ochronnych – dodaje Karolina Gałecka.

– Podoba mi się zmiana dotycząca prowadzenia w formie elektronicznej kart klientów, którzy skorzystali z punktów. Dzięki temu starostowie nie będą musieli dokonywać analizy kart papierowych, co jest żmudne i czasochłonne. Nie jest jednak zrozumiałe, dlaczego będą nadal musieli wysyłać wojewodom kwartalne sprawozdania – skoro właściwie wszystkie niezbędne dane będą w systemie teleinformatycznym prowadzonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA