fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jacek Nizinkiewicz: Jesienna fala pandemii zaskoczyła rządzących

Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski
Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
PiS już nie bije brawa personelowi medycznemu. „Bohaterów w bieli" atakuje za brak zaangażowania w walce z koronawirusem i zrzuca na nich odpowiedzialność za zaniedbania władzy.

A wystarczyło posłuchać lekarzy. Ci od początku mówili, że trzeba się przygotować na jesienne uderzenie pandemii, która w połączeniu z innymi sezonowymi wirusami, w tym niebezpieczną grypą, może być zabójcza dla Polaków. W lipcu prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu przy Koszarowej we Wrocławiu, komentował słowa premiera, który twierdził, że koronawirus jest w odwrocie: „Ryzyko zakażeń wciąż jest duże, a wirus nie jest w odwrocie. Wciąż trudno mi uwierzyć, że premier to powiedział”. Apelował też o otwieranie nowych oddziałów, bo zakaźnych do walki z epidemią jest w kraju za mało. Na początku października prof. Simon nie miał złudzeń: „Niedługo strefą czerwoną będzie cała Polska, poza wioskami wysoko w górach”. Dziś ponad 70 proc. populacji Polski jest w czerwonej strefie…

Jeszcze w maju wirusolog prof. dr hab. Krzysztof Pyrć apelował o masowe testowanie Polaków. Medycy wprost mówili jeszcze przed wyborami prezydenckimi, że testów jest przeprowadzanych zbyt mało. Dr Paweł Grzesiowski, immunolog i specjalista w dziedzinie profilaktyki zakażeń, przyznawał w czerwcu: „Jesień będzie bardzo ciężkim momentem, bo nałożą się grypa, inne wirusy oddechowe na Covid. To będzie najtrudniejsze. System zdrowia może tego nie wytrzymać. (...) Dziś nikt jeszcze nie myśli o systemowych przygotowaniach na jesień, bo mamy wybory!”.

Nawet przedstawiciel władzy Andrzej Sośnierz, poseł PiS, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, alarmował w sierpniu: „W walce z epidemią rząd powinien być w końcu prawdomówny. Nie opanowaliśmy technologii identyfikowania wszystkich osób zakażonych lub potencjalnie zakażonych. Potrzebny jest pełnomocnik rządu, który miałby szerokie prerogatywy i działał szybko. Wiadomo, że epidemia do końca sierpnia nie wygaśnie”.

Władza jednak zmarnowała czas na spory w Zjed- noczonej Prawicy, przeciągającą się rekonstrukcję rządu i walkę z LGBT.

Czy dzisiaj premier powie, że wszystkie respiratory, w tym te kupione od handlarza bronią, są dobre, działają i są w użyciu oraz nie brakuje personelu do ich obsługi?

Czy minister zdrowia zagwarantuje, że wystarczy łóżek, respiratorów i sprzętu dla wszystkich chorych w szczycie epidemii?

Czy minister zdrowia gwarantuje, że służba zdrowia jest na tyle wydolna i przygotowana, że lekarze nie będą musieli wybierać, kto leczyć, a kogo nie?

Teraz PiS szuka wroga i chce zgotować Polakom igrzyska, rzucając na pożarcie opinii społecznej przeciwników politycznych oraz zrzucając odpowiedzialność za zaniedbania na personel medyczny.

Za szereg zaniedbań i źle podjętych decyzji przedstawiciele władzy powinni odpowiedzieć. We Francji policja przeszukała domy ministra zdrowia, byłego premiera i urzędników w ramach śledztwa dotyczącego sposobu radzenia sobie przez rząd z pandemią. W Polsce władza stara się przeforsować ustawę o bezkarności urzędników, a za chybione zamówienie nikt nie odpowiada.

Premier Beata Szydło mówiła, że za wszystko, co dzieje się w kraju, odpowiadają rządzący. I dobrze byłoby o tym pamiętać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA