Problem ten dobrze ilustruje głośna sprawa serwisu internetowego Lexspace, wobec którego od marca toczy się śledztwo w krakowskiej prokuraturze. Portal ten, na którym można znaleźć zaczerpnięte z publicznych rejestrów dane tysięcy adwokatów i radców prawnych, oferował rzekome porady prawne, mając jednocześnie wprowadzać użytkowników w błąd co do osoby, która faktycznie ich miała udzielać.
Prawdziwy prawnik, ale w fałszywej kancelarii
Od 18 czerwca za bezprawne posługiwanie się tytułem „radca prawny” lub oznaczeniami „kancelaria radcy prawnego” i „kancelaria radców prawnych” grozi grzywna od 5 tys. do 200 tys. zł, kara ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie. Taką samą ochronę w odniesieniu do adwokatów przewiduje uchwalona przez Sejm nowelizacja prawa o adwokaturze, którą po poprawkach Senatu czekają jeszcze dalsze prace legislacyjne.
Czytaj więcej
Za bezprawne używanie tytułu zawodowego „radca prawny” lub oznaczenia „kancelaria radcy prawnego” grozi od czwartku grzywna od 5 tys. do 200 tys. z...
O przepisy w tym kształcie zabiegały oba samorządy, przekonując, że w dzisiejszych czasach mają one ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa prawnego obywateli. Chodzi o to, że na rynku pojawiły się podmioty, które z jednej strony udzielają porad prawnych (często wykorzystując przy tym coraz doskonalsze narzędzia cyfrowe typu AI), a jednocześnie fałszywie przedstawiają się jako profesjonalne kancelarie prawne.
Sytuacja jest prosta, gdy osoba bez uprawnień sama przedstawia się klientowi jako radca prawny albo adwokat lub oznacza prowadzoną przez siebie działalność jako kancelarię. O wiele trudniej jest jednak w sytuacji, w której mający „pomysł na biznes” oszuści wykorzystują prawdziwe imię i nazwisko prawnika, jego tytuł zawodowy i dane, np. numer telefonu, które znajdują się w jawnym rejestrze, a jednocześnie bezpodstawnie sugerują, że ów prawnik współpracuje z prowadzonym przez nich portalem albo że przygotował sprzedawaną za jego pośrednictwem poradę.
Czytaj więcej
Sejm opowiedział się za kompleksową reformą adwokatury. Wśród najważniejszych zmian są ochrona adwokatów jak funkcjonariuszy publicznych, jawny int...
NRA: Potrzebna ochrona danych z rejestru
Uwagę na to zwróciła podczas prac parlamentarnych Naczelna Rada Adwokacka, przekonując, że choć wprowadzane przepisy chronią zawodowy szyld, to nie zawierają odrębnej normy, która wprost penalizowałaby samo przejmowanie danych prawdziwych prawników z jawnego rejestru i budowanie na ich podstawie pozornej kancelarii. Ten problem miał rozwiązać przyjęty przez Sejm art. 95p prawa o adwokaturze, zgodnie z którym za nieuprawnione gromadzenie i publiczne udostępnianie danych z list adwokatów i aplikantów groziłaby kara grzywny do 200 tys. zł lub ograniczenia wolności.
Warunkiem legalności takiego działania miała być zgoda okręgowej rady adwokackiej albo NRA, według której znaczenie tej regulacji polega także na samej konstrukcji odpowiedzialności. Przedstawiciele Rady tłumaczyli, że w przypadku oszustwa lub podszywania się pod inną osobę trzeba wykazać dodatkowe znamiona czynu, podczas gdy art. 95p miałby charakter przestępstwa formalnego. To oznacza, że pozwalałby reagować już na samo nieuprawnione prowadzenie rejestru lub zestawienia, zanim konieczne stanie się wykazanie skutku konkretnego oszustwa.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Przemysław Rosati, adwokat i prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Propozycja Senatu, by zrezygnować z penalizacji przestępstwa polegającego na wykorzystywaniu danych zgromadzonych w rejestrze adwokatów i aplikantów przez osoby nieuprawnione jest złym rozwiązaniem, ponieważ wykreślony przepis miał penalizować przestępstwo formalne, a nie materialne. Był realną ochroną rejestru, jego wiarygodności i przede wszystkim bezpieczeństwa obywateli. Przepis był pomyślany jako przestępstwo formalne. Ma duże znaczenie praktyczne, bo przy oszustwie czy podszywaniu się – generalnie rzecz ujmując – trzeba wykazać szereg dodatkowych znamion, m.in. działanie w określonym celu czy skutek. Tutaj konstrukcja jest prostsza: jeżeli ktoś bez uprawnienia prowadzi taki rejestr czy zestawienie, to samo to zachowanie może stanowić podstawę odpowiedzialności. Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z cudzoziemcem i elementem transgranicznym, żaden przepis krajowy nie rozwiąże wszystkich problemów. Wtedy trzeba korzystać z międzynarodowej pomocy prawnej albo doprowadzić do przejęcia postępowania lub korzystać z międzynarodowej pomocy prawnej. Ale to dotyczy każdej sprawy transgranicznej i nie jest argumentem za rezygnacją z odpowiedniego przepisu. Proszę sobie wyobrazić analogiczną sytuację w usługach medycznych: ktoś tworzy fałszywy serwis, wykorzystuje dane lekarzy i sprzedaje zdalne konsultacje, a pacjent jest przekonany, że rozmawia z konkretnym lekarzem, który w ogóle nie wie, że figuruje na tej stronie. U nas jest dokładnie ten sam problem. Ludzie korzystają z porad zdalnych i muszą mieć pewność, że rzeczywiście pomaga im konkretny adwokat. Zarówno zgłoszona poprawka prowadząca do skreślenia tego przepisu, jak i decyzja Senatu to przykład krótkowzrocznego działania. Jeżeli chodzi o legalne rankingi czy zestawienia, nie widzę tu problemu. Samorząd może wyrazić zgodę na wykorzystanie danych w określonym celu, a sam adwokat zawsze może dysponować własnymi danymi. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś kopiuje cały zbiór i później go nie aktualizuje lub podszywa się pod adwokata. W międzyczasie ktoś może przestać być adwokatem, utracić prawo wykonywania zawodu albo zostać wydalony z adwokatury, a w cudzym rejestrze nadal będzie figurował jako czynny adwokat. My odpowiadamy za aktualność własnego rejestru, ale nie mamy żadnej kontroli nad takim skopiowanym zbiorem. Państwo, jak widać gołym okiem, też nie działa systemowo w tym zakresie. I właśnie dlatego uważam, że potrzebne jest skuteczne narzędzie, które chroni nie tylko sam tytuł zawodowy, lecz także wiarygodność danych zawartych w rejestrze i bezpieczeństwo osób korzystających z pomocy prawnej.
Senat: Przepis idzie za daleko
Senatorowie zdecydowali o wykreśleniu art. 95p z ustawy, ponieważ – ich zdaniem – regulacja ta jest zbyt szeroka i mogłaby obejmować także tworzenie rankingów, zestawień czy rekomendacji na podstawie informacji pochodzących z jawnego rejestru.
Poprawkę w tej sprawie zainicjował senator i były minister sprawiedliwości Adam Bodnar (KO). – Uważam, że ten przepis prawnokarny stwarza poważne ryzyko w sytuacji, kiedy rejestr ma charakter publiczny i kiedy każda osoba zasadniczo może z niego korzystać, sprawdzać, weryfikować informacje, ale także tworzyć różnego rodzaju rankingi czy zestawienia – mówił Bodnar, którego stanowisko wsparło Ministerstwo Sprawiedliwości.
– Wyobraźmy sobie organizację pozarządową zajmującą się ochroną praw kobiet i ta organizacja publikuje ranking adwokatów, polecając tych, którzy są szczególnie sprawni w tej dziedzinie, korzystając z danych z publicznego rejestru i wychodzi na to, że na podstawie tego przepisu taka działalność byłaby penalizowana. To stanowiłoby przestępstwo, co jest jakimś absurdem – ocenił wiceminister Dariusz Mazur.
Czytaj więcej
Senat poparł reformę adwokatury, jednak nie zgodził się na usunięcie przedstawicieli nauk prawnych z komisji przeprowadzających egzaminy wstępne na...
NRA odpowiada, że obawy o legalne rankingi są nieuzasadnione, ponieważ samorząd, co zapisano w art. 95p., mógłby zgodzić się na wykorzystanie danych przez wiarygodny podmiot, a niezależnie od tego każdy adwokat może też samodzielnie dysponować swoimi danymi.
Według ministerstwa jednak zamiast tworzyć kolejny typ przestępstwa należy skuteczniej wykorzystywać instrumenty, które już istnieją, czyli przepisy dotyczące oszustwa i podszywania się pod inną osobę. – W Polsce mamy około trzech tysięcy przepisów karnych – mówił podczas posiedzenia komisji Jacek Lachowicz z Departamentu Prawa Karnego MS, argumentując też, że art. 95p przesuwa odpowiedzialność karną na bardzo wczesny etap, zanim pojawi się konkretne zagrożenie dla chronionego dobra. – To jest przestępstwo formalne. Czyli my tak naprawdę kryminalizujemy pewne zachowania na bardzo dalekim przedpolu. My nawet nie widzimy tego dobra prawnego, nawet nie widzimy zagrożenia dla niego, ale już chcemy karać – mówił.
Czytaj więcej
Egzamin adwokacki zdało 74 proc. przystępujących. W przypadku egzaminu radcowskiego zdawalność wyniosła 86,6 proc. Ministerstwo Sprawiedliwości pod...
Podobne wątpliwości przedstawiał samorząd radców prawnych, a jego prezes Włodzimierz Chróścik wskazywał, że w przypadku działalności takiej jak Lexspace mamy przede wszystkim problem oszustwa i skuteczności działania organów państwa. – Zaproponowaliśmy ewentualnie symetryczną, trochę poprawioną zmianę u nas, aczkolwiek tutaj dostrzegamy dosyć spore trudności z egzekwowaniem tego przepisu – zaznaczył. Prezes KRRP zwrócił też uwagę, że art. 95p jest zbyt szeroki, ponieważ „rejestrem lub zestawieniem” mogłaby stać się nawet niewielka lista prawników.
Co istotne, obowiązująca od 18 czerwca nowelizacja ustawy o radcach prawnych wprowadziła ochronę tytułu zawodowego i nazwy kancelarii, ale nie odpowiednik proponowanego przez adwokaturę art. 95p.
Spór wróci do Sejmu
Spór o ochronę jawnego rejestru adwokatów wróci podczas ponownego rozpatrywania ustawy przez Sejm, prawdopodobnie już we wrześniu. NRA zapowiada, że będzie zabiegała o odrzucenie poprawki Senatu i pozostawienie art. 95p, argumentując, że bez niego masowe przejmowanie danych prawdziwych adwokatów pozostanie bez koniecznej ochrony. Z argumentacji przeciwników tej regulacji wynika natomiast, że należy przede wszystkim skutecznie stosować istniejące przepisy lub ewentualnie wprowadzić takie narzędzie, które nie uderzy w tworzenie np. legalnych rankingów.