fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Szułdrzyński: Zmarnowana szansa Tuska

AFP
Hejterski atak Leszka Jażdżewskiego na Kościół i katolików odebrał wiarygodność Donaldowi Tuskowi mówiącemu o konieczności budowy Polski dla wszystkich, takiej, która nikogo nie będzie wykluczać. Jeśli były premier chce wrócić do polskiej polityki, to powinien pomyśleć o zmianie towarzystwa.

Napięcie przed trzeciomajowym wykładem Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim było budowane przez jego zaplecze przez wiele tygodni. Symboliczne przemówienie w Święto Konstytucji miało się stać przełomem w kampanii wyborczej, a zarazem czymś przełomowym w polskiej polityce.

Ale przewodniczący Rady Europejskiej znalazł się nieoczekiwanie w cieniu wystąpienia gospodarza piątkowej imprezy, redaktora naczelnego pisma „Liberté!" Leszka Jażdżewskiego, który w znacznie krótszym przemówieniu brutalnie zaatakował Kościół i katolików. – Ten, kto szuka transcendencji i absolutu w Kościele, będzie zawiedziony, ten, kto szuka moralności w Kościele, nie znajdzie jej. Ten, kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny. Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody – mówił szef „Liberté!". – Dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków – przekonywał, twierdząc, że Kościół przestał być autorytetem moralnym, gdyż dąży wyłącznie do władzy i pieniędzy, a nie potrafi się rozliczyć z afer pedofilskich.

Donald Tusk z kolei mówił: – W polityce nie może chodzić o to, aby ktoś kogoś pokonał i unicestwił. Ktoś może wygrać wybory, pokonać przeciwnika 26 maja, w październiku czy w listopadzie tego roku, ale będziemy dalej żyli w jednym kraju. Ale ktokolwiek będzie wygrywał wybory w przyszłości, nie może powiedzieć: „Wygrałem wybory, Polska jest moja, nie wasza, wykluczam was z tego zwycięstwa".

Tyle tylko, że przedstawiony przez przedmówcę Tuska hejterski atak na Kościół i katolików odbiera jego wystąpieniu wszelką wiarygodność. Tusk nie odciął się od tego, co mówił Jażdżewski, przez co autoryzował jego tezy. Wyglądał raczej na wilka, który przebrał się w owczą skórę i mówi o złych politycznych przeciwnikach, którzy Polaków dzielą. Każdy jednak, kto ma choć odrobinę politycznej pamięci, wie, że zasługi Tuska w dziele dzielenia Polaków są nie mniejsze niż jego głównego antagonisty Jarosława Kaczyńskiego.

TVP po swojemu nie mniej hejtersko zaatakowała Tuska, zestawiając jego zdjęcia z Hitlerem i Stalinem, jakby zupełnie nie zauważyła, że właściwie jego wystąpienie po tym, co powiedział Jażdżewski, straciło sens. Wynika to jednak z prawicowej obsesji na punkcie Tuska. Tyle tylko, że piątkowy wykład pokazał, iż ta obsesja jest zupełnie niepotrzebna. Jeśli Jażdżewski miał powiedzieć – jak twierdzi część prawicowych publicystów – to, czego nie wypadało mówić Tuskowi, by uderzyć w Wiosnę Biedronia, to znaczy, że zupełnie nie rozpoznał politycznych nastrojów w Polsce. Ostatnie sondażowe kłopoty Biedronia pokazują, że antyklerykalna agenda nie wystarczy jako polityczne paliwo, zaś walka między PiS a Koalicją Europejską rozegra się na środku boiska o niezdecydowanych i umiarkowanych wyborców. Obraźliwy język Jażdżewskiego takie centrum może raczej do opozycji zniechęcić.

Jeśli zaś wystąpienie Jażdżewskiego nie było konsultowane z Tuskiem, to znaczy, że szefa Rady Europejskiej całkowicie zawiódł polityczny instynkt. Zamiast wrócić na polską scenę polityczną na białym koniu, pozwolił agresywnemu publicyście, który ujawnił wielkie polityczne ambicje, ukraść sobie show. Jeśli Tusk chce na poważnie wrócić do polskiej polityki, powinien przemyśleć, w jakim chce być towarzystwie. Bo to, które wybrał na 3 maja, raczej mu powagi nie dodaje.

Ale ta zmarnowana szansa to problem nie tylko Tuska. To również kłopot dla Koalicji Europejskiej. Grzegorz Schetyna zaczął rozumieć, że musi nadać kampanii KE nowy impuls. Dlatego też zaczął mówić o sprawach, które dotyczą Polaków codziennie – kolejkach do lekarza czy negocjacjach unijnego budżetu. Jego wystąpienia w ostatnich dniach pokazały, że zaczyna nawiązywać z wyborcami dialog na zupełnie nowym polu. Piątkowa impreza na Uniwersytecie Warszawskim niezbyt mu w tym sensie pomogła, a ze słów Jażdżewskiego musiał się tłumaczyć i rzecznik PO, i szef PSL.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA