„Samorząd Od.Nova" – z takim hasłem zmierza pan do wyborów na dziekana wrocławskiej OIRP. Co się stało, że radcowie muszą zaczynać od początku?

Chodzi o proces odnawiania. Zachowując podstawy, istotę samorządu, chcemy zmienić elementy niedostosowane do współczesności.

Czyli co?

Na przykład zmodyfikować zasady doskonalenia zawodowego. To na władzach lokalnych spoczywa obowiązek działania, aby poziom kształcenia stale wzrastał. Pandemia koronawirusa spowodowała, że zainteresowanie samodoskonaleniem wśród radców jeszcze wzrosło. Coraz więcej osób chce się szkolić bardziej specjalistycznie. Same szkolenia ze zmian w procedurze cywilnej i karnej czy zamówień publicznych to dla nich za mało. Dla takich radców chciałbym stworzyć nową ofertę szkoleń.

Czytaj także:

Monika Całkiewicz została Dziekanem Rady OIRP w Warszawie

„W celu promowania wysokich standardów i podnoszenia zaufania do samorządu zwiększymy transparentność jego funkcjonowania" – tak brzmi punkt z pana programu. To w jakich miejscach dziś tej transparentności w samorządzie brakuje?

Nasz samorząd jest transparentny. Przedstawia cały wachlarz informacji, o które się go prosi. Ja uważam, że należy pójść o krok dalej i wszystkie te elementy udostępnić również w internecie – bez konieczności składania wniosków o ich przedstawienie. Dziś nie są powszechnie dostępne informacje o uchwałach ws. ryczałtowych wynagrodzeń czy sposobu przydzielania spraw z urzędu. Nie ma przeciwwskazań, by je ujawnić. Ten przykład pokazuje, do czego chcę dojść: do zmiany stylu prowadzenia samorządu.

I nie będzie pan miał problemu z ujawnieniem informacji o swoich zarobkach jako dziekan?

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Oczywiście, że nie. Jestem za tym, aby tego rodzaju informacje były dostępne. Dotąd nie było jednak takiego zwyczaju.

Pytanie jednak, czy praca na rzecz samorządu powinna być wykonywania odpłatnie.

Na początku pracy na rzecz samorządu – a trwa ona już ponad 20 lat – uważałem, że powinniśmy pracować dla dobra wspólnego, nie pobierając wynagrodzenia. Nie zdawałem sobie jednak wtedy sprawy z obciążeń administracyjnych i obowiązków, które się z tym wiążą. Dlatego uważam, że wynagrodzenie za pracę w samorządzie jest potrzebne i uzasadnione, bo ogranicza ona istotnie możliwość prowadzenia własnej praktyki. Nie ma tu jednak miejsca na dowolność. Ryczałty powinny być uzasadnione nakładem pracy.

Uważa pan, że osiągnął sukces jako radca prawny?

Moim marzeniem nigdy nie było posiadanie kancelarii zatrudniającej wiele osób – w stylu amerykańskim. Przez lata pracy osiągnąłem stabilizację zawodową, pozyskałem stałych klientów, których zaufaniem niezmiennie się cieszę. I to dla mnie jest najważniejsze. Czuję się spełniony.

A będzie pan lepszym dziekanem od swojej kontrkandydatki, bo...?

Jestem radcą, który potrafi łączyć różne wartości i różne pokolenia. Radcą, który ma doświadczenie w pracy samorządowej, ale także w pracy w kancelarii prawnej. Znam różnego rodzaju środowiska i co ciekawe, to właśnie młodzi radcowie namówili mnie do kandydowania na funkcję dziekana, bo dałem się poznać jako osoba, która zawsze próbuje znaleźć konsensus, nie dopuszcza do konfliktów prowadzących do destrukcji oraz potrafi je rozwiązywać, gdy już wystąpią. Jestem w stanie utrzymać samorząd jako wspólnotę i skutecznie ją pogłębiać. Dlaczego ja, a nie kontrkandydatka? W tak niespokojnych czasach izba wrocławska potrzebuje silnego, stabilnego i otwartego lidera, który ma wizję, a jednocześnie słucha, co mają mu do powiedzenia inni. Kogoś, kto ma odpowiednie doświadczenie i potrafi doprowadzać sprawy do końca. Ludzie wokół uświadomili mnie, że jestem taką osobą. Pragnę służyć naszej wspólnocie i dam z siebie wszystko, by osiągnęła sukces. Dlatego startuję w tych wyborach.