fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

Prokurator Barbara K. odpowie karnie za Amber Gold

Fotorzepa, Robert Gardziński
Zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień ma usłyszeć gdańska prokurator od sprawy Amber Gold. Najpierw musi jednak wyrazić na to zgodę sąd dyscyplinarny.

Prokurator Barbara K. w latach 2009-12 prowadziła postępowania w sprawie działalności spółki Amber Gold. Wszystkie umorzyła. W ocenie Prokuratury Okręgowej w Legnicy zaniedbania prokurator K. pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności przez właścicieli Amber Gold. „Gdyby prowadzone przez nią w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz postępowanie było prawidłowe, dużo wcześniej doszłoby do ujawnienia przestępczych mechanizmów w działalności spółki, a liczba pokrzywdzonych przez Amber Gold osób byłaby znacznie mniejsza” - tłumaczą legniccy śledczy.

Barbara K. jest dziś prokuratorem w stanie spoczynku z powodów zdrowotnych. Kiedy w grudniu 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego złożyła doniesienie przeciwko Amber Gold o tym, że spółka bez zezwolenia gromadzi pieniądze klientów i jest parabankiem poza wszelką kontrolą, sprawę dostała do prowadzenia prok. Kijanko z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz.

Po trzech tygodniach odmówiła wszczęcia śledztwa, a kiedy KNF odwołał się od tej decyzji – umarza śledztwo w trzy miesiące ze względu na „brak znamion przestępstwa”.

Za każdym razem KNP składa zażalenia na jej decyzje, sąd je uwzględnia i każe śledztwo prowadzić, a na decyzjach pani prokurator nie zostawia suchej nitki. Sąd twierdzi, że umorzenie jest przedwczesne, i wskazuje co trzeba wykonać by móc ocenić, czy Amber Gold W tym m.in. ustalić źródła finansowania prowadzonej przez spółkę działalności.
Umarzając śledztwo prok. K. w decyzji określa stwierdzenia KNF jako są „ogólnikowe i nie poparte żadnymi dowodami”.

Zarzutów wobec prok. K. jest znacznie więcej m.in. zlekceważyła informacje KNF, że spółka ma zakaz prowadzenia działalności w postaci składowania złota, które miało być gwarancją pokrycia zobowiązań wobec klientów, jak też fakt, że prezesowi Amber Gold Marcinowi P. były stawiane zarzuty karne. Ponadto nie podjęła działań zmierzających do weryfikacji wiarygodności zeznań złożonych przez Marcina P. Wydała też pełnomocnikowi Amber Gold mec. Łukaszowi Daszucie kopii dokumentów z  akt postępowania, mimo że nie był jego stroną, co mogło przyczynić się do utraty  dowodów i utrudnić postępowanie.
Przesłuchiwana niedawno przed sejmową komisją ds. afery Amber Gold nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego w „złotym interesie” nie widziała oszustwa.

Grozi jej do trzech lat więzienia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA