Prawnik usuwa z dokumentu imię i nazwisko klienta. Czy może już go przekazać AI?

Anonimizacja jest bardzo czasochłonna i jako prawnicy musimy bardzo uważać, bo czasami nie wystarczy zakleić imienia i nazwiska. Z kontekstu można wywnioskować, kogo dotyczy sprawa i jako samorząd radcowski bardzo na to wszystkich uczulamy. Ciekawe byłoby zrobienie badań wśród prawników, w samorządach, wśród nas wszystkich: jak to wygląda, czy ludzie faktycznie anonimizują materiały i jak to robią. Mieliśmy szkolenie z Sekurakiem, podczas którego pokazywano, jak anonimizować i jest jasne, że czasami nie wystarczy nałożyć w PDF-ie czarnego paska. To jest bariera wykorzystania wielu funkcji sztucznej inteligencji, narzędzia, które bywa oczywiście bardzo użyteczne.

Które funkcje narzędzi AI są szczególnie przydatne prawnikom?

Z całą pewnością dotyczy to np. streszczeń wyroków, szczególnie obcojęzycznych. To oszczędza ogrom czasu, ponieważ orzeczenia są pisane specyficznym, niestety hermetycznym językiem. Nie jest to więc tylko polski problem. Przebrnięcie przez orzeczenie i tak jest bardzo trudne, więc uważam, że AI jest świetna do podsumowań, tłumaczeń i agregacji danych, a wiadomo, że prawnicy pracują na ich ogromnych ilościach. Tych funkcji jest oczywiście znacznie więcej, bo to jest też porządkowanie danych, podsumowania, przeredagowywanie na prostszy język. To również możliwość przygotowywania pism czy umów, ale oczywiście cały czas pod nadzorem prawnika. To on na końcu wyciąga swoją „magiczną pieczątkę”, za którą kryje się jego odpowiedzialność jako radcy prawnego czy adwokata.

Czytaj więcej

AI na uczelni. Za dobrą pracą studenta może kryć się iluzja kompetencji

Co oznacza rzeczywista kontrola? Wiadomo, że nie jest nią owa pieczątka czy podpis pod pismem przygotowanym przy pomocy AI.

Podczas przygotowywania zasad używania AI „Keeping the Human in the Loop” mieliśmy taką analogię: operator patrzył na wskaźnik, trzymał rękę na dźwigni i zatrzymywał maszynę, kiedy trzeba było to zrobić. Dzisiaj wyniki działania narzędzi AI są bardziej przekonujące i nie da się tak łatwo nacisnąć tej dźwigni i powiedzieć, że kontroluję to i nie puszczam dalej albo wycofuję pismo czy tekst z obiegu.

W bardzo dużym uproszczeniu kontrola samego tekstu polega przede wszystkim na jego przeczytaniu – jakkolwiek trywialnie to brzmi. Mamy zjawisko AI slop i jesteśmy atakowani nadprodukcją tekstów, tracących zresztą na jakości. To pierwsza kontrola, którą powinien przeprowadzić każdy, kto wypuszcza coś z AI, bez względu na dziedzinę. Trzeba przeczytać i sprawdzić źródła, a więc czy istnieją i czy odnoszą się do konkretnych faktów.

Modele językowe rzeczywiście potrafią podsumować dokument np. z pięciu tysięcy znaków do tysiąca, ale czy można użyć takiego streszczenia?

Mam takie przekonanie, że te narzędzia są świetne dla osób, które są ekspertami w danej dziedzinie. Bo wtedy streszczenie jest pod realną kontrolą człowieka, który zna się na opisywanym zagadnieniu. Ekspert bowiem jest w stanie szybko zweryfikować, czy to, co zostało streszczone, jest prawidłowe merytorycznie. Dzięki latom wcześniejszej nauki te pięć tysięcy znaków ma już gdzieś w głowie, a to oznacza, że potrafi sprawdzić ten tysiąc znaków, przyspieszyć sobie pracę i oszczędzić czas, żeby nie wracać do czegoś po raz kolejny.

Wracając do zasad „Keeping the Human in the Loop” co prawnik powinien zgodnie z nimi sprawdzić?

Chciałabym podkreślić zasadę o odpowiedzialności radcy prawnego, czyli tego, że technologia może wspierać pracę prawnika, ale nie może go zastąpić. Myślę, że pierwszym poziomem weryfikacji jest zrozumienie narzędzia, którego się używa, także jego przeznaczenia, ograniczeń i sytuacji, w których może generować błędne lub niepełne wyniki. Bo narzędzia AI są różne i każde z nich może być przydatne do czegoś innego. Rekomendujemy radcom, żeby poświęcili chwilę na jego wybór. Nie wspominam już o kwestiach bezpieczeństwa, które są w naszej pracy kluczowe.

Czytaj więcej

Leszek Kieliszewski: AI zrewolucjonizuje i zredukuje prawników

Drugi poziom to merytoryka, czyli weryfikacja poprawności prawnej, kompletności i aktualności, a także sprawdzenie źródeł, bo trzeba dokładnie sprawdzić, po pierwsze, czy rzeczywiście istnieją, czy są aktualne i odpowiednio przywołane. To w naszej opinii co najmniej trzy poziomy weryfikacji, które rekomendujemy radcom prawnym. Punktem wyjścia jest jednak zrozumienie narzędzia.

Czy w pani ocenie potrzebne są jakieś zmiany w prawie dotyczące używania AI czy raczej Europa przeregulowała już ten obszar?

Nasz samorząd jest za innowacjami, ale ich wprowadzanie nie może odbywać się kosztem praw podstawowych. Podobnie jest z regulacjami. Jeżeli ktoś mówi, że Europa przeregulowała AI, ale dzięki temu mają być chronione jednostka i prawa podstawowe, to chyba mogę powiedzieć, że przynajmniej jako komisja jesteśmy zgodni: tutaj przebiega granica. Wolimy więcej regulacji, jeśli na końcu ma być chroniony człowiek, nawet kosztem innowacji.

Krajowa Izba Radców Prawnych organizuje 5 listopada Kongres LegalTech & Cyber 2026, który odbędzie się w Multikinie w warszawskich Złotych Tarasach. Tematami będą m.in. wykorzystanie AI w pracy prawników, cyberbezpieczeństwo, ochrona danych i tajemnicy zawodowej oraz odpowiedzialność za wyniki działania systemów. Patronat medialny nad tym wydarzeniem objęła „Rzeczpospolita”.