O epidemii na krańcu świata informuje gazeta „Le Soir”. Według jej relacji wszyscy pracownicy stacji zostali zaszczepieni co najmniej dwiema dawkami szczepionki na Covid-19.

Pierwszy trzy przypadki zakażeń wykryto 13 grudnia. Chociaż cała trójka została ewakuowana 23 grudnia, wirus rozprzestrzenił się po całej stacji. Według ostatnich informacji zakażonych jest już co najmniej 16 z 25 pracowników.

W placówce są dwaj lekarze oraz sprzęt do leczenia Covid-19. Stacja ma też możliwość analizy testów PCR.

fot. antarcticstation.org/ mat.pras.

Według „Le Soir” stacja została zamknięta do czasu, aż spadnie liczba zakażonych. Według wirusologa, z którym przypadki z Antarktydy były konsultowane, epidemię prawdopodobnie wywołał wariant Omikron, ponieważ jest to dominujący szczep w RPA, a to z tego kraju naukowcy udają się na stację.

Do wybuchu epidemii doszło pomimo bardzo surowych ostrzeżeń sanitarnych, obowiązujących w drodze na Antarktydę. Naukowcy przebywający na stacji musieli przejść test PCR w Belgii na dwie godziny przed wyjazdem do RPA, a następnie kolejny test PCR pięć dni po przybyciu do Kapsztadu. Dodatkowo obowiązywała ich 10-dniowa kwarantanna. Kolejne dwa testy przeprowadzane były tuż przed wyjazdem z RPA i pięć dni po przybyciu na Antarktydę.

Epidemia nie wpłynęła znacząco na pracę na stacji - zastrzegają naukowcy. Zakażonym zaoferowano możliwość odlotu samolotem rozkładowym 12 stycznia, ale nikt nie chce z tego rozwiązania korzystać. „Wszyscy wyrazili chęć pozostania i kontynuowania pracy” - donosi „Le Soir”.

fot. antarcticstation.org/ mat.pras.

Antarktyda była ostatnim kontynentem wolnym od koronawirusa - do grudnia 2020 r., kiedy to potwierdzono zakażenia u pracowników w chilijskiej bazie Bernardo O'Higgins i wiosce Las Estrellas.