Prof. dr hab. Konrad Rejdak, kierownik Kliniki Neurologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 i lider projekt badawczego „Zastosowanie amantadyny w zapobieganiu progresji i leczeniu objawów COVID-19 u pacjentów zarażonych wirusem SARS-COV-2” zaprezentował dwa dni temu wstępne wyniki prowadzonego badania. Jego uczestnikami ą pacjenci zakażeni koronawirusem i obarczeni czynnikami ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 (chodzi o wiek i choroby współistniejące). Nie później niż pięć dniu po potwierdzeniu badaniem laboratoryjnym infekcji do standardowej opieki medycznej dodawana była amantadyna lub placebo w grupie kontrolnej.
Zaznaczając, że „spośród około 500 pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2 i objętych wczesną opieką medyczną w 7 ośrodkach klinicznych (aktywna rekrutacja), do badania włączono i poddano randomizacji 110 pacjentów”, autorzy badania podają, że „w większości pacjentów w obu grupach zaobserwowano łagodny przebieg choroby”. - Nasze wstępne wyniki badań wczesnej interwencji z zastosowaniem amantadyny są interesujące i wskazują na trend w kierunku skuteczności leku u pacjentów włączonych do badania w ciągu pięciu dni od potwierdzenia zakażenia przy braku istotnych działań niepożądanych - skomentował prof. Rejdak.
Właściwiej byłoby stwierdzić, że w chwili obecnej brak jest dowodów przemawiających za skutecznością amantadyny
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, cytowana przez medonet, zwróciłą uwagę, że „prof. Rejdak przedstawił wyniki analizy połówkowej obejmującej 93 pacjentów dwu grup, z których jedna otrzymywała amantadynę, druga – placebo”. - W 15. dniu badania klinicznego u 62 proc. pacjentów otrzymujących amantadynę stwierdzono brak objawów chorobowych, podczas gdy wśród osób otrzymujących placebo odsetek ten wynosił 52 proc. Na tej podstawie wysnuto wniosek o istnieniu trendu w kierunku skuteczności amantadyny. Jednak różnica w szybszym powrocie do zdrowia pomiędzy pacjentami otrzymującymi amantadynę lub placebo jest niewielka i wynosi zaledwie 10 proc. – zauważyła.
Zdaniem lubelskiej wirusolog „zamiast mówić o trendzie, co wzbudza uzasadnione nadzieje społeczeństwa, właściwiej byłoby stwierdzić, że w chwili obecnej brak jest dowodów przemawiających za skutecznością amantadyny w leczeniu wczesnej postaci COVID-19, tym bardziej że przedstawiono tylko wyniki połówkowe”.
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska podkreśliła, że w analizie bezpieczeństwa odnotowano 41 zgłoszeń efektów niepożądanych (17 w grupie otrzymującej amantadynę i 24 w grupie otrzymującej placebo). – Ponieważ zakończenie badań planowane jest na 31 marca 2022 r., to w sprawie bezpieczeństwa dalszego kontynuowania badań powinien się raczej wypowiedzieć komitet monitorujący dane (DMC - Data Monitoring Committee) a nie główny badacz. Podobnie, nie informuje się nikogo (nie tylko głównego badacza) o „pozytywnych trendach” - powiedziała, dodając, że „czy lek jest bezpieczny i skuteczny, dowiemy się dopiero po zakończeniu badania klinicznego”.
Czytaj więcej
„Stwierdzono trend w kierunku skuteczności amantadyny” w zapobieganiu progresji COVID-19 - piszą autorzy badania, prowadzonego pod kierownictwem pr...
- Obecnie brak jest dowodów przemawiających za skutecznością amantadyny w leczeniu wczesnej postaci COVID-19. Przedostające się do prasy komunikaty o wstępnych wynikach, sugerujących działanie pozytywne amantadyny (nawet jako trend) są niestety szkodliwe. Rozbudzają nadzieje i skutkują tym, że ludzie leczą się na własną rękę nieprzebadanym preparatem - podsumowała prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.