W rozmowie z „Onet Rano” lekarz ocenił, że przypadek warszawskiego medyka jest anomalią, która wymaga wyjaśnienia, ale nie powinien prowadzić do rozwiązań stygmatyzujących całe środowisko.

Najostrzejsza krytyka dotyczyła pomysłu ujawniania zarobków lekarzy. – Są doraźne rozwiązania w związku z tym, niekoniecznie PESEL–pensje, bo to jest bardzo zły pomysł premiera. Będziemy jednymi z nielicznych, którzy będą wskazywani palcem, ile zarabiamy, tymczasem inni zarabiają dużo więcej. Nie jesteśmy Szwecją i Norwegią, gdzie wszyscy mogą wiedzieć o pensjach wszystkich – mówił dr Sutkowski.

Jego zdaniem problem nie sprowadza się do pojedynczych wynagrodzeń, lecz do konstrukcji całego systemu ochrony zdrowia, który od lat pozostaje niewydolny i podatny na nadużycia.

Czytaj więcej

Lekarze ujawniają, ile chcą zarabiać. „Poniżej 220 zł za godzinę nie schodzę”

Dr Sutkowski: problem istnieje, ale dotyczy niewielkiej grupy

Prezes Stowarzyszenia Kolegium Lekarzy Rodzinnych podkreślił, że przypadki bardzo wysokich zarobków wśród lekarzy stanowią margines całego środowiska.

– Według danych Naczelnej Rady Lekarskiej przypadków takich osób, które zarabiają powyżej 100 tys. zł miesięcznie, jest 600. To jest 0,37 proc. Nie ma naszej akceptacji na takie sytuacje, nie ma akceptacji na cały ten kontekst, który jest wokół tego przypadku – mówił. Dodał, że wokół sprawy Dawida Kacprzyka pojawiają się także pytania dotyczące nepotyzmu i innych nieprawidłowości, które powinny zostać szczegółowo wyjaśnione.

Dr Sutkowski przekonywał, że organizacje lekarskie od lat proponują rozwiązania mające ograniczyć patologie w systemie ochrony zdrowia. – To jest anomalia, to jest nieprawidłowość, to trochę wynika z systemu oczywiście. Ten system trzeba zmienić. Natomiast trzeba to zrobić, a nie o tym mówić. Mówimy o tym już bardzo długo, w polityce zdrowotnej nic się natomiast nie dzieje – stwierdził.

Czytaj więcej

„Rzecz w tym”: Milionowe zarobki w szpitalu. Czy klasa średnia traci cierpliwość?

Jego zdaniem kolejne rządy ignorowały głos ekspertów. – Rząd nas rzeczywiście nie słucha. I to nie tylko ten rząd. Rządzący nie słuchają ekspertów. Dla środowiska jest to oczywiste. My jesteśmy w większości poukładani w środowisku i wiemy, jak to wszystko zrobić. Mamy bardzo konkretną ofertę – podkreślił.

„Cwaniactwo i niechlujstwo”. Mocne słowa o sprawie Kacprzyka

Komentując zarzuty wobec lekarza ze Szpitala Południowego, dr Sutkowski nie krył krytycyzmu. – To jest wykorzystanie systemu, to jest zapewne cwaniactwo, niechlujstwo. Zarządzających także, ale to jest wina tej konkretnej osoby. Czy takich osób jest więcej? Nie wiem. Ale wykorzystanie systemu też występuje – ocenił. Jednocześnie zaznaczył, że ograniczenie debaty wyłącznie do jednego przypadku nie rozwiąże problemów systemowych.

– Na tym przypadku nie możemy skończyć, bo jeśli na nim skończymy, to tak jakbyśmy nic nie zrobili dalej – powiedział.

Sprawa Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w Szpitalu Południowym

Według doniesień medialnych Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także były radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Opinię publiczną oburzyła również informacja, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Kacprzyk zrezygnował w poniedziałek z członkostwa w KO, a w czwartek – z funkcji radnego dzielnicy Ursus. Złożył też wniosek o zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk nie jest już radnym. Oddaje szpitalowi 500 tys. złotych

Kacprzyk zwrócił szpitalowi pół miliona złotych. Z informacji ratusza wynika, że od 15 czerwca lekarz skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r..