fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Pandemia pożera premie bankowcom

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Słabsza sprzedaż produktów i erozja zysków oznaczają, że pracownicy i czołowi menedżerowie muszą pogodzić się ze spadkiem zmiennej części wynagrodzeń.

Banki znalazły się w kleszczach między spadającym wynikiem z odsetek a rosnącymi kosztami ryzyka, co bije w ich rentowność. Sposobem obrony zysków są m.in. cięcia kosztów operacyjnych.

Jedną z kluczowych pozycji, stanowiących około 50 proc. tych wydatków, są koszty pracownicze (w 2019 r. pochłonęły 17,7 mld zł). Część banków już w II kwartale wykazała spadek kosztów pracowniczych, w czym pomogło zmniejszenie aktywności klientów i sprzedaży produktów bankowych. – Nasze systemy oparte są na produktywności, więc skoro wyniki spadają, plany sprzedażowe nie są realizowane, nie ma również wypłat premii – tłumaczył niedawno Michał Gajewski, prezes Santander Bank Polska. Koszty pracownicze tego banku w II kwartale zmniejszyły się rok do roku o prawie jedną piątą, do 346 mln zł, a łączne wydatki operacyjne o 6 proc., do 964 mln zł. Jeśli sprzedaż produktów w kolejnych miesiącach byłaby nadal niska, a ostatnio obserwowane ożywienie byłoby tylko chwilowe, bank nadal mógłby osiągać oszczędności w premiach. Nie jest to jednak pożądany przez branżę scenariusz, znacznie korzystniejsze byłoby ożywienie gospodarcze i wzrost sprzedaży.

Również Millennium zwraca uwagę na spadek kosztów pracowniczych dzięki zmniejszeniu premii ze względu na mniejszą sprzedaż. W tej instytucji większy wpływ na spadek miała redukcja zatrudnienia wynikająca z restrukturyzacji prowadzonej po ubiegłorocznej fuzji z Euro Bankiem.

Oszczędności bankom może przynieść także zmniejszenie kosztów bonusów dla czołowych menedżerów, w tym zarządu, bo w niektórych przypadkach zmienne wynagrodzenie stanowi sporą część. Jest uzależnione od wyników, a te będą w tym roku słabe.

Wpływ na to może mieć także decyzja Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, który już w połowie kwietnia poinformował, że oczekuje od banków „konserwatywnego" podejścia do wypłat zmiennych składników wynagrodzenia. W ocenie UKNF istotna część wynagrodzenia zmiennego mogłaby zostać odroczona na dłużej, niż pierwotnie zakładano, a większa od planowanej część wynagrodzenia zmiennego mogłaby być wypłacona w instrumentach kapitałowych. W razie wypłaty odroczonego składnika wynagrodzenia z lat poprzednich, który stał się teraz wymagalny, UKNF oczekuje, że banki rozważą możliwość dalszego odroczenia (wydłużenia okresu odroczenia), jak również wypłaty istotnej jego części w formie instrumentów kapitałowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA