fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Polityka społeczna PiS: Pieniądze to nie wszystko

Program 500+ jest wsparciem dla rodzin, choć nie zachęcił Polaków do większej dzietności
Fotorzepa, Robert Gardziński
Państwo PiS skupia się na rodzinie. Jednostce trudniej uzyskać pomoc instytucji.

Program 500+ to hit tej kadencji. 500 zł trafia do 6,8 mln dzieci bez względu na dochody rodziny.

Świadczenie to przysługuje od 1 lipca 2019 roku na wszystkie dzieci do 18. roku życia – także na pierwsze dziecko, a nie, jak było przedtem, tylko na drugie i kolejne. To tym rozwiązaniem PiS rozpoczął swoje rządy i tym – dzięki rozszerzeniu programu na pierwsze dziecko – ją zakończył. Rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadził rozwiązanie, którego nie ośmielił się zaproponować żaden inny. Program stał się realnym wsparciem finansowym dla rodzin, nie spełnił jednak celu demograficznego: w 2018 roku liczba nowo urodzonych dzieci zaczęła spadać – pierwszy raz od wprowadzenia tego świadczenia.

Nie udało się także ograniczyć biedy. Według danych GUS w 2018 roku procent Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie wzrósł do 5,4 proc. (wzrost o 1,1 pkt. proc. w porównaniu z rokiem poprzednim). Procent osób dotkniętych tym problem był najwyższy od wprowadzenia 500+ (pisała o tym „Rzeczpospolita"). Tak więc flagowy projekt PiS, choć przyniósł wielu rodzinom doraźną finansową poprawę, systemowo sytuacji nie zmienił. A wraz z rozszerzeniem go na pierwsze dziecko zdecydowanie zwiększyła się liczba beneficjentów o wyższych dochodach.

Kolejne transfery społeczne to 300 zł na wyprawkę szkolną czy 500 zł zasiłku dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji oraz dla części emerytów.

PiS częściowo wywiązał się z obietnicy pomocy w uregulowaniu sytuacji osób pracujących na umowach cywilnoprawnych, tzw. śmieciówkach – wprowadzono minimalną stawkę godzinową. Nie koniec na tym: zgodnie z planem stawka ta ma wzrosnąć w 2020 roku do 16 zł na godzinę.

Od 2020 roku dalej ma też rosnąć pensja minimalna (z obecnych 2250 do 2450 zł brutto.) Wszystko to jednak powyborcze plany, które mają na celu także zachęcenie obywateli do głosowania na PiS. Koszt tej podwyżki, którego znaczną część poniosą pracodawcy, to ok. 6 mld zł.

Nie do końca wypalił za to program Maluch+ (kontynuacja programu PO–PSL Maluch), do którego od 2017 roku miały zapisywać się samorządy. Finansowanie na rok 2020 jest mniejsze niż zapowiadano, a w konsekwencji planowana liczba nowych miejsc w żłobkach nie osiągnęła obiecywanego poziomu ponad 32 tysięcy.

Osobna kwestia to emerytury. PiS powrócił do niższego wieku emerytalnego, który – nie zważając na protesty społeczne – został wydłużony przez rząd PO–PSL. W 2019 roku wypłacił jednorazowe świadczenie pod hasłem „trzynasta emerytura", pomysł ten ma też być kontynuowany w następnych latach i zwiększony nawet o „czternastkę". PiS nie chce jednak słyszeć o indeksacji świadczeń ani o podwyżce najniższych emerytur. Zgodnie ze swoją filozofią polityki socjalnej wypłaca wszystkim po równo, nawet tym, którzy co miesiąc pobierają z ZUS najwyższe emerytury.

Sposób prowadzenia polityki społecznej zawsze jest wyborem ideowym. W istniejących i znanych w Europie modelach dominuje typ socjaldemokratyczny (niekoniecznie prowadzony przez socjaldemokratyczne rządy), polegający w dużej mierze na intensywnym finansowaniu usług publicznych, systemu pomocy i instytucji nastawionych na obywatela. Jego przeciwieństwem jest model konserwatywny, opierający się na wypłatach rodzinom świadczeń gotówkowych, które mają je spajać i pomagać im. W tym systemie jednostka ma znacznie trudniejszą drogę do uzyskania pomocy, bo ze strony władz nacisk kładziony jest na rodziny, a instytucji mogących pomóc po prostu nie ma, bo państwo odmawia ich finansowania, tak jak w przypadku Centrum Praw Kobiet, pomagającego ofiarom przemocy domowej. Polityka społeczna PiS ma więc cel polityczny – umocnienie własnego konserwatywnego elektoratu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA