Mimo planów, zapowiedzi i deklarowanych wysiłków rządzących polskie sądy działają w wyjątkowo wolnym tempie. Prawnicy otwarcie mówią już o zapaści funkcjonowania polskiego sądownictwa. Na wyroki czekamy średnio o miesiąc dłużej niż w 2024 r. i blisko pół roku dłużej niż w 2011 r. Są też kategorie spraw, jak choćby sprawy upadłościowe, w których postępowania, i to tylko w pierwszej instancji, trwają średnio ponad cztery lata. Za tę opieszałość płaci Skarb Państwa, czyli obywatele i to niemało.

Czytaj więcej

Miało być szybciej, a jest wolniej. Ile czekało się na wyrok sądu w 2025 r.

Coraz mniej skarg na przewlekłość postępowania, ale rekompensaty wyższe. Już ponad 80 milionów zł za zbyt wolną pracę sądów

Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2025 r. za przewlekłość postępowań zasądzono łącznie 7 mln 586 tys. zł odszkodowań. To suma rekordowa. Rok wcześniej rekompensaty z tego tytułu wyniosły 6,9 mln zł, przed dwoma laty było to 6,3 mln zł, a w 2010 r. – 2,9 mln zł. Oznacza to, że przez ostatnie 15 lat odszkodowania wypłacane rocznie za opieszałość sądów wzrosły o blisko 5 mln zł. W tym czasie z kieszeni podatnika wypłacono łącznie 82,4 mln zł za zbyt wolną pracę Temidy.

Wzrosły też nieznacznie średnie sumy zasądzanych odszkodowań. W 2025 r. obywatel mógł liczyć na średnio 3584 zł za zbyt długie oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy, a rok wcześniej było to 3380 zł. To stawka raczej niewielka, w dolnych ustawowych granicach odszkodowania. Zgodnie bowiem z obowiązującą ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki sąd może z powodu przewlekłości przyznać na rzecz strony maksymalnie 20 tys. zł.

Choć procesy w sądach toczą się coraz wolniej, to liczba składanych skarg na opieszałość postępowań nadal utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. W ubiegłym roku do sądów wpłynęły 9664 skargi na przewlekłość postępowania, rok wcześniej było to 9495 skarg, a w 2015 r. ponad 18 tys. Rekordowa liczba ponad 20 tys. skarg trafiła do sądów w 2019 r. Od tego czasu Polacy coraz rzadziej skarżą się na opieszałość sądów. Co istotne, rośnie jednak skuteczność tych skarg. Przed dekadą uwzględniono jedynie 9 proc. z nich, w 2019 r. było to 10 proc., a w ubiegłym roku skuteczne okazało się ponad 22 proc. z nich. Oznacza to, że sądy uwzględniają już niemal co czwartą skargę na przewlekłość.

Kryzys wokół tzw. neosędziów motorem przewlekłości postępowań sądowych. Braki kadrowe w sądach hamują procesy sądowe

Czytaj więcej

Sądy coraz wolniejsze, a Polacy nie skarżą przewlekłości. Co jest powodem?

Wzrost łącznej sumy rekompensat wypłacanych za przewlekłość postępowania nie cieszy adwokata dr. Michała Zacharskiego. – Niestety przewlekłość postępowania uwarunkowana jest w dużej mierze problemami organizacyjnymi wynikającymi z utrzymujących się problemów ustrojowych. Mam na myśli kryzys sądownictwa związany z kwestionowanym statusem sporej części sędziów i brakami kadrowymi. Trudno zatem cieszyć się, że strony mają faktyczne podstawy do składania skutecznych skarg na przewlekłość. Wolałbym, aby nie było ani przewlekłości, ani tym samym podstaw do skargi. Pozytywnie oceniam jednak to, że obywatele mają możliwość dochodzenia rekompensaty, gdy naruszane jest ich konstytucyjne prawo do sądu – mówi mec. Zacharski.

Jego zdaniem utrzymujący się od lat kryzys ustrojowy w wymiarze sprawiedliwości może wpływać też na większą skuteczność skarg na przewlekłość postępowania. – Najprawdopodobniej duża część sędziów jest świadoma, że kryzys sądownictwa i związane z tym opóźnienia w prowadzeniu postępowań prowadzą do rzeczywistej przewlekłości w ogromnej skali. W konsekwencji skargi są częściej uwzględniane – mówi prawnik.

82,4 mln zł

- taką łączną kwotę odszkodowań za przewlekłość postępowania zasądziły polskie sądy od 2010 r.

Według sędziego Pawła Dobosza z Sądu Okręgowego w Warszawie przyczyną częstszego uwzględniania skarg na przewlekłość postępowania przez sądy może być ugruntowana linia orzecznicza. – Innym powodem wysokiej skuteczności skarg może być tzw. kryzys praworządności. Wedle rządzących KRS nie spełnia standardów konstytucyjnych, nie są ogłaszane nowe konkursy sędziowskie, co powoduje braki kadrowe w sądach i stąd zjawisko przewlekłości postępowań się nasila. W sprawach karnych na tok postępowania poważnie oddziałuje też fakt uchylania wyroków z uwagi na kwestionowany status sędziego. Pełnomocnicy mogą wskazywać na to w swoich skargach, które – jak wynika ze statystyk – są częściej uwzględniane – wyjaśnia sędzia Dobosz.

Przewlekłość postępowań sądowych to problem systemowy. Strony nie chcą konfliktu z sądem

Mec. Zacharski zwraca też uwagę, że w wielu przypadkach skarga na przewlekłość postępowania oznacza wejście na kurs kolizyjny z sądem. – Podejrzewam, że są pełnomocnicy, którzy, rozumiejąc że przyczyna przewlekłości w konkretnej sprawie ma charakter systemowy, a nie leży po stronie sędziego, nie decydują się na zarekomendowanie skarżenia tempa toku postępowania. W wielu wypadkach sędziowie, choć chcą, to nie mogą zaradzić powolnemu prowadzeniu procesu z uwagi choćby na braki kadrowe w sądach – wskazuje adwokat.

Dodaje przy tym, że w sprawach, które prowadzi, nie składa zbyt wielu skarg na przewlekłość postępowań. Jak tłumaczy, powody tych decyzji są różne: od obaw klientów o wejście w konflikt z sądem, po troskę o rzetelne i pełne przeprowadzenie przez sąd wszystkich czynności.

Kiedy możemy mówić o rzeczywistej przewlekłości postępowania, która mogłaby być podstawą do skutecznej skargi? Sędzia Dobosz tłumaczy, że skarga z dużym prawdopodobieństwem zostanie uwzględniona, jeżeli od wniesienia sprawy do sądu do zarządzenia rozprawy upłynie więcej niż rok. – Jeżeli już rozpoczął się proces i toczy się postępowanie dowodowe, to bezczynność będąca podstawą skutecznej skargi na przewlekłość może polegać na tym, że sąd odracza rozprawy na odległe terminy i prowadzi jakieś znikome czynności dowodowe podczas tych rozpraw. Oczywiście każdy taki przypadek należy oceniać indywidualnie z uwzględnieniem m.in. złożoności sprawy – mówi warszawski sędzia.

Czytaj więcej

Czy sędziowie mogą pracować lepiej i szybciej? Adwokaci: tak