fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Informatyzacja pozwala oszczędzać czas i finanse

AdobeStock
Cyfrowa rewolucja zatacza coraz szersze kręgi. Na znaczeniu zyskują urządzenia mobilne i zdalny dostęp do usług – również w ochronie zdrowia.

Ocena funkcjonowania systemu polskiej służby zdrowia nie jest łatwym zadaniem. Z jednej strony mamy niskie wydatki w przeliczeniu na obywatela, deficyt lekarzy, problemy z refundacją leków i horrendalne kolejki do publicznej służby zdrowia. Z drugiej strony trzeba przyznać, że polska medycyna jest coraz bardziej nowoczesna (co szczególnie widać w sektorze prywatnym), a postępująca cyfryzacja ułatwia życie pacjentom i lekarzom.

E-usług przybywa

Nieco ponad rok temu w siedleckim Centrum Medyczno-Diagnostycznym ruszył pilotaż e-recept. Prawie 19 tys. lekarzy z blisko 4 tys. placówek i ponad 8 milionów wystawionych e-recept – tak pierwszy rok działania tej usługi podsumowuje Ministerstwo Cyfryzacji. Podkreśla, że e-receptę można mieć już w telefonie. Żeby to zrobić trzeba zainstalować i uruchomić aplikację mObywatel. Korzysta z niej prawie 350 tys. osób.

Legitymowanie się aplikacją mObywatel w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej stało się możliwe dzięki przepisom pakietu e-zdrowie, które obowiązują od 7 września. Jego celem jest przyspieszenie informatyzacji systemu ochrony zdrowia. Rząd przekonuje, że na tych zmianach skorzystają wszyscy. Założenie profilu zaufanego ma być prostsze i tym samym więcej osób uzyska dostęp do e-usług, w tym do internetowego konta pacjenta. Uprawnienia do potwierdzania profilu zyskają lekarze, pielęgniarki i położne podstawowej opieki zdrowotnej.

Zauważalnym skutkiem tych zmian powinna być rosnąca liczba punktów potwierdzających profil zaufany. Nowe powstaną w przychodniach lekarskich. Obecnie w całej Polsce działa ponad 1500 takich miejsc. Profil zaufany to jedyny sposób zalogowania się do internetowego konta pacjenta. Ono z kolei jest aplikacją, w której możemy znaleźć e-recepty, historię leczenia, e-skierowania i inne usługi związane ze zdrowiem.

Obecnie z profilu zaufanego korzysta ponad 4,2 mln Polaków. Liczba ta rośnie, ale wolniej niż prognozował resort cyfryzacji.

– Założyliśmy, że do końca roku będzie 10 mln posiadaczy profilu zaufanego. To bardzo ambitne i raczej wydaje się poza zasięgiem. Ale celowo chcieliśmy mieć tak wysoko ustawiony i wyraźny punkt odniesienia – mówił w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą" Marek Zagórski, minister cyfryzacji. Podkreślał, że poziom cyfryzacji znacznie wzrośnie, gdy będą do niego dołączały kolejne usługi, również z zakresu e-zdrowia, takie jak e-zwolnienia, e-recepty czy w przyszłości e-rejestracja.

– Naszym sprzymierzeńcem jest nie tylko rozwój technologii, ale też demografia. W naturalny sposób młodzi ludzie, którzy wychowali się już w erze dostępu do sieci i nie wyobrażają sobie świata bez niej mają w jej wykorzystaniu mniej obaw. Obecnie część usług realizowana jest równolegle cyfrowo i papierowo, ale kierunek jest tylko jeden – podkreślał minister. Jego zdaniem dobrze pokazuje to przykład e-zwolnień. Gdy można było je wystawiać w formie papierowej lub cyfrowej, z tej ostatniej korzystało tylko 2 proc. osób. Pojawiało się wiele obaw.

– Teraz, gdy e-zwolnienia są już normą, wszyscy je sobie chwalą. Bo to po prostu wygodne i działa – podkreślał Zagórski.

Bez cyfryzacji ani rusz

Na tle Europy wypadamy bardzo słabo pod względem liczby lekarzy przypadających na tysiąc mieszkańców. Cyfryzacja nie zwiększy tej liczby, ale może poprawić efektywność wykorzystania czasu, jakim dysponują lekarze. Tak, aby nie dominowała „papierologia", ale rozmowa z pacjentem i diagnostyka. Szacuje się, że obecnie pracownicy medyczni spędzają na poszukiwaniu informacji w dokumentacji pacjentów aż 52 minuty dziennie. Z kolei aż 30 proc. kolejnych wizyt w gabinetach lekarskich służy jedynie odnowieniu posiadanej już przez pacjentów recepty.

Na Zachodzie cyfryzacja medycyny jest na bardziej zaawansowanym etapie.

– Wprowadzone u nas nie tak dawno e-recepty i e-zwolnienia w Norwegii nie są już nowością. Z kolei w angielskiej służbie zdrowia rejestrację telefoniczną do lekarza rodzinnego zastępuje się rejestracją poprzez aplikację mobilną – mówi Wojciech Olszyński, prezes firmy Intec Medical. Dodaje, że o ile sektor publicznej opieki zdrowotnej wchodzi w Polsce dopiero w erę transformacji cyfrowej, to placówki komercyjne oraz firmy z branży „m-zdrowia" już teraz proponują produkty i usługi z zakresu telemedycyny.

Estonia drogowskazem dla innych krajów

Aż 92 proc. naszych rodaków uważa, że medycyna jest obszarem, w którym powinno się korzystać z nowych technologii – wynika z raportu Fundacji Digital Poland. Ponad 70 proc. ankietowanych zgodziłoby się na udostępnianie swoich danych w celu opracowania nowych leków i terapii, ale tylko niewiele ponad jedna trzecia byłaby skłonna poddać się operacji, którą zamiast chirurga wykonywałby robot. Świadomość technologiczna Polaków będzie rosła wraz ze stopniem cyfryzacji służby zdrowia. Widać na tym polu postępy, ale nadal mamy dużo do zrobienia. Średnio połowa lekarzy w Unii Europejskiej korzysta już z e-recept. W Szwecji ten odsetek wynosi 100 proc., a w Finlandii, Danii, Słowenii, Chorwacji, Estonii i na Litwie ponad 90 proc. W Polsce mniej niż 10 proc. Wspomniana Estonia jest przykładem kraju o największym poziomie cyfryzacji ochrony zdrowia w UE: 49 proc. obywateli korzysta online z usług opieki medycznej, 96 proc. lekarzy wystawia e-recepty, a 99 proc. danych medycznych oraz recept ma już postać cyfrową. Dla porównania: z usług służby zdrowia świadczonych przez internet skorzystało zaledwie 14 proc. Polaków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA