fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Elżbieta Witek drugim Markiem Kuchcińskim

Fotorzepa, Robert Gardziński
Nowa marszałek Sejmu pokazała, że PiS nie zależało na nowym otwarciu w parlamencie. A w świątyni demokracji dzieje się nie lepiej niż za jej poprzednika.

Elżbieta Witek zarządziła przerwanie ostatniego posiedzenia Sejmu i wznowienie go po wyborach parlamentarnych. Stary Sejm ma się zebrać po wybraniu nowego. Marszałek Sejmu, podobnie jak robił to jej poprzednik, nie wytłumaczyła opinii publicznej powodów tej decyzji.

Marek Kuchciński zrobił z Sejmu twierdzę PiS. Odgrodził się od mediów, wyznaczał coraz większe części parlamentu niedostępne dla dziennikarzy, których chciał wyrzucić z głównego gmachu parlamentu. Karał posłów opozycji, ze wskazaniem na polityków PO, będąc zarazem miłosierny dla kolegów i swojego pryncypała, który mógł wchodzić na mównice sejmową bez żadnego trybu i bezkarnie obrażać politycznych rywali. Kancelaria Sejmu za Kuchcińskiego, mimo wyroku NSA, nie opublikowała list poparcia dla nowych członków KRS. Jej pracownicy wprowadzali w błąd opinię publiczną, przekazując mediom fałszywe informacje na temat lotów marszałka. Pracy za marszałek Witek nie stracili.

Przeczytaj też: Elżbieta Witek, marszałek od wizerunku

Jedyne, co nowa marszałek zrobiła, to cofnęła zarządzenia Kuchcińskiego w sprawie przesłonięcia korytarza sejmowego kotarą, za którą nikt oprócz posłów nie mógł wejść, oraz zrezygnowała z kontroli samochodów wjeżdżających na teren Sejmu.

W trakcie debaty nad odwołaniem ministra sprawiedliwości opozycja miała ograniczone możliwości zadawania pytań. Koła poselskie w ogólne nie mogły zabrać głosu, a mniejsze kluby mogły zadać jedno pytanie. W Sejmie wciąż są równi i równiejsi, o co dba nowa marszałek. Witek nie zrezygnowała z pracy Sejmu pod osłoną nocy. Jest równie zamknięta na rozmowy z dziennikarzami jak jej poprzednik. Nie doprowadziła do ujawnienia przez Kancelarię Sejmu list poparcia dla nowych członków KRS. Podjęła również precedensową decyzję o przerwaniu ostatniego posiedzenia Sejmu i wznowienia go po 13 października. Uzasadnienie jest kuriozalne: kiedy prezydent Andrzej Duda zwlekał z ogłoszeniem daty wyborów, rządzący, słysząc zarzuty, że krótka kampania sprzyja PiS, odpowiadali, że kampania będzie wystarczająco długa. Teraz marszałek Witek mówi, że przekłada posiedzenie Sejmu na po wyborach, bo... kampania jest krótka. Polacy nie usłyszeli wiarygodnego wytłumaczenia, dlaczego posiedzenie starego Sejmu ma się odbyć po wyborach.

W sytuacji niejasnych zagrywek władzy pojawia się coraz więcej pytań o czystość intencji Elżbiety Witek. Działanie nowej marszałek jest niebezpieczne dla demokracji. Druga osoba w państwie nie powinna wykorzystywać luk w prawie do partyjnych interesów.

Elżbieta Witek pokazała, że jest równie dyspozycyjna partyjnie jak Marek Kuchciński. Swoim dotychczasowym urzędowaniem potwierdza wcześniejsze obawy, że zmiana marszałka Sejmu będzie fasadowa i podyktowana wyłącznie kalkulacją wyborczą. Fiasko nowego otwarcia marszałek Witek pokazuje, że parlamentarny walec PiS ma jechać, jak jechał, a odświeżona powłoka kryje pod maską jeszcze brutalniejszy mechanizm niż za czasów Kuchcińskiego. Porównania do słynnej Alexis z opery mydlanej „Dynastia" nie były aż tak bardzo na wyrost. Marszałek izby niższej parlamentu okazała się nie mniej przebiegłym graczem niż jej serialowa odpowiedniczka. Tylko tam była fikcja i chodziło o romanse, a tu jest realne życie i chodzi o prawo i demokrację.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA