fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Adwokat za bardzo ufał sędziemu. Dostał naganę

Fotorzepa, Jakub Dobrzyski
Nieoficjalne ustalenia między pełnomocnikiem a sędzią skończyły się dla prawnika dyscyplinarką.

Grzegorz G. w 2017 r. przyjął sprawę o podział majątku dorobkowego tydzień przed rozprawą. Z klientką uzgodnił, że ze względu na częściową kolizję terminów z części rozprawy będzie musiał wyjść. Kobieta się zgodziła. Tuż przed rozprawą Grzegorz G. porozmawiał z sędzią prowadzącą postępowanie. Była jego koleżanką z aplikacji. Ustalili, że gdy opuści on salę, nie dojdzie do zakończenia sprawy, lecz zostanie ona odroczona. Stało się jednak inaczej.

Mimo nieformalnego porozumienia sprawa zakończyła się na rozprawie. Dla klientki Grzegorza G. zapadło niekorzystne orzeczenie, od którego ten nie złożył odwołania ze względu na mylne przeświadczenie o odroczeniu rozprawy.

Klientka postanowiła zainteresować sprawą pion dyscyplinarny lubelskich adwokatów. Grzegorz G. otrzymał karę upomnienia. Wyższy Sąd Dyscyplinarny uznał, że nagana będzie bardziej adekwatna.

Z rozstrzygnięciem tym nie zgodził się ukarany. Przed Sądem Najwyższym dowodził, że jego sprawę rozpoznano pobieżnie. W jego ocenie sądy dyscyplinarne powinny odpowiedzieć na pytanie, na ile adwokat ma wierzyć w informacje uzyskane od klienta. W ten sposób nawiązał do SMS-a otrzymanego od klientki po rozprawie. Miało być w nim napisane, że rozprawa została odroczona. Prawnik podkreślał, że miał zgodę klientki na opuszczenie sali. Nie pomogło mu to.

– Kasacja złożona przez obrońcę obwinionego była bezzasadna – wskazał Konrad Wytrykowski, sędzia sprawozdawca. Podkreślił, że nikt nie zarzucał mecenasowi, iż opuścił salę. – Obowiązkiem adwokata jest to, by ustalić, co się stało na sali rozpraw podczas jego nieobecności. Nieformalne ustalenia z sędzią nie mogą mieć znaczenia – zaznaczył sędzia.

SN zwrócił dodatkowo uwagę, że aplikantka prawnika dzwoniła do sądu i uzyskała informację, że zapadło orzeczenie. Sędzia sprawozdawca zauważył również, że przytoczony SMS od klientki – mający informować o odroczeniu - zakończony był znakiem zapytania.

– Trudno na takim SMS-ie opierać się w sposób pewny i nie sprawdzać, co się naprawdę wydarzyło na sprawie. Po to adwokat bierze od swojego klienta pieniądze, by wykonywać swoje obowiązki. A tutaj obwiniony obowiązkom uchybił – stwierdził sędzia Wytrykowaki.

Sygnatura akt: II DSI 27/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA