Niebawem kończy się pani kadencja jako I prezesa SN. Jeszcze w lutym zgromadzenie ogólne sędziów SN może wybrać kandydatów, spośród których prezydent powoła I prezesa SN. Czy będzie pani się ubiegać o reelekcję?
Podjęłam już decyzję. Nie będę ubiegać się o kolejną kadencję na stanowisku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, chyba że wystąpią jakieś nadzwyczajne okoliczności.
Dlaczego?
Od dawna powtarzam, że jestem gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. No i taka potrzeba właśnie nadeszła. Przede wszystkim premier nie wywiązuje się ze swoich obowiązków i nie udziela kontrasygnaty pod decyzjami prezydenta dotyczącymi wymiaru sprawiedliwości. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Sądzie Najwyższym. Gdybym kandydowała na stanowisko I prezesa SN, to prezydent musiałby wyznaczyć osobę do prowadzenia zgromadzenia ogólnego sędziów SN, na którym wybrani zostaną kandydaci.
Od dawna powtarzam, że jestem gotowa zrezygnować ze swojej funkcji, jeśli będzie taka potrzeba. No i taka potrzeba właśnie nadeszła.
A to, zgodnie z utartą praktyką, wymaga kontrasygnaty, której premier zapewne nie udzieli. Chcę zatem uniknąć chaosu i wykorzystywania tej sytuacji przez polityków. Poza tym są jeszcze pewne prywatne, rodzinne okoliczności, które skłaniają mnie do rezygnacji z ubiegania się o kolejną kadencję. Uważam też, że na czele Sądu Najwyższego potrzebna jest nowa osoba, świeża krew.
Kto jest tą osobą?
O tym zdecyduje zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego. Jest wielu godnych kandydatów wśród sędziów SN. Ja też mam swojego faworyta, ale dopóki nie wyrazi zgody podczas zgromadzenia na kandydowanie, nie chciałabym ujawniać jego nazwiska. Nietrudno natomiast się domyślić, że jest to sędzia, który zagwarantuje kontynuację mojej – umiarkowanej, nieagresywnej, ale też niesłużalczej – polityki.
(...)
Złożyła pani skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wymogu kontrasygnaty premiera. Jeśli TK rozstrzygnie tę sprawę szybko, to umożliwi to pani bezproblemowy start w wyborach na I prezesa SN. Pani kandydować jednak nie zamierza.
Połowa świata prawniczego uważa, że tę skargę wniosłam dla siebie, ale to nieprawda. Skłoniło mnie do tego działanie premiera, który odmawia udzielania kontrasygnaty w niezwykle istotnych sprawach, jak chociażby: wybór I prezesa SN, wybór prezesów Izb SN – z tego powodu Izba Pracy nie ma prezesa od kilkunastu miesięcy, wskazywanie przez prezydenta sędziów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej i najważniejsza sprawa – powoływanie asesorów. W tym ostatnim wypadku nie zgadzam się ze stanowiskiem, że powołanie asesora, który podobnie jak sędzia sprawuje wymiar sprawiedliwości, wymaga kontrasygnaty premiera. Mam nadzieję, że mój wniosek do TK rozwiąże te problemy. Nie żyjemy jednak w normalnych czasach, więc nie jestem tego pewna.
Całą rozmowę z pierwsza prezes Sądu Najwyższego opublikujemy w poniedziałek 16 lutego na rp.pl i w „Rzeczpospolitej”
Czytaj więcej
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego wymóg kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów w obszarze...
Czytaj więcej
Kontrowersyjny obowiązek odśnieżania publicznych chodników przez właścicieli przylegających do nich nieruchomości może zniknąć. Jak ustaliła „Rzecz...