Dr Wright zmarł w wyniku zawału pnia mózgu, krwawienia do mózgu i zakrzepicy wywołanej podaniem szczepionki na COVID-19 brytyjsko-szwedzkiego koncernu AstraZeneca - wykazało dochodzenie koronera.
32-latek znajdował się w pierwszej grupie Brytyjczyków, którzy zostali zaszczepieni. Zmarł 10 dni po podaniu mu szczepionki.
Czytaj więcej
Oficjalnie covid w Polsce przeszło ponad 6 milionów osób. Najprawdopodobniej jest ich dużo więcej. Co trzecia z nich ma dolegliwości ciągnące się m...
Koroner Andrew Harris stwierdził, że przypadek dr. Wrighta był "wyjątkowy i tragiczny", ale zaznaczył, że wnioski dochodzenia nie wskazują na winę koncernu AstraZeneca.
Brytyjska Agencja Regulacyjnej ds. Leków i Opieki Zdrowotnej (MHRA) bada obecnie niewielką liczbę osób, które doznały ostrej reakcji na szczepienie przeciw COVID-19, by ustalić przyczyny takiej reakcji. Jak dotąd jednak rząd nie podjął żadnych decyzji na podstawie wyników tego dochodzenia.
Dochodzenie ws. Wrighta wykazało, że mężczyzna 25 stycznia obudził się z silnym bólem głowy. Potem zaczął odczuwać drętwienie. W związku ze stanem zdrowia pojechał na oddział ratunkowy szpitala w hrabstwie Kent, gdzie badanie wykazało gwałtowny wzrost ciśnienia u 32-latka i zakrzepicę.
Eksperci medyczni nie byli świadomi skutków ubocznych podania szczepionki w momencie, gdy przyjął ją Wright, ponieważ szczepionka była wówczas na bardzo wczesnym etapie wprowadzania
O 6:39 trafił do szpitala, gdzie jego stan gwałtownie się pogorszył, ale ze względu na rozległość krwotoku wewnętrznego i bardzo niski poziom płytek krwi uznano, że operacja jest niemożliwa.
Wdowa po lekarzu, Charlotte, rozważa obecnie kroki prawne przeciwko koncernowi AstraZeneca i brytyjskiemu rządowi.
Kobieta wspomina mężczyznę jako "najbardziej niezwykłego męża" i dobrego ojca ich synów. Przyznaje, że czuje ulgę mając jasność co do przyczyn jego śmierci.
Eksperci medyczni zeznali przed sądem, że lekarze nie mogli uratować Wrighta. Francesco Vergani, neurochirurg tłumaczył, że poziom płytek krwi uniemożliwiał prowadzenie operacji, ponieważ pacjent w jej trakcie wykrwawiłby się.
Dr Mark Howard, patolog i lekarz sądowy tłumaczył, że eksperci medyczni nie byli świadomi skutków ubocznych podania szczepionki w momencie, gdy przyjął ją Wright, ponieważ szczepionka była wówczas na bardzo wczesnym etapie wprowadzania. Nawet jednak na późniejszych etapach nie sposób było przewidzieć wystąpienia "rzadkich i niezamierzonych efektów ubocznych".
- Stephen był bardzo sprawny, młody i zdrowy w styczniu 2021 roku. To prawdziwie tragiczne i bardzo rzadkie powikłanie, wykonanego w dobrej wierze szczepienia. Nie sposób w pełni zrozumieć, dlaczego to się stało. To idiosynkratyczna (wrodzona nadwrażliwość na pewne substancje - red.) reakcja. To zdarza się w przypadku bardzo małej liczby osób - podkreślił Howard.
Rzecznik AstraZeneca przyznał, że koncern jest bardzo zasmucony śmiercią Wrighta i przekazuje najgłębsze wyrazy współczucia rodzinie z powodu jej straty. Zapewnił też, że bezpieczeństwo pacjentów jest priorytetem dla koncernu.