Aplikacje/egzaminy

Przeciwnicy aplikacji uniwersyteckiej

123RF
Do oponentów otwarcia nowej drogi dojścia do zawodu adwokata i radcy dołączył ojciec premiera.

Na biurko Zbigniewa Ziobro, trafił właśnie list marszałka seniora. W ocenie Kornela Morawieckiego przekazanie szkołom wyższym uprawnień do kształcenia aplikantów, to błąd.

„Teoretyczne kształcenie na tej samej uczelni w oderwaniu od praktycznej nauki zawodu pod okiem patrona, wypacza sens aplikacja, tj. praktycznego przygotowania do wykonywania zawodu" – pisze marszałek senior.

I dodaje, że „produkowanie adwokatów przez uniwersytety" odbędzie się ze szkodą dla nas wszystkich, tacy prawnicy mogą bowiem mieć problemy z prowadzeniem spraw.

W dokumencie znalazło się także odniesienie do ustawy zasadniczej, która stanowi o samorządności zawodów zaufania publicznego.

– To pismo to bardzo ważny głos. Kornel Morawiecki doskonale wie, co to znaczy odważny i niezależny adwokat, który potrafi przeciwstawić się władzy. Zrozumiałe jest powołanie się na art. 17 konstytucji, bo niezależne samorządy to także jeden z elementów demokratycznego państwa – mówi adwokat Roman Kusz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach.

W liście argumentów przeciw pomysłom resortu sprawiedliwości pada jednak więcej. Także o grubym kalibrze.

–Aplikacja uniwersytecka może spowodować, że aplikanci będą kształceni przez byłych tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa, gdyż pracownicy naukowi uniwersytetów do dnia dzisiejszego nie zostali zlustrowani – stwierdza Morawiecki.

– Pomysł aplikacji akademickiej jest tak fatalny, że nie odrzuciłbym żadnego argumentu, aby go powstrzymać. Praktyk adwokat musi się uczyć na żywym organizmie – w sądach, prokuraturach i pod okiem patrona, a także na zajęciach prowadzonych przez praktyków. W tym obszarze nie ma miejsca dla uczelni wyższych – komentuje profesor Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu.

– Odnośnie do lustracji należy natomiast zauważyć, że adwokatura była jedyną grupą zawodową, która sama zabiegała o objęcie lustracją i w sposób optymalny ją przeprowadziła. Być może nastąpił właściwy moment, aby przerwać pracę nad aplikacją akademicką, w której sens wierzy chyba bardzo niewiele osób – puentuje dziekan Roman Kusz.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL